Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

O niektóre związki trzeba przestać walczyć, bo ludzie się nie zmieniają.

Zwiń to zdjęcie

Byłem świadkiem wielu walk.

Związków, w których młodzi ludzie obiecywali sobie, że będą razem „tak do końca”. Każde z nich głęboko w to wierzyło. Byli pewni, że im się uda – że będą tym cholernym wyjątkiem od reguły. Odstępstwem od współczesnych statystyk. Wyjątkiem wśród ludzi, którzy potrafią rzucić nieprzemyślanym”Kocham Cię” tylko po to, aby na drugi dzień zerwać ze sobą przez smsa. Zdradzić. Zranić. Pocieszyć się kimś innym.

Słuchałem tego wszystkiego – nie potępiałem, ale wiedziałem… sam w końcu kiedyś taki byłem. Myślałem, że zbawię świat, bo tak bardzo chciałem wierzyć w to, że akurat moja miłość jest wyjątkowa. Nie była.

I choć nie było łatwo, bo tak wiele razem przeszliśmy, to gdy dziś przychodzi mi z dojrzałą, męską pokorą pochylić głowę ku przeszłość, to żałuję. Szczerzę żałuję wszystkich słów i obietnic, które gdzieś pogrzebał czas. Mieliśmy trwać. Mieliśmy.

W tym całym żalu jestem też wdzięczny – za każdą kłótnie, uśmiech, ciepło i chłód, który potrafił rozsadzać nas na długie godziny po osobnych pokojach. Myślałem, że byliśmy nieśmiertelni, a tymczasem okazaliśmy się dla siebie tylko lekcją – srogą, gorzką, pozostawiającą wiele pytań bez odpowiedzi, ale i bezcenną w pozornej beznadziei. Niezastąpioną. Byliśmy wyciągniętymi wnioskami, zrozumieniem, które dzisiaj prowadzi nas przez lepsze życie – lepsze związki, szczersze uśmiechy, śmiałość w słowie i wartości, które po sobie zostawiliśmy. Jakaś część jej, jakaś część mnie – już do końca pozostanie w jednym i drugim z nas. Wymieniliśmy się czymś co jest twardsze niż więzy krwi. Czymś co kształtuje. Spaja nas na nowo. I mam tu na myśli doświadczeniem i ból złamanego serca, które niezależnie od wszystkiego, spoi jakaś kolejna wiosna. Jakaś inna twarz, zapach, dotyk, słowo, obecność. Bo miłość powróci – niezależnie od tego jakie masz dziś na ten temat zdanie. Zawsze przyjdzie czas, w którym zakochasz się na nowo. Poznasz kogoś, kto stanie się Twoim światem. I możesz dziś w to nie wierzyć, ale mój każdy kolejny związek był lepszy – bo mądrzejszy, dojrzalszy, pełniejszy zrozumienia i wzajemnego szacunku, którego jakoś tak wcześniej, zawsze brakowało.

I dziś wiem tylko jedno.

Warto wierzyć w miłość, ale trzeba umieć ją też docenić – PRZEDE WSZYSTKIM w każdym złym momencie. Nie tylko wtedy kiedy dostałeś od niej wspaniały prezent na urodziny, nie wtedy kiedy kupiłaś z nim bilety na wasze pierwsze wspólne wakacje. Najwięcej o nas samych i tej drugiej osobie dowiadujemy się tylko wtedy, kiedy któreś z nas zawiodło. Kiedy siedzimy w słuchawkach, porozsadzani po cichych pokojach.

Szczęście to coś więcej niż poranna jajecznica ze szczypiorkiem, romantyczne spacery za rękę i „dzień dobry Kochanie” kiedy otwierasz zaropiałe oczy. Szczęście docenia się najbardziej w troskach, łzach i smutku. W każdych przeciwnościach losu, w których mówisz „sprawdzam” i masz tą cholerną pewność, że osoba z która żyjesz, będzie stała obok Ciebie. Ramie w ramie. Umazana w błocie, krwi i pocie, niezależnie od wszystkiego jest i walczy razem z Tobą w jednym celu. Walczy o wszystko na czym Ci zależy. O wszystko na czym zależy WAM.

Bo widzisz. O miłości można mówić dopiero na placu bitwy. W miejscu gdzie kończy się łatwe i przyjemne życie, a zaczynają się trudności dnia codziennego. Wtedy tak naprawdę widać, kto jest z Tobą naprawdę, a kto na niby – z jakiegoś niezrozumiałego żartu losu. Tylko wspólnie jesteście w stanie stawiać czoła wszystkim przeciwnościom losu i tylko razem możecie wzmacniać poczucie szczęścia i na tym uczuciu budować wspólne życie. Układać wspólne plany. Tylko razem powinniście być skłonni do poświęceń – ramie w ramie, jedno za drugie. Wspólnie. Do końca.

Byłem świadkiem wielu walk. W wielu sam uczestniczyłem. Dziś wiem jedno. Pieprzonych cudów nie ma. Ludzie się nie zmieniają – a jeśli zmieniają, to na chwilę. Na pozór. Do osiągnięcia chwilowego celu, chwilowej obietnicy.  Później jest jak zwykle. Sama dobrze wiesz. Ile dałaś już szans? Ile to już nie słyszałaś? Ile Ci nie obiecano? Ile raz zrobiłaś coś wbrew sobie – dla niego? Z wiary? A może z własnej naiwności? Uczucia zaślepiają. Niesamowicie. Czasami w tej ślepocie podróżujemy przez emocjonalne piekła, których nie powinniśmy nawet oglądać z daleka. Może czas już się zatrzymać? Pogódź się z tym co minione. Bądź wdzięczna za każdą dobrą chwilę, ale skończ walczyć o kogoś, kto nie chcę walczyć o Ciebie. I przestać wierzyć w nieustające obietnice. Płacz, padanie na kolanach. To już było. Zacznij wierzyć w swój uśmiech, który gdzieś w tej drodze Ci odebrano. Jeszcze może być pięknie. Jeszcze będzie wspaniale – tylko coś musi się zmienić… w końcu. Raz na zawsze. Teraz.

Jeśli więc padasz na kolana, a osobę, która miała podać Ci rękę zastępuje cisza, pozbawiona jakichkolwiek zmartwień, współczucia, chęci zrozumienia, pomocy – to po prostu odpuść. Nie żałuj, nie bądź zawistna, zawsze życz dobrze. Jeśli uważasz, że powinnaś – pomóż, pożycz pieniądze, wysłuchaj… ale już przenigdy nie stawaj do walki sama – nie w tej wierze. Nie w tym związku. Nie dla tej osoby. Zrób to z szacunku do samej siebie, bo każda walka powinna mieć swój początek, jak i koniec.

Związki, to gra zespołowa.
Walcząc samemu – polegniesz.
Może nie dzisiaj, może nie jutro, ale przegrasz.
Bądź tego pewna.

Doceniajcie swoją obecność, wstawiennictwo i nawet najmniejsze poświęcenia do których jesteście dla siebie zdolni – zwłaszcza w złych momentach, i nigdy przy tym, nie zapominajcie o tym, że jesteście silni tylko wtedy kiedy walczycie…

RAZEM.

Każda miłość wymaga poświęceń, nie każda kończy się happy endem – to pewne. Ale dopóki walczycie o siebie i dla siebie…

JESTEŚCIE ZWYCIĘZCAMI.

„Nie staram się być niezależny
Nie staram się być cool
Po prostu staram się w tym trwać
Powiedz mi, czy ty też
Czy czujesz, skąd wieje wiatr?
Czy możesz go poczuć
przez wszystkie okna
w tym pokoju?
Pragnę Cię dotknąć, Kochanie
Pragnę Cię także poczuć
Pragnę zobaczyć wschód słońca
w twoich grzechach
tylko ja i ty;
Rozbłyśnijmy,
zabiegani,
kochajmy się dziś;
Rozpocznijmy,
zakochajmy się,
spróbujmy…

 Hej, na moim blogu będą pojawiały się wpisy z czerwonym znaczkiem przy nazwie. Są to wpisy zastrzeżone hasłem, które możesz otrzymać tylko i wyłącznie stając się moim Patronem. Jak zostać Patronem Kobusa? Dlaczego to kosztuje tyle co tabliczka czekolady? Co za to otrzymasz? Po co mi Twoje pieniądze? Dowiedz się, klikając tutaj: https://patronite.pl/kobus

Komentarze

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

The Best of:

Sorry. No data so far.

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

O niektóre związki trzeba przestać walczyć, bo ludzie się nie zmieniają.

Byłem świadkiem wielu walk.

Związków, w których młodzi ludzie obiecywali sobie, że będą razem „tak do końca”. Każde z nich głęboko w to wierzyło. Byli pewni, że im się uda – że będą tym cholernym wyjątkiem od reguły. Odstępstwem od współczesnych statystyk. Wyjątkiem wśród ludzi, którzy potrafią rzucić nieprzemyślanym”Kocham Cię” tylko po to, aby na drugi dzień zerwać ze sobą przez smsa. Zdradzić. Zranić. Pocieszyć się kimś innym.

Słuchałem tego wszystkiego – nie potępiałem, ale wiedziałem… sam w końcu kiedyś taki byłem. Myślałem, że zbawię świat, bo tak bardzo chciałem wierzyć w to, że akurat moja miłość jest wyjątkowa. Nie była.

I choć nie było łatwo, bo tak wiele razem przeszliśmy, to gdy dziś przychodzi mi z dojrzałą, męską pokorą pochylić głowę ku przeszłość, to żałuję. Szczerzę żałuję wszystkich słów i obietnic, które gdzieś pogrzebał czas. Mieliśmy trwać. Mieliśmy.

W tym całym żalu jestem też wdzięczny – za każdą kłótnie, uśmiech, ciepło i chłód, który potrafił rozsadzać nas na długie godziny po osobnych pokojach. Myślałem, że byliśmy nieśmiertelni, a tymczasem okazaliśmy się dla siebie tylko lekcją – srogą, gorzką, pozostawiającą wiele pytań bez odpowiedzi, ale i bezcenną w pozornej beznadziei. Niezastąpioną. Byliśmy wyciągniętymi wnioskami, zrozumieniem, które dzisiaj prowadzi nas przez lepsze życie – lepsze związki, szczersze uśmiechy, śmiałość w słowie i wartości, które po sobie zostawiliśmy. Jakaś część jej, jakaś część mnie – już do końca pozostanie w jednym i drugim z nas. Wymieniliśmy się czymś co jest twardsze niż więzy krwi. Czymś co kształtuje. Spaja nas na nowo. I mam tu na myśli doświadczeniem i ból złamanego serca, które niezależnie od wszystkiego, spoi jakaś kolejna wiosna. Jakaś inna twarz, zapach, dotyk, słowo, obecność. Bo miłość powróci – niezależnie od tego jakie masz dziś na ten temat zdanie. Zawsze przyjdzie czas, w którym zakochasz się na nowo. Poznasz kogoś, kto stanie się Twoim światem. I możesz dziś w to nie wierzyć, ale mój każdy kolejny związek był lepszy – bo mądrzejszy, dojrzalszy, pełniejszy zrozumienia i wzajemnego szacunku, którego jakoś tak wcześniej, zawsze brakowało.

I dziś wiem tylko jedno.

Warto wierzyć w miłość, ale trzeba umieć ją też docenić – PRZEDE WSZYSTKIM w każdym złym momencie. Nie tylko wtedy kiedy dostałeś od niej wspaniały prezent na urodziny, nie wtedy kiedy kupiłaś z nim bilety na wasze pierwsze wspólne wakacje. Najwięcej o nas samych i tej drugiej osobie dowiadujemy się tylko wtedy, kiedy któreś z nas zawiodło. Kiedy siedzimy w słuchawkach, porozsadzani po cichych pokojach.

Szczęście to coś więcej niż poranna jajecznica ze szczypiorkiem, romantyczne spacery za rękę i „dzień dobry Kochanie” kiedy otwierasz zaropiałe oczy. Szczęście docenia się najbardziej w troskach, łzach i smutku. W każdych przeciwnościach losu, w których mówisz „sprawdzam” i masz tą cholerną pewność, że osoba z która żyjesz, będzie stała obok Ciebie. Ramie w ramie. Umazana w błocie, krwi i pocie, niezależnie od wszystkiego jest i walczy razem z Tobą w jednym celu. Walczy o wszystko na czym Ci zależy. O wszystko na czym zależy WAM.

Bo widzisz. O miłości można mówić dopiero na placu bitwy. W miejscu gdzie kończy się łatwe i przyjemne życie, a zaczynają się trudności dnia codziennego. Wtedy tak naprawdę widać, kto jest z Tobą naprawdę, a kto na niby – z jakiegoś niezrozumiałego żartu losu. Tylko wspólnie jesteście w stanie stawiać czoła wszystkim przeciwnościom losu i tylko razem możecie wzmacniać poczucie szczęścia i na tym uczuciu budować wspólne życie. Układać wspólne plany. Tylko razem powinniście być skłonni do poświęceń – ramie w ramie, jedno za drugie. Wspólnie. Do końca.

Byłem świadkiem wielu walk. W wielu sam uczestniczyłem. Dziś wiem jedno. Pieprzonych cudów nie ma. Ludzie się nie zmieniają – a jeśli zmieniają, to na chwilę. Na pozór. Do osiągnięcia chwilowego celu, chwilowej obietnicy.  Później jest jak zwykle. Sama dobrze wiesz. Ile dałaś już szans? Ile to już nie słyszałaś? Ile Ci nie obiecano? Ile raz zrobiłaś coś wbrew sobie – dla niego? Z wiary? A może z własnej naiwności? Uczucia zaślepiają. Niesamowicie. Czasami w tej ślepocie podróżujemy przez emocjonalne piekła, których nie powinniśmy nawet oglądać z daleka. Może czas już się zatrzymać? Pogódź się z tym co minione. Bądź wdzięczna za każdą dobrą chwilę, ale skończ walczyć o kogoś, kto nie chcę walczyć o Ciebie. I przestać wierzyć w nieustające obietnice. Płacz, padanie na kolanach. To już było. Zacznij wierzyć w swój uśmiech, który gdzieś w tej drodze Ci odebrano. Jeszcze może być pięknie. Jeszcze będzie wspaniale – tylko coś musi się zmienić… w końcu. Raz na zawsze. Teraz.

Jeśli więc padasz na kolana, a osobę, która miała podać Ci rękę zastępuje cisza, pozbawiona jakichkolwiek zmartwień, współczucia, chęci zrozumienia, pomocy – to po prostu odpuść. Nie żałuj, nie bądź zawistna, zawsze życz dobrze. Jeśli uważasz, że powinnaś – pomóż, pożycz pieniądze, wysłuchaj… ale już przenigdy nie stawaj do walki sama – nie w tej wierze. Nie w tym związku. Nie dla tej osoby. Zrób to z szacunku do samej siebie, bo każda walka powinna mieć swój początek, jak i koniec.

Związki, to gra zespołowa.
Walcząc samemu – polegniesz.
Może nie dzisiaj, może nie jutro, ale przegrasz.
Bądź tego pewna.

Doceniajcie swoją obecność, wstawiennictwo i nawet najmniejsze poświęcenia do których jesteście dla siebie zdolni – zwłaszcza w złych momentach, i nigdy przy tym, nie zapominajcie o tym, że jesteście silni tylko wtedy kiedy walczycie…

RAZEM.

Każda miłość wymaga poświęceń, nie każda kończy się happy endem – to pewne. Ale dopóki walczycie o siebie i dla siebie…

JESTEŚCIE ZWYCIĘZCAMI.

„Nie staram się być niezależny
Nie staram się być cool
Po prostu staram się w tym trwać
Powiedz mi, czy ty też
Czy czujesz, skąd wieje wiatr?
Czy możesz go poczuć
przez wszystkie okna
w tym pokoju?
Pragnę Cię dotknąć, Kochanie
Pragnę Cię także poczuć
Pragnę zobaczyć wschód słońca
w twoich grzechach
tylko ja i ty;
Rozbłyśnijmy,
zabiegani,
kochajmy się dziś;
Rozpocznijmy,
zakochajmy się,
spróbujmy…

 Hej, na moim blogu będą pojawiały się wpisy z czerwonym znaczkiem przy nazwie. Są to wpisy zastrzeżone hasłem, które możesz otrzymać tylko i wyłącznie stając się moim Patronem. Jak zostać Patronem Kobusa? Dlaczego to kosztuje tyle co tabliczka czekolady? Co za to otrzymasz? Po co mi Twoje pieniądze? Dowiedz się, klikając tutaj: https://patronite.pl/kobus

Komentarze

Powrót na stronę główną