Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

Współczesne randki to jakaś kpina. / Co się stało z uwodzeniem?

Zwiń to zdjęcie

Ponoć wiosną wszystko staje się piękniejsze. Dlatego też męskie brzuchy zamykają się w siłowni, a kobiece nogi zrzucają zimowe włosie. Wszyscy budzimy się do życia, czekając na pogodę mobilizujemy się do letnich celów, aby w blasku słonecznego ciepełka wypełznąć w najlepszej wersji siebie w parki i kina, pełni nadziei na randki, nowe romanse i miłość. I właśnie wtedy mijam jego. Miał na sobie nowy model butów z adasia wziętych po taniości z sezonowej wyprzedaży online i ją – wymalowaną, czekającą w letniej kurtce z eko skóry. Oboje na pozór szczęśliwi, pewni nadziei, że coś im się tej wiosny uda. A ja śmieje się pod nosem, kręcę głową i myślę, że to skończy się jak zwykle. Przyjdzie lato, przyjdą łzy, picie biedronkowego wina z koleżankami i kolejni fagasi, którzy będą składać te same obietnice, różniący się od siebie tylko kolorem buta z wyprzedaży i długością penisa.

Współczesne randki są chuja warte – z naciskiem na chuja.

Dochodzę do takiego wniosku, słuchając swoich o 10 lat młodszych kolegów, którzy całą zimę przesiedzieli z głową w tych swoich Tinderach. I w dupie im się poprzewracało od ilości kobiet, która wyraziła aprobatę za pomocą przesunięcia palca w prawo. Pokazują mi ich zdjęcia. Większość to rocznik ‘96, ‘98. Wszystkie piękne, młode, wymalowane, porozbierane i powypinane. Pytam zatem jednego z drugim, co planuje względem dziewczyny, z którymi piszą? A oni jakby nie zrozumieli pytania ze zdziwieniem pytają mnie, o którą z nich mi chodzi? Pogadane. Odpuszczam, aby za kilka dni słuchać, że któryś z nich musiał wydać na jedną stówkę, bo w kinie zachciało jej się karmelowego popcornu, a później żarcia z KFC. A w ogóle to musi przycisnąć pasa, bo nadal boli go to, że tydzień temu zabrał jakąś inną Agatkę na weekend do Krakowa i nawet mu się nie dorzuciła na bene do fury, a przecież na wodę to ona nie jeździ. I unosi się w tej całej swojej goryczy, że pierdoli takie spotkania, bo po trzech spustach na jej tyłek utwierdził się tylko w przekonaniu, że z tego to miłości nie będzie – bo dziwna jakaś, a tak w ogóle to wczoraj odezwała się Marta, z którą kiedyś już pisał. Pamiętałem – pokazywał 2 miesiące temu jej nudesy zapisane na telefonie.

I patrzę tak na nich i zastanawiam czy kiedykolwiek będą szczęśliwi? Ale po chwili uświadamiam sobie, że ich istnienie nie ma nic wspólnego ze znanym mi typem randek, bo współczesne ego młodego gościa jest tak nadmuchane tinderowym „palcem w prawo”, że on jest święcie przekonany, że pół świata tego kwiata i jak naobiecuje głupot jednej czy drugiej, to nic wielkiego się nie stanie. „Fun stary, trzeba korzystać póki można!” I dumny Pan (uwaga cytuję) „pierdoli jakieś latanie za laską”, bo przecież on sobie nie pozwoli wejść na głowę, a jak jej się coś nie podoba to cześć i nara, tylko niech numer do koleżanki zostawi. Porażka.

Dziesięć, piętnaście lat temu randkowanie wyglądało całkowicie inaczej. Faceci nie należeli jeszcze do pokolenia, któremu do satysfakcji potrzebne były tylko gry komputerowe i porno oglądane tuż przed powrotem rodziców z pracy. My wychowaliśmy się na złotych myślach kreślonych u koleżanki w zeszycie i Tygrysiej Masce emitowanej na Polonia 1. Były też bajki Disneya, pełne szacunku i godnych naśladowania wzorców. I jeśli o bajkach mowa, to dziś Kopciuszek zapewne nie doświadczyłaby happy endu, bo po balu najebanemu księciu nie chciałoby się gonić z ziomkami za Kopciuszkiem, która zgubił pantofelek. O ile Kopciuszek w ogóle byłaby w stanie na własnych nogach opuścić salę balową, bo podobno służba widziała, jak młoda rzygała tuż po północy. Dla księcia to pewnie żadna strata, ostatecznie na takim współczesnym balu, księżniczek byłoby kilka dziesiątek, a większość z nich można by było pooglądać w bieliźnie na Instagramie. Księżniczki gubiłyby torebki od Gucciego zamiast bajkowych pantofelków, a tuż po ich znalezieniu w toalecie, traciłyby godność z pożal się Boże księciami słuchającymi Taco Hemingłeja, którzy „znaleźli” rzeczone torebki. Witamy w XXI wieku.

Czego więc oczekiwać od dżentelmena, który do 21 roku życia przesiedział ponad dziesięć tysięcy godzin grając w gry na kompie lub konsoli? W jego dzieciństwie nie było już miejsca na skakanie z dziewczynami w gumę, nie grało się też w klasy i nie bawiło w dom, a więc się nie rozmawiało, nie uczyło szacunku do drugiej osoby i nie dostrzegało potrzeb swoich dorastających koleżanek. To właśnie doprowadziło go do egoizmu, płytkich znajomości i szybkich rozstań, gdy ktoś będzie miał jakieś większe oczekiwania. Współczesny facet bardzo szybko się nudzi, a jego zainteresowanie płcią przeciwną sprowadza się do przechwałek, ile to razy się jej nie spuści na tyłek. Żałosne. Zdobywanie kobiet stało się sposobem na leczenie kompleksów i podbijanie swojego ego na kolejne levele. Kobiety same w sobie? Są problemem, a jak wiadomo z problemami najlepiej się przespać. Internet? Tam wszystko jest szybsze, tańsze i bezpieczniejsze, a po wszystkim nikt nie ma żalu ani pretensji, co najwyżej chusteczkę, którą można spuścić w kiblu i zapomnieć.

I najgorsze w tym wszystkim jest to, że współczesne młode kobiety, zaakceptowały te reguły męskiej gry obniżając tym samym poprzeczkę. Kiedyś trzeba było się wysilić, aby trafnie skomentować zdjęcie koleżance, na tyle, aby chciała kontynuować rozmowę, a dziś? Dziewczyny publicznie prezentują prześwitujący komplet nowej bielizny, chwalą się zrobionymi ustami i twierdzą, że nie są łatwe „jak wszystkie”. I napisz takiej pod zdjęciem, że super dupa to się ucieszy, podziękuję i zapyta skąd jesteś. Następnego dnia po pierwszym spotkaniu, będzie się cieszyła, że zapamiętałeś kolor jej oczu – biedna, nie zdająca sobie sprawy, że to przez niewielki rozmiar jej piersi. Współczesne laski są proste w obsłudze, bo spragnione miłości i zainteresowania łykną wszystko, a zwłaszcza pierwsze lepsze obietnice i tekściki, jak to ciężko on w życiu nie miał i w jakim to toksyczny związku nie był, oczywiście „z chorą wariatką, która go zdradziła”. Biedaczek, tylko mu współczuć i przytulić do cyca. Taki mamy rynek – dzisiaj kobietom nie opłaca się mieć wymagania, bo jeśli nie zwalą poprzeczki na ziemię, to będą same, bo facet poleci za łatwą koleżanką, która da szybko i jeszcze będzie się cieszyła, że dostała szansę. I jak tu rywalizować? Skoro sama nie chce zdobywać, a chce być zdobywana? Tylko przez kogo? Kiedy on chce zdobywać, ale nie chce się starać? W takim układzie nikt nie będzie szczęśliwy, więc pozdrów swoją koleżankę, która szczuje każdego nowo poznanego faceta cycem i twierdzi, że każde kolejne zdjęcie penisa, które otrzymuje po 2 dniach znajomości, świadczy o męskim zainteresowaniu i miłości, której tak pragnie.

Wszyscy podobno chcemy miłość jak z Hollywood.

Tylko, że gdy ktoś o niej wspomina, to pukamy się w czoło i prosimy, aby zszedł na ziemię. I najśmieszniejsze jest to, że jedyną rzeczą, która stoi nam na przeszkodzie, aby przeżyć miłość jak z filmów i seriali, jesteśmy my sami. Bo co stoi na przeszkodzie, aby zwykłe zaproszenie kobiety do kina wcześniej poprzedzić jakimś fajnym pomysłem? Co trudnego jest w tym, aby wymyślić coś kreatywnego, zabrać ją gdzieś i zrobić z nią coś, czego z nikim innym nie robiła? To są banalne rzeczy, pod warunkiem że się chce. Tylko jak może się chcieć facetowi, który od biedy kupi zwykłą różę za 4 złote i wręczy ją na odpierdol, bo tak wypada, a ona uda, że nie musiał i wzruszy się pod publiczkę na instagramie, że to wspaniałe? Oczywiście że nie musiał, ale gdyby tylko chciał, to mógłby Ci podarować 50 takich kwiatów w bardziej niecodzienny sposób, np. wysyłając Ci je do szkoły czy pracy. Mógłby? Ale po co… skoro i nawet bez tego za tydzień będziesz już wbijała pazury w jego pościel.

Mężczyźni są na tyle dobrzy, na ile wymagają od nich tego kobiety. Tymczasem kobiety boją się wymagać, bo mają świadomość taniej konkurencji, przed którą tani mężczyzna się nie oprze. Uwodzenie to gra, która wymaga czasu. Faceci mają świadomość, że dziś już nie muszą zdobywać kobiet, bo kobieta, której mu na nim zależy, już z definicji będzie łatwa – właśnie dlatego, że jej zależy. I to są patowe sytuacje kreowane przez ludzi, którzy nie są nauczeni starania się o kogoś innego, niż o samego siebie. To są byle jakie związki, których nie docenia się z jednego, absurdalnie prostego i oczywistego powodu – łatwo przyszły i mało kosztowały. A skoro coś łatwo przyszło, to i łatwo można to sobie odpuścić, zwłaszcza w czasach, kiedy wszyscy są na tyle zajebiści i przekonani o swojej niepowtarzalności, że nie będą szukać winy w sobie, a tym bardziej iść na ustępstwa – przecież można znaleźć sobie kogoś innego
i oczywiście „lepszego”.

I myślę sobie o tym wszystkim wiosną – pomyślcie i Wy. Zwłaszcza, że już za parę chwil dostaniecie wiadomości od rzekomo zainteresowanych „miłością” chłopców, którzy będą Wam kadzić i jednocześnie żalić na swoje poprzednie (lub aktualne) kobiety – a tak w ogóle to chętnie spotkają się na niezobowiązującą kawę, bo „dawno im się tak dobrze z nikim nie pisało”. I oczywiście, choć nie każdy facet to podstępny ruchacz i nie każda dziewczyna to łatwa sztuka, to kto z kim przestaje, takim się staje. Obecnie już żyjemy w czasach, w których powszechne stały się szybkie zauroczenia i jeszcze szybsze rozstania, wieńczone nową parą cycków w dniu następnym. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że zaczniecie wymagać, a osoba, z którą przyjdzie Wam się spotykać, nie będzie szła na łatwiznę i będzie się starała dokładnie tak, jak przystoi się starać o osobę, z którą rzeczywiście chciałoby się być… najbardziej na świecie. I to właśnie staranie jest zapomnianą esencją dawnych randek. Jeśli dołożysz do tego zaradność, zainteresowanie, pasje i ambicje, to jesteś na dobrej drodze do tego, aby obudzić w swoim sercu i być może czyimś sercu dawno utraconą, miłosną wiosnę.

„Dzwonisz do mnie, bardzo milutki
Opowiadasz jak bardzo za mną tęsknisz
To śmieszne, pewnie słyszałeś moje piosenki
Wiesz, jestem zbyt zajęta, żeby zaprzątać sobie tobą głowę
Idź i znajdź dziewczynę, która chce tego słuchać
Bo jeśli myślisz, że urodziłam się wczoraj
To wcale mnie nie znasz”

 Hej, na moim blogu będą pojawiały się wpisy z czerwonym znaczkiem przy nazwie. Są to wpisy zastrzeżone hasłem, które możesz otrzymać tylko i wyłącznie stając się moim Patronem. Jak zostać Patronem Kobusa? Dlaczego to kosztuje tyle co tabliczka czekolady? Co za to otrzymasz? Po co mi Twoje pieniądze? Dowiedz się, klikając tutaj: https://patronite.pl/kobus

Komentarze

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

Współczesne randki to jakaś kpina. / Co się stało z uwodzeniem?

Ponoć wiosną wszystko staje się piękniejsze. Dlatego też męskie brzuchy zamykają się w siłowni, a kobiece nogi zrzucają zimowe włosie. Wszyscy budzimy się do życia, czekając na pogodę mobilizujemy się do letnich celów, aby w blasku słonecznego ciepełka wypełznąć w najlepszej wersji siebie w parki i kina, pełni nadziei na randki, nowe romanse i miłość. I właśnie wtedy mijam jego. Miał na sobie nowy model butów z adasia wziętych po taniości z sezonowej wyprzedaży online i ją – wymalowaną, czekającą w letniej kurtce z eko skóry. Oboje na pozór szczęśliwi, pewni nadziei, że coś im się tej wiosny uda. A ja śmieje się pod nosem, kręcę głową i myślę, że to skończy się jak zwykle. Przyjdzie lato, przyjdą łzy, picie biedronkowego wina z koleżankami i kolejni fagasi, którzy będą składać te same obietnice, różniący się od siebie tylko kolorem buta z wyprzedaży i długością penisa.

Współczesne randki są chuja warte – z naciskiem na chuja.

Dochodzę do takiego wniosku, słuchając swoich o 10 lat młodszych kolegów, którzy całą zimę przesiedzieli z głową w tych swoich Tinderach. I w dupie im się poprzewracało od ilości kobiet, która wyraziła aprobatę za pomocą przesunięcia palca w prawo. Pokazują mi ich zdjęcia. Większość to rocznik ‘96, ‘98. Wszystkie piękne, młode, wymalowane, porozbierane i powypinane. Pytam zatem jednego z drugim, co planuje względem dziewczyny, z którymi piszą? A oni jakby nie zrozumieli pytania ze zdziwieniem pytają mnie, o którą z nich mi chodzi? Pogadane. Odpuszczam, aby za kilka dni słuchać, że któryś z nich musiał wydać na jedną stówkę, bo w kinie zachciało jej się karmelowego popcornu, a później żarcia z KFC. A w ogóle to musi przycisnąć pasa, bo nadal boli go to, że tydzień temu zabrał jakąś inną Agatkę na weekend do Krakowa i nawet mu się nie dorzuciła na bene do fury, a przecież na wodę to ona nie jeździ. I unosi się w tej całej swojej goryczy, że pierdoli takie spotkania, bo po trzech spustach na jej tyłek utwierdził się tylko w przekonaniu, że z tego to miłości nie będzie – bo dziwna jakaś, a tak w ogóle to wczoraj odezwała się Marta, z którą kiedyś już pisał. Pamiętałem – pokazywał 2 miesiące temu jej nudesy zapisane na telefonie.

I patrzę tak na nich i zastanawiam czy kiedykolwiek będą szczęśliwi? Ale po chwili uświadamiam sobie, że ich istnienie nie ma nic wspólnego ze znanym mi typem randek, bo współczesne ego młodego gościa jest tak nadmuchane tinderowym „palcem w prawo”, że on jest święcie przekonany, że pół świata tego kwiata i jak naobiecuje głupot jednej czy drugiej, to nic wielkiego się nie stanie. „Fun stary, trzeba korzystać póki można!” I dumny Pan (uwaga cytuję) „pierdoli jakieś latanie za laską”, bo przecież on sobie nie pozwoli wejść na głowę, a jak jej się coś nie podoba to cześć i nara, tylko niech numer do koleżanki zostawi. Porażka.

Dziesięć, piętnaście lat temu randkowanie wyglądało całkowicie inaczej. Faceci nie należeli jeszcze do pokolenia, któremu do satysfakcji potrzebne były tylko gry komputerowe i porno oglądane tuż przed powrotem rodziców z pracy. My wychowaliśmy się na złotych myślach kreślonych u koleżanki w zeszycie i Tygrysiej Masce emitowanej na Polonia 1. Były też bajki Disneya, pełne szacunku i godnych naśladowania wzorców. I jeśli o bajkach mowa, to dziś Kopciuszek zapewne nie doświadczyłaby happy endu, bo po balu najebanemu księciu nie chciałoby się gonić z ziomkami za Kopciuszkiem, która zgubił pantofelek. O ile Kopciuszek w ogóle byłaby w stanie na własnych nogach opuścić salę balową, bo podobno służba widziała, jak młoda rzygała tuż po północy. Dla księcia to pewnie żadna strata, ostatecznie na takim współczesnym balu, księżniczek byłoby kilka dziesiątek, a większość z nich można by było pooglądać w bieliźnie na Instagramie. Księżniczki gubiłyby torebki od Gucciego zamiast bajkowych pantofelków, a tuż po ich znalezieniu w toalecie, traciłyby godność z pożal się Boże księciami słuchającymi Taco Hemingłeja, którzy „znaleźli” rzeczone torebki. Witamy w XXI wieku.

Czego więc oczekiwać od dżentelmena, który do 21 roku życia przesiedział ponad dziesięć tysięcy godzin grając w gry na kompie lub konsoli? W jego dzieciństwie nie było już miejsca na skakanie z dziewczynami w gumę, nie grało się też w klasy i nie bawiło w dom, a więc się nie rozmawiało, nie uczyło szacunku do drugiej osoby i nie dostrzegało potrzeb swoich dorastających koleżanek. To właśnie doprowadziło go do egoizmu, płytkich znajomości i szybkich rozstań, gdy ktoś będzie miał jakieś większe oczekiwania. Współczesny facet bardzo szybko się nudzi, a jego zainteresowanie płcią przeciwną sprowadza się do przechwałek, ile to razy się jej nie spuści na tyłek. Żałosne. Zdobywanie kobiet stało się sposobem na leczenie kompleksów i podbijanie swojego ego na kolejne levele. Kobiety same w sobie? Są problemem, a jak wiadomo z problemami najlepiej się przespać. Internet? Tam wszystko jest szybsze, tańsze i bezpieczniejsze, a po wszystkim nikt nie ma żalu ani pretensji, co najwyżej chusteczkę, którą można spuścić w kiblu i zapomnieć.

I najgorsze w tym wszystkim jest to, że współczesne młode kobiety, zaakceptowały te reguły męskiej gry obniżając tym samym poprzeczkę. Kiedyś trzeba było się wysilić, aby trafnie skomentować zdjęcie koleżance, na tyle, aby chciała kontynuować rozmowę, a dziś? Dziewczyny publicznie prezentują prześwitujący komplet nowej bielizny, chwalą się zrobionymi ustami i twierdzą, że nie są łatwe „jak wszystkie”. I napisz takiej pod zdjęciem, że super dupa to się ucieszy, podziękuję i zapyta skąd jesteś. Następnego dnia po pierwszym spotkaniu, będzie się cieszyła, że zapamiętałeś kolor jej oczu – biedna, nie zdająca sobie sprawy, że to przez niewielki rozmiar jej piersi. Współczesne laski są proste w obsłudze, bo spragnione miłości i zainteresowania łykną wszystko, a zwłaszcza pierwsze lepsze obietnice i tekściki, jak to ciężko on w życiu nie miał i w jakim to toksyczny związku nie był, oczywiście „z chorą wariatką, która go zdradziła”. Biedaczek, tylko mu współczuć i przytulić do cyca. Taki mamy rynek – dzisiaj kobietom nie opłaca się mieć wymagania, bo jeśli nie zwalą poprzeczki na ziemię, to będą same, bo facet poleci za łatwą koleżanką, która da szybko i jeszcze będzie się cieszyła, że dostała szansę. I jak tu rywalizować? Skoro sama nie chce zdobywać, a chce być zdobywana? Tylko przez kogo? Kiedy on chce zdobywać, ale nie chce się starać? W takim układzie nikt nie będzie szczęśliwy, więc pozdrów swoją koleżankę, która szczuje każdego nowo poznanego faceta cycem i twierdzi, że każde kolejne zdjęcie penisa, które otrzymuje po 2 dniach znajomości, świadczy o męskim zainteresowaniu i miłości, której tak pragnie.

Wszyscy podobno chcemy miłość jak z Hollywood.

Tylko, że gdy ktoś o niej wspomina, to pukamy się w czoło i prosimy, aby zszedł na ziemię. I najśmieszniejsze jest to, że jedyną rzeczą, która stoi nam na przeszkodzie, aby przeżyć miłość jak z filmów i seriali, jesteśmy my sami. Bo co stoi na przeszkodzie, aby zwykłe zaproszenie kobiety do kina wcześniej poprzedzić jakimś fajnym pomysłem? Co trudnego jest w tym, aby wymyślić coś kreatywnego, zabrać ją gdzieś i zrobić z nią coś, czego z nikim innym nie robiła? To są banalne rzeczy, pod warunkiem że się chce. Tylko jak może się chcieć facetowi, który od biedy kupi zwykłą różę za 4 złote i wręczy ją na odpierdol, bo tak wypada, a ona uda, że nie musiał i wzruszy się pod publiczkę na instagramie, że to wspaniałe? Oczywiście że nie musiał, ale gdyby tylko chciał, to mógłby Ci podarować 50 takich kwiatów w bardziej niecodzienny sposób, np. wysyłając Ci je do szkoły czy pracy. Mógłby? Ale po co… skoro i nawet bez tego za tydzień będziesz już wbijała pazury w jego pościel.

Mężczyźni są na tyle dobrzy, na ile wymagają od nich tego kobiety. Tymczasem kobiety boją się wymagać, bo mają świadomość taniej konkurencji, przed którą tani mężczyzna się nie oprze. Uwodzenie to gra, która wymaga czasu. Faceci mają świadomość, że dziś już nie muszą zdobywać kobiet, bo kobieta, której mu na nim zależy, już z definicji będzie łatwa – właśnie dlatego, że jej zależy. I to są patowe sytuacje kreowane przez ludzi, którzy nie są nauczeni starania się o kogoś innego, niż o samego siebie. To są byle jakie związki, których nie docenia się z jednego, absurdalnie prostego i oczywistego powodu – łatwo przyszły i mało kosztowały. A skoro coś łatwo przyszło, to i łatwo można to sobie odpuścić, zwłaszcza w czasach, kiedy wszyscy są na tyle zajebiści i przekonani o swojej niepowtarzalności, że nie będą szukać winy w sobie, a tym bardziej iść na ustępstwa – przecież można znaleźć sobie kogoś innego
i oczywiście „lepszego”.

I myślę sobie o tym wszystkim wiosną – pomyślcie i Wy. Zwłaszcza, że już za parę chwil dostaniecie wiadomości od rzekomo zainteresowanych „miłością” chłopców, którzy będą Wam kadzić i jednocześnie żalić na swoje poprzednie (lub aktualne) kobiety – a tak w ogóle to chętnie spotkają się na niezobowiązującą kawę, bo „dawno im się tak dobrze z nikim nie pisało”. I oczywiście, choć nie każdy facet to podstępny ruchacz i nie każda dziewczyna to łatwa sztuka, to kto z kim przestaje, takim się staje. Obecnie już żyjemy w czasach, w których powszechne stały się szybkie zauroczenia i jeszcze szybsze rozstania, wieńczone nową parą cycków w dniu następnym. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że zaczniecie wymagać, a osoba, z którą przyjdzie Wam się spotykać, nie będzie szła na łatwiznę i będzie się starała dokładnie tak, jak przystoi się starać o osobę, z którą rzeczywiście chciałoby się być… najbardziej na świecie. I to właśnie staranie jest zapomnianą esencją dawnych randek. Jeśli dołożysz do tego zaradność, zainteresowanie, pasje i ambicje, to jesteś na dobrej drodze do tego, aby obudzić w swoim sercu i być może czyimś sercu dawno utraconą, miłosną wiosnę.

„Dzwonisz do mnie, bardzo milutki
Opowiadasz jak bardzo za mną tęsknisz
To śmieszne, pewnie słyszałeś moje piosenki
Wiesz, jestem zbyt zajęta, żeby zaprzątać sobie tobą głowę
Idź i znajdź dziewczynę, która chce tego słuchać
Bo jeśli myślisz, że urodziłam się wczoraj
To wcale mnie nie znasz”

 Hej, na moim blogu będą pojawiały się wpisy z czerwonym znaczkiem przy nazwie. Są to wpisy zastrzeżone hasłem, które możesz otrzymać tylko i wyłącznie stając się moim Patronem. Jak zostać Patronem Kobusa? Dlaczego to kosztuje tyle co tabliczka czekolady? Co za to otrzymasz? Po co mi Twoje pieniądze? Dowiedz się, klikając tutaj: https://patronite.pl/kobus

Komentarze

Powrót na stronę główną