Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

Nigdy nie walcz o miłość, bo w miłości nie chodzi o walkę, a o miłość.

Zwiń to zdjęcie

Co my wszyscy wiemy dziś o miłości? O szacunku? O wierności i wybaczaniu? Co właściwie wiemy, skoro na Facebooku statusy związku zmieniają się z prędkością kołowrotka? Ten z tą, ta z tamtym jej, a tamtemu fiutowi to powyrywam nogi z dupy. Co wiemy, kiedy tak łatwo przychodzi nam kończyć związki i wchodzić w kolejne z kimś, kto z definicji wygląda jak jeden duży problem? Co wiemy, gdy kasujemy wiadomości i sikamy pod nie swoim prysznicem? Co wiedzą oni? Starsi kumple, którzy ochoczo chcą nas pouczać, stawiając za wzór swoje kilkunastoletnie związki? Zapominając przy tym, że regularnie zdradzają swoje żony? Dziś te super przykładne związki najczęściej spajają już tylko dobrze ubrane dzieci i cisza przy sobotnim obiedzie w mieszkaniu wziętym w kredycie.

Jeśli chcecie, dzieciaki, coś więcej wiedzieć o trwaniu i obecności, to wyłączcie telefony i zjedzcie dwa opakowania popcornu na Królu Lwie, Pięknej i Bestii, Arielce czy innej kolorowej dziwce, która miała zdecydowanie więcej wspólnego z trwaniem w miłości niż perfekcyjne Instagramy patałachów, opowiadających Wam o swoich perfekcyjnych związkach (pod publiczkę).

Dziś wszyscy są idealni – w internecie.

Naoglądacie się tych wszystkich pożal się Boże kołczów, naczytacie trywialnych cytatów z Internetu i będziecie oczekiwać od związków rzeczy, których żadna osoba przy zdrowych zmysłach Wam ich nie zapewni. Zejdźmy wszyscy na ziemię i zastanówmy się, czy warto jest jebać wieloletnią relację z byle powodu tylko dlatego, że „zaraz sobie znajdziemy kogoś nowego”. Wasz każdy długoletni związek będzie na dłuższa metę wkurwiający. Sztuką jest nauczyć się dla kogoś żyć, a nie od kogoś spierdolić.

W dzisiejszych czasach większość z nas wchodzi w dłuższe relacje na studiach lub tuż po. Oczywiście, jak twierdzi, z prawdziwej (dojrzałej!) miłości, bo nastoletnie związki, w których dobieraliśmy kogoś na podstawie fajnych butów, samochodu starych czy loda w grubej, orzechowej polewie, mamy już dawno za sobą. A skoro tak, to dojrzałość wynikająca z wieku, a więc często życiowych doświadczeń, zobowiązuje do tego, aby usiąść sobie na dupie obok kogoś, kogo się kocha. To słuszne i logiczne, a więc czemu jest Wam tak trudno wytrzymać z kimś dłużej niż 3-10 lat? Pomijając już to całe gadanie o procesach chemicznych w mózgu, bo też czytam mądre książki, no ale…

Problem większości kochających to proza dnia codziennego. I tyle. Nic więcej. Przykro mi.

Bo gdy opada miłosny haj zauroczenia, to nagle wszyscy zaczynają się dziwić, że osoba, którą uważali za ideał, wcale nie jest idealna. A bo to skarpety, a bo niepodniesiona deska przy szczaniu. I jak na złość Internet nic o tym nie wspominał, a cudowne miłosne sentencje nie są zgodne ze związkiem, który wcale nie wygląda tak pięknie, jak u większości na Instagramie. Łykacie dalej, karmiąc się trywialnymi popkulturowymi wzorcami, do których aspirujecie – reality show, pudelek, telenowele i debilne profile na fb prawiące o tym, jak żyć.

Nie podejmiecie dialogu, bo przecież ważniejsza okaże się duma i fakt, że naprawiać powinien ten, co spierdolił (w Waszym odczuciu). Foch, może nie żreć 4 dni. Wszystkie próby pogodzenia będą się kończyć zajebistym koncertem – najpierw nowości, po czym wracamy do największych przebojów. Trudno odpuścić, co? Odpuszczenie jest niczym przy sprawiedliwym dostrzeganiu winy w sobie.

Dlatego zrozumcie i pogódźcie się z tym, że miłość to przede wszystkim Wasza forma uprzedzenia. Że kochacie to, co spełnia Wasze oczekiwania, poprawia Wasze samopoczucie, jest wygodne. Chcecie partnera stałego, takiego, który był na samym początku. Partnera, który nie rozpierdala po całym domu skarpet, potrafi schować ładowarkę do telefonu do biurka i podnosi deskę przy szczaniu, a do tego kombinował i chciał przelatywać przez nas na 30 różnych sposoby? Mieliście go, tylko został zablokowany przez Was jakieś 10-15 lat temu na gg. I to nic złego, ale jeśli chcecie, aby ktoś był dla Was jakiś – to najpierw sami zastanówcie się, czy jesteście jacyś dla niego. Trzeba umieć odpuszczać i pamiętać z tyłu głowy, że wszystko co robicie idzie na wasze wspólne konto. Ludzie się z czasem zmieniają, podobnie jak Wy sami, więc zacznijcie dbać o to, jak ze sobą żyjecie i jak chcecie, aby to życie z Wami wyglądało.

 

Dorośnijcie, bo dojrzałość to umiejętność przebaczania.

Do związku trzeba się dopasowywać – na każdym jego etapie – i to jest właśnie wyzwanie, które systematycznie olewamy. Schowajcie młodzieńczy bunt i dumę do kieszeni, bo życie jest długie i przewrotne, wiec zapewniam Was, że gdyby osoba będąca z Wami się nie zmieniała, to byłaby po 10 lub (gorzej) 50 latach związku z Wami, nudna jak flaki z olejem i filmy z Jared Leto. Chciałabyś mieć przy sobie cipencjusza, który przez 50 lat Waszego związku ciągle funduje Ci to samo? Przecież skopałabyś gnojkowi dupę już po pierwszym roku. Znam Cię.

Dorośnijcie przede wszystkim i w tym dorastaniu szukajcie szacunku do siebie i drugiego człowieka. Do rozmowy, której coraz mniej w kontaktach między ludzkich – bo łatwiej na drugi dzień zostawić wiadomość na Messengerze. Uświadomcie sobie, że związek to gra zespołowa, a nie pole bitwy, w której wygrywają silniejsze charaktery. Oczywiście takimi bredniami możecie nażreć się w Internecie, bo to wygodna i praktykowana „prawda” wszystkich egoistów, którzy chcą brać, a nie koniecznie dawać. Ludzie wyniszczają się w związkach, łamią sobie ręce, serca i marzenia z jednego bardzo prostego powodu – są słabi, głupi i myślą o sobie (zamiast myśleć o Was jako parze). A nie są głupi z braku wiedzy, jak działać w relacjach, ale z braku umiejętności jej wykorzystania. Są słabi jeśli nie chcą zrozumieć, że tam gdzie prezentuje się monolog, nie ma absolutnych szans na dialog.

W miłości chodzi o miłość, a nie o walkę. Ci wszyscy nieudacznicy, którzy twierdzą, że o miłość trzeba walczyć całe życie, nie mają racji i być może walczą o coś, co każdego dnia rozpierdalają na nowo.

O miłość się nie walczy, bo miłości się nie psuje. To nie jest trudne do zrozumienia, ale zrozumieją to Ci, co musieli poświęcić kilka ważnych dla siebie osób, aby dojść do wniosków, że o ludzi, którzy grają w Waszej drużynie, należy dbać – w przeciwnym razie nie wygracie, a przegracie. Oboje. Ta świadomość to wzajemna odpowiedzialność, dzięki której uskrzydleni polecicie w górę, bo żadne z Was nie ściągnie drugiego w dół. I na nic Ci każdy inny partner z dużym, dopóki nie odnajdziesz mądrości emocjonalnej – w sobie.

Naprawdę możecie odpuścić walkę o jogurt, albo jakiś tam lajk pod cyckami na Instagramie innej laski. Kiedy któreś z Was podczas kłótni wyjmie nóż, niech drugie wyjmie masło i chleb – zróbcie sobie kanapki. Naprawdę są gorsze problemy niż niezasunięta szafa i koszulka frygnięta w salonie. Bądźcie dojrzali, mądrzy emocjonalnie. Bądźcie fajni i wyrozumiali, bo właśnie o to chodzi w życiu, które z kimś dzielicie. Rozumiem, że można się wkurwiać – wszyscy się na dłuższa metę będą wkurwiać i irytować, ale sztuką jest się ugryźć w język w momencie, kiedy Wasza złość ma realny wpływ na higienę Waszego związku. Dbajcie o to, aby być dla siebie interesujący – motywujcie się do nowych rzeczy i wspólnego życia. Podejdźcie do tego jak do Simsów – te pierdolone plusiki i minusiki nad Waszymi głowami. Nawet w prostej grze zdawali sobie z tego sprawę – że od miłości do nie lubienia naprawdę nieduży krok. Odpuszczaj sytuacje, w których pojawią się nad Waszymi głowami znaki ujemne, szukaj dodatnich i bara bara – w przeciwnym razie czeka Cię basen, w którym życie samo usunie Ci z niego drabinkę 😉

I co najważniejsze, zacznij patrzeć jak wygląda Twój związek, a nie słuchaj internetowych błaznów, którzy pokazują Ci miłość perfekcyjną (w dzisiejszych czasach każdy robi cycki z tego co ma), a więc utopijną, która nie istnieje i istnieć nigdy nie będzie. Przecież nawet idealna miłość z Titanica, idealna nie była, bo Rose nie wpadła na to, że Jack może dryfować z nią na tej samej desce – tym samym skazując go na pewną śmierć poprzez zamarzniecie.  A było tam miejsce i nikt mi nie powie, że nie. Te wszystkie internetowe gwiazdki powinny mieć odwagę wyznać Ci, że najczęściej to oni mają dla swojej miłości pół godziny dziennie tuż przed snem, bo cały pozostały czas to morda w telefonie, nieustające pretensje, wzrastająca presja, a w konsekwencji wkładanie paluchów w czeluści kogoś, w kogo nigdy nie powinny być wkładane.

Jeśli nie chce Ci się srać, to nie myślisz o toalecie.
Jeśli nie chce Ci się pić, to nie wlewasz w usta wody.

Dlatego, jak jesteś szczęśliwy i kochany,
to nie pucujesz się tym na każdym kroku. Proste?

Dlatego nie wierzę Internetowi i dziwie się ludziom, że kupują te wszystkie ładnie brzmiące półprawdy, statusy mężczyzn (nie)idealnych, które operują na wartościach urojonych, astralnych i magicznych. Nie bądźcie głupi, nie popadajcie w skrajności. Fajnie, jakby miłość wyglądała tak, jak pisze się o niej w Internecie – ale jaszcze fajniej byłoby, gdyby wszyscy chcieli kochać mądrze…

i po swojemu.

„Nigdy nie chciałam zostawić cię w cierpieniu
Nie chciałam zrobić najgorszej rzeczy
Nie tobie
Bo za każdym razem kiedy czytam twoją wiadomość
Chciałabym nie być jedną z twoich ex
Teraz ja wyszłam na idiotkę”

 Hej, na moim blogu będą pojawiały się wpisy z czerwonym znaczkiem przy nazwie. Są to wpisy zastrzeżone hasłem, które możesz otrzymać tylko i wyłącznie stając się moim Patronem. Jak zostać Patronem Kobusa? Dlaczego to kosztuje tyle co tabliczka czekolady? Co za to otrzymasz? Po co mi Twoje pieniądze? Dowiedz się, klikając tutaj: https://patronite.pl/kobus

Komentarze

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

Nigdy nie walcz o miłość, bo w miłości nie chodzi o walkę, a o miłość.

Co my wszyscy wiemy dziś o miłości? O szacunku? O wierności i wybaczaniu? Co właściwie wiemy, skoro na Facebooku statusy związku zmieniają się z prędkością kołowrotka? Ten z tą, ta z tamtym jej, a tamtemu fiutowi to powyrywam nogi z dupy. Co wiemy, kiedy tak łatwo przychodzi nam kończyć związki i wchodzić w kolejne z kimś, kto z definicji wygląda jak jeden duży problem? Co wiemy, gdy kasujemy wiadomości i sikamy pod nie swoim prysznicem? Co wiedzą oni? Starsi kumple, którzy ochoczo chcą nas pouczać, stawiając za wzór swoje kilkunastoletnie związki? Zapominając przy tym, że regularnie zdradzają swoje żony? Dziś te super przykładne związki najczęściej spajają już tylko dobrze ubrane dzieci i cisza przy sobotnim obiedzie w mieszkaniu wziętym w kredycie.

Jeśli chcecie, dzieciaki, coś więcej wiedzieć o trwaniu i obecności, to wyłączcie telefony i zjedzcie dwa opakowania popcornu na Królu Lwie, Pięknej i Bestii, Arielce czy innej kolorowej dziwce, która miała zdecydowanie więcej wspólnego z trwaniem w miłości niż perfekcyjne Instagramy patałachów, opowiadających Wam o swoich perfekcyjnych związkach (pod publiczkę).

Dziś wszyscy są idealni – w internecie.

Naoglądacie się tych wszystkich pożal się Boże kołczów, naczytacie trywialnych cytatów z Internetu i będziecie oczekiwać od związków rzeczy, których żadna osoba przy zdrowych zmysłach Wam ich nie zapewni. Zejdźmy wszyscy na ziemię i zastanówmy się, czy warto jest jebać wieloletnią relację z byle powodu tylko dlatego, że „zaraz sobie znajdziemy kogoś nowego”. Wasz każdy długoletni związek będzie na dłuższa metę wkurwiający. Sztuką jest nauczyć się dla kogoś żyć, a nie od kogoś spierdolić.

W dzisiejszych czasach większość z nas wchodzi w dłuższe relacje na studiach lub tuż po. Oczywiście, jak twierdzi, z prawdziwej (dojrzałej!) miłości, bo nastoletnie związki, w których dobieraliśmy kogoś na podstawie fajnych butów, samochodu starych czy loda w grubej, orzechowej polewie, mamy już dawno za sobą. A skoro tak, to dojrzałość wynikająca z wieku, a więc często życiowych doświadczeń, zobowiązuje do tego, aby usiąść sobie na dupie obok kogoś, kogo się kocha. To słuszne i logiczne, a więc czemu jest Wam tak trudno wytrzymać z kimś dłużej niż 3-10 lat? Pomijając już to całe gadanie o procesach chemicznych w mózgu, bo też czytam mądre książki, no ale…

Problem większości kochających to proza dnia codziennego. I tyle. Nic więcej. Przykro mi.

Bo gdy opada miłosny haj zauroczenia, to nagle wszyscy zaczynają się dziwić, że osoba, którą uważali za ideał, wcale nie jest idealna. A bo to skarpety, a bo niepodniesiona deska przy szczaniu. I jak na złość Internet nic o tym nie wspominał, a cudowne miłosne sentencje nie są zgodne ze związkiem, który wcale nie wygląda tak pięknie, jak u większości na Instagramie. Łykacie dalej, karmiąc się trywialnymi popkulturowymi wzorcami, do których aspirujecie – reality show, pudelek, telenowele i debilne profile na fb prawiące o tym, jak żyć.

Nie podejmiecie dialogu, bo przecież ważniejsza okaże się duma i fakt, że naprawiać powinien ten, co spierdolił (w Waszym odczuciu). Foch, może nie żreć 4 dni. Wszystkie próby pogodzenia będą się kończyć zajebistym koncertem – najpierw nowości, po czym wracamy do największych przebojów. Trudno odpuścić, co? Odpuszczenie jest niczym przy sprawiedliwym dostrzeganiu winy w sobie.

Dlatego zrozumcie i pogódźcie się z tym, że miłość to przede wszystkim Wasza forma uprzedzenia. Że kochacie to, co spełnia Wasze oczekiwania, poprawia Wasze samopoczucie, jest wygodne. Chcecie partnera stałego, takiego, który był na samym początku. Partnera, który nie rozpierdala po całym domu skarpet, potrafi schować ładowarkę do telefonu do biurka i podnosi deskę przy szczaniu, a do tego kombinował i chciał przelatywać przez nas na 30 różnych sposoby? Mieliście go, tylko został zablokowany przez Was jakieś 10-15 lat temu na gg. I to nic złego, ale jeśli chcecie, aby ktoś był dla Was jakiś – to najpierw sami zastanówcie się, czy jesteście jacyś dla niego. Trzeba umieć odpuszczać i pamiętać z tyłu głowy, że wszystko co robicie idzie na wasze wspólne konto. Ludzie się z czasem zmieniają, podobnie jak Wy sami, więc zacznijcie dbać o to, jak ze sobą żyjecie i jak chcecie, aby to życie z Wami wyglądało.

 

Dorośnijcie, bo dojrzałość to umiejętność przebaczania.

Do związku trzeba się dopasowywać – na każdym jego etapie – i to jest właśnie wyzwanie, które systematycznie olewamy. Schowajcie młodzieńczy bunt i dumę do kieszeni, bo życie jest długie i przewrotne, wiec zapewniam Was, że gdyby osoba będąca z Wami się nie zmieniała, to byłaby po 10 lub (gorzej) 50 latach związku z Wami, nudna jak flaki z olejem i filmy z Jared Leto. Chciałabyś mieć przy sobie cipencjusza, który przez 50 lat Waszego związku ciągle funduje Ci to samo? Przecież skopałabyś gnojkowi dupę już po pierwszym roku. Znam Cię.

Dorośnijcie przede wszystkim i w tym dorastaniu szukajcie szacunku do siebie i drugiego człowieka. Do rozmowy, której coraz mniej w kontaktach między ludzkich – bo łatwiej na drugi dzień zostawić wiadomość na Messengerze. Uświadomcie sobie, że związek to gra zespołowa, a nie pole bitwy, w której wygrywają silniejsze charaktery. Oczywiście takimi bredniami możecie nażreć się w Internecie, bo to wygodna i praktykowana „prawda” wszystkich egoistów, którzy chcą brać, a nie koniecznie dawać. Ludzie wyniszczają się w związkach, łamią sobie ręce, serca i marzenia z jednego bardzo prostego powodu – są słabi, głupi i myślą o sobie (zamiast myśleć o Was jako parze). A nie są głupi z braku wiedzy, jak działać w relacjach, ale z braku umiejętności jej wykorzystania. Są słabi jeśli nie chcą zrozumieć, że tam gdzie prezentuje się monolog, nie ma absolutnych szans na dialog.

W miłości chodzi o miłość, a nie o walkę. Ci wszyscy nieudacznicy, którzy twierdzą, że o miłość trzeba walczyć całe życie, nie mają racji i być może walczą o coś, co każdego dnia rozpierdalają na nowo.

O miłość się nie walczy, bo miłości się nie psuje. To nie jest trudne do zrozumienia, ale zrozumieją to Ci, co musieli poświęcić kilka ważnych dla siebie osób, aby dojść do wniosków, że o ludzi, którzy grają w Waszej drużynie, należy dbać – w przeciwnym razie nie wygracie, a przegracie. Oboje. Ta świadomość to wzajemna odpowiedzialność, dzięki której uskrzydleni polecicie w górę, bo żadne z Was nie ściągnie drugiego w dół. I na nic Ci każdy inny partner z dużym, dopóki nie odnajdziesz mądrości emocjonalnej – w sobie.

Naprawdę możecie odpuścić walkę o jogurt, albo jakiś tam lajk pod cyckami na Instagramie innej laski. Kiedy któreś z Was podczas kłótni wyjmie nóż, niech drugie wyjmie masło i chleb – zróbcie sobie kanapki. Naprawdę są gorsze problemy niż niezasunięta szafa i koszulka frygnięta w salonie. Bądźcie dojrzali, mądrzy emocjonalnie. Bądźcie fajni i wyrozumiali, bo właśnie o to chodzi w życiu, które z kimś dzielicie. Rozumiem, że można się wkurwiać – wszyscy się na dłuższa metę będą wkurwiać i irytować, ale sztuką jest się ugryźć w język w momencie, kiedy Wasza złość ma realny wpływ na higienę Waszego związku. Dbajcie o to, aby być dla siebie interesujący – motywujcie się do nowych rzeczy i wspólnego życia. Podejdźcie do tego jak do Simsów – te pierdolone plusiki i minusiki nad Waszymi głowami. Nawet w prostej grze zdawali sobie z tego sprawę – że od miłości do nie lubienia naprawdę nieduży krok. Odpuszczaj sytuacje, w których pojawią się nad Waszymi głowami znaki ujemne, szukaj dodatnich i bara bara – w przeciwnym razie czeka Cię basen, w którym życie samo usunie Ci z niego drabinkę 😉

I co najważniejsze, zacznij patrzeć jak wygląda Twój związek, a nie słuchaj internetowych błaznów, którzy pokazują Ci miłość perfekcyjną (w dzisiejszych czasach każdy robi cycki z tego co ma), a więc utopijną, która nie istnieje i istnieć nigdy nie będzie. Przecież nawet idealna miłość z Titanica, idealna nie była, bo Rose nie wpadła na to, że Jack może dryfować z nią na tej samej desce – tym samym skazując go na pewną śmierć poprzez zamarzniecie.  A było tam miejsce i nikt mi nie powie, że nie. Te wszystkie internetowe gwiazdki powinny mieć odwagę wyznać Ci, że najczęściej to oni mają dla swojej miłości pół godziny dziennie tuż przed snem, bo cały pozostały czas to morda w telefonie, nieustające pretensje, wzrastająca presja, a w konsekwencji wkładanie paluchów w czeluści kogoś, w kogo nigdy nie powinny być wkładane.

Jeśli nie chce Ci się srać, to nie myślisz o toalecie.
Jeśli nie chce Ci się pić, to nie wlewasz w usta wody.

Dlatego, jak jesteś szczęśliwy i kochany,
to nie pucujesz się tym na każdym kroku. Proste?

Dlatego nie wierzę Internetowi i dziwie się ludziom, że kupują te wszystkie ładnie brzmiące półprawdy, statusy mężczyzn (nie)idealnych, które operują na wartościach urojonych, astralnych i magicznych. Nie bądźcie głupi, nie popadajcie w skrajności. Fajnie, jakby miłość wyglądała tak, jak pisze się o niej w Internecie – ale jaszcze fajniej byłoby, gdyby wszyscy chcieli kochać mądrze…

i po swojemu.

„Nigdy nie chciałam zostawić cię w cierpieniu
Nie chciałam zrobić najgorszej rzeczy
Nie tobie
Bo za każdym razem kiedy czytam twoją wiadomość
Chciałabym nie być jedną z twoich ex
Teraz ja wyszłam na idiotkę”

 Hej, na moim blogu będą pojawiały się wpisy z czerwonym znaczkiem przy nazwie. Są to wpisy zastrzeżone hasłem, które możesz otrzymać tylko i wyłącznie stając się moim Patronem. Jak zostać Patronem Kobusa? Dlaczego to kosztuje tyle co tabliczka czekolady? Co za to otrzymasz? Po co mi Twoje pieniądze? Dowiedz się, klikając tutaj: https://patronite.pl/kobus

Komentarze

Powrót na stronę główną