Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

„BOTOKS” to sukces finansowy polaczka, który Was przechytrzył.

Zwiń to zdjęcie

Trochę śmiać mi się chcę, jak słucham tych wszystkich recenzji na temat „Botoksu” Patryka Vegi.

Okej, film może być totalnym dnem, nierealistyczną ściemą i zmarnowanym banknotem 20 złotowym – przez, który będziecie szlochać jeszcze przez następny tydzień, ale przyznajmy sobie szczerze.

To dzięki Wam „Botoks” staje się najlepszym kinowym otwarciem 2017 roku – deklasując to całe ambitne polskie kino, które debiutowało od początku tego roku. Mało tego, „Botoks” notuje drugie najlepsze otwarcie w historii polskiego kina.

I tyle wystarczy, bo nie wiem na kanwie czego śmieliście przypuszczać, że Vega może być wybitnym reżyserem? Że „Pitbull” my wyszedł? Jedynki była daremna, a te dwie ostatnie po prostu dobre – ale dalekie od tego, aby reżyserem z Polski miał się nagle zachwycać cały świat. Żadne inne filmy Vegi nie zasługują na pamięć – chyba, że płakaliście na Ciachu lub Hansie Klossie.

I wiecie jaka jest różnica między słabym, a dobrym filmem?
Słabe firmy nie zarabiają – chyba, że są kiczem.

A niestety, w Polsce nadal nic się nie zmieniło – i jeszcze długo nie zmieni. Nasi rodacy kochają kicz o czym świadczą te wszystkie coroczne sukcesy filmów spod skrzydeł TVNu (oraz muzyka disco polo, poduszki ze zdjęciami i tandetne prezenty na osiemnastkę) – wszystkie z tą samą obsadą, cukierkowymi tytułami… i koniecznie o miłości z happy endem.

Dlatego fakty dot. „Botoksu” są proste. Niezależnie od tego co myślicie, Vega może świętować, bo to dzięki Wam i waszym opiniom w pierwszy premierowy weekend do kina wybrało się ponad 700 tysięcy widzów – i to dzięki Wam – codziennie, cała masa niedowiarków „ten film nie może być przecież tak beznadziejny”, zapełniają się sale kinowe w całej Polsce. Sami zgotowaliście mu ten sukces.

Pozostając daleki od oceny tego widowiska, pragnę jedynie zaznaczyć, że Vega poza tym, że miał łeb, aby kolejny raz zarobić niewyobrażalne sumy na prostych instynktach przeciętnego polskiego widza – zrobić coś jeszcze – coś dużo bardziej niewiarygodnego.

W 135 minut sprawił, że cała Polska jest nagle dumna i stoi murem za naszą piękną (choć dla mnie pozostawiającą jeszcze więcej do życzenia niż wspomniany film) służbą zdrowia.

I za to należą się największe brawa – bo dokonał naprawdę niemożliwego.

A gdyście chcecie zrobić botoks swoim filmowym gustom,
to polecam zacząć oglądać ambitne kino amerykańskie (tylko nie Transformersy czy inni Szybcy i wściekli) – tam wszystko się udaje.

Zawsze.

„W Polsce 17% Polaków nie przeżyło filmu Patryka Vegi.”
– Kobus

Komentarze

Autorem zdjęcia jest: natemat.pl

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

The Best of:

Sorry. No data so far.

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

„BOTOKS” to sukces finansowy polaczka, który Was przechytrzył.

Trochę śmiać mi się chcę, jak słucham tych wszystkich recenzji na temat „Botoksu” Patryka Vegi.

Okej, film może być totalnym dnem, nierealistyczną ściemą i zmarnowanym banknotem 20 złotowym – przez, który będziecie szlochać jeszcze przez następny tydzień, ale przyznajmy sobie szczerze.

To dzięki Wam „Botoks” staje się najlepszym kinowym otwarciem 2017 roku – deklasując to całe ambitne polskie kino, które debiutowało od początku tego roku. Mało tego, „Botoks” notuje drugie najlepsze otwarcie w historii polskiego kina.

I tyle wystarczy, bo nie wiem na kanwie czego śmieliście przypuszczać, że Vega może być wybitnym reżyserem? Że „Pitbull” my wyszedł? Jedynki była daremna, a te dwie ostatnie po prostu dobre – ale dalekie od tego, aby reżyserem z Polski miał się nagle zachwycać cały świat. Żadne inne filmy Vegi nie zasługują na pamięć – chyba, że płakaliście na Ciachu lub Hansie Klossie.

I wiecie jaka jest różnica między słabym, a dobrym filmem?
Słabe firmy nie zarabiają – chyba, że są kiczem.

A niestety, w Polsce nadal nic się nie zmieniło – i jeszcze długo nie zmieni. Nasi rodacy kochają kicz o czym świadczą te wszystkie coroczne sukcesy filmów spod skrzydeł TVNu (oraz muzyka disco polo, poduszki ze zdjęciami i tandetne prezenty na osiemnastkę) – wszystkie z tą samą obsadą, cukierkowymi tytułami… i koniecznie o miłości z happy endem.

Dlatego fakty dot. „Botoksu” są proste. Niezależnie od tego co myślicie, Vega może świętować, bo to dzięki Wam i waszym opiniom w pierwszy premierowy weekend do kina wybrało się ponad 700 tysięcy widzów – i to dzięki Wam – codziennie, cała masa niedowiarków „ten film nie może być przecież tak beznadziejny”, zapełniają się sale kinowe w całej Polsce. Sami zgotowaliście mu ten sukces.

Pozostając daleki od oceny tego widowiska, pragnę jedynie zaznaczyć, że Vega poza tym, że miał łeb, aby kolejny raz zarobić niewyobrażalne sumy na prostych instynktach przeciętnego polskiego widza – zrobić coś jeszcze – coś dużo bardziej niewiarygodnego.

W 135 minut sprawił, że cała Polska jest nagle dumna i stoi murem za naszą piękną (choć dla mnie pozostawiającą jeszcze więcej do życzenia niż wspomniany film) służbą zdrowia.

I za to należą się największe brawa – bo dokonał naprawdę niemożliwego.

A gdyście chcecie zrobić botoks swoim filmowym gustom,
to polecam zacząć oglądać ambitne kino amerykańskie (tylko nie Transformersy czy inni Szybcy i wściekli) – tam wszystko się udaje.

Zawsze.

„W Polsce 17% Polaków nie przeżyło filmu Patryka Vegi.”
– Kobus

Komentarze

Powrót na stronę główną