Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

Porozmawiajmy o pieniądzach i nadchodzącej książce Kobusa.

Zwiń to zdjęcie

Uwielbiam takie dni jak ten. Pierwsza wolna sobota od dawien dawna. Zachodzące słońce, kilka minut po godzinie 19, buchający grill w tle mieszający się z widokiem zachodzącego słońca, które właśnie zamknęło się w odbiciu szklaneczki szkockiej stojącej na stole. Uwielbiam ten cudowny smak życia, które dzisiaj jest na tyle wyrozumiałe, że nigdzie nie goni, pozwalając po prostu usiąść sobie na dupie i delektować się wakacyjną pogodą. Lada chwila mają zjawić się znajomi, a więc korzystając z chwili chciałem zwrócić się do Was, przyjaciele. A chyba mamy trochę do pogadania, co? Bo ostatnio wiele dobrego się podziało.

Drugi rok z rzędu docenił nas Men’s Health w swoim corocznym plebiscycie na Męski Blog Roku! Zgarnęliśmy wyróżnienie w kategorii Męskie sprawy! A jakby tego było mało, to nasza Kobusowa społeczność na facebooku przekroczyła liczbę 50 000 osób!

Jest mi cholernie miło, że tak chętnie chcecie czytać moje wywody i pozostawać ze mną w stałym kontakcie. Serdeczna piąteczka dla każdego z osobna #wpadajcienagrillakumpele! I o sukcesach warto mówić, ale niestety mam zbyt duże ambicje i zbyt dużo do udowodnienia, aby usiąść sobie na tyłku i się tym cieszyć. Bo bądźmy szczerzy, mógłbym dalej robić to co robię – bo jak widać to się sprawdza, ale niestety…

dziś już wiem, że coś muszę zmienić.

Bo gdybyście mnie tak zapytali – jak widzę swoje blogowanie za kolejne 50 tysięcy fanów?
No właśnie… stałbym się zakłopotany, bo nie widziałbym tego wcale.

Mój pieprzony problem, to ambicje, które nie dają mi żyć. Jeśli dorzucę do tego świadomość, że czyta mnie 300 tys. osób miesięcznie, a wpisy na fanpage docierają do 850 tys. odbiorców, to jest mi przed Wami wstyd, że mój wolny czas pozwala mi tylko na tyle ile obecnie ode mnie otrzymujecie.

I być może tego nie zrozumiecie, bo wydaje Wam się, że jest w porządku – Kobus pisze, zaprasza na wódkę, rozmawia i jest fajnie, ale widzicie – ja czuje, że marnuje swój potencjał i szansę, którą mi powierzyliście. Chciałbym robić więcej, dużo więcej! Mam pomysły tak seksowne jak nogi Nataszy Urbańskiej i ambicję, aby publikować na blogu trzy razy częściej (dalej poruszając relację międzyludzkie, ale także szeroko pojęty lifestyle), ponadto chciałbym zacząć pracę nad książką, o którą tak często pytacie i udowodnić Wam za pośrednictwem YouTuba, że wcale nie jestem kobietą. Wooot?!

Tymczasem w obecnej sytuacji czuje, że nie jest do końca tak jak być powinno – i nie mam tu na myśli jakiejś wielkiej popularności czy góry pieniędzy, którą mógłbym wycierać Greyowskie orgazmy swoich czytelniczek, a po prostu satysfakcję i dobre samopoczucie płynące ze świadomości, że mam możliwość (czas) dać Wam wszystko to co chowam w swojej głowie.

Jestem realistą, dlatego mam świadomość, że samo nic się nie zrobi. Marzenia się nie spełniają – marzenia się SPEŁNIA, a to znacząca różnica. Uwielbiam z Wami być, zmuszać Was do refleksji, wspierać i pomagać, ale w obecnej chwili mój wolny czas pozwala mi na tyle ile otrzymujecie. I niestety czasu nie da się rozciągnąć.  Dlatego coraz częściej zadaje sobie pytanie, „Kobus, gdzie cała reszta?”. Gdzie w tym wszystkim miejsce na systematyczne pisanie i inne wspomniane inicjatywy? Smuci mnie to, ale wierzę w sumienną pracę i uczciwe zarabianie pieniędzy, dlatego postanowiłem sprawdzić czy uda mi się otrzymać od Was finansowe wsparcie dzięki, któremu będę mógł zrezygnować ze swoich prywatnych prac dodatkowych i zacząć poświęcać Wam (na początek) minimum 5 godzin dziennie.

Dlatego jeśli chciałabyś czytać mnie więcej, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość! Po wielu naciskach z waszej strony, postanowiłem iść w ślady innych blogerów i założyć konto na patronite! Być może właśnie crowdfunding (czyli systematyczne dotacje od moich odbiorców), to najlepsza i najszybsza droga do rozwoju bloga i rozpoczęcia prac nad książką.

Ostatnio udowodniliście, że nie jesteście przypadkową społecznością, bo macie sporą siłę, aby razem ze mną odnosić sukcesy. Dołóżmy do tego chęć robienia rzeczy wielkich! Zbudujmy zespół ludzi, którzy będą wspierać Kobusowe inicjatywy i pozwolą mi robić rzeczy koooosmicznego rozmiaru! Wasze wsparcie to najlepsza możliwość, bo będę mógł pozostać obiektywnym twórcą – uprzedzając pytanie, owszem mógłbym finansować się z reklam na blogu lub współpracy sponsorskiej, ale to wiązałoby się z faktem, że firmy chciałyby mieć główne zyski dla siebie (promowanie swoich produktów), a nie dla Was (sensowne wpisy na blogu). Dlatego nie chcę wciskać Wam rzeczy, w które sam nie wierzę.

Twórczość Kobusa szuka Patronów!

Bo to świetna sprawa, zaprzyjaźnić się z ludźmi, którzy będą chcieli w jakiś drobny sposób docenić Twoje zaangażowanie i pracę na rzecz innych. Dla Ciebie to raz w miesiącu mniejsze opakowanie tamponów czy piwko mniej – dla mnie kilka złotówek pomnożonych przez ilość skorych do wsparcia osób (a jest Was naprawdę w 3 dupy i trochę!) i mam zielone światło, aby móc skupić się na książce i zacząć blogować pełną gębą. W obecnej chwili, codziennie poświęcam po 2-3h pracy na to, aby Kobus nie zanudzał – ten czas wystarcza jedynie na wiadomości i fb statusy – nie jestem w stanie tworzyć w takiej częstotliwości i jakości jakiej bym chciał. Nie mam pewności czy będziecie chcieli wesprzeć akurat mnie, ale wole się o tym boleśnie przekonać niż marnować swój potencjał i powtarzać Wam wciąż to samo marudzenie. Innym twórcą się udało – dlatego sprawdźmy ile osób będzie chciało postawić mi przysłowiową „kawę”.

Oczywiście nie musisz czuć się zobowiązana do wsparcia Kobusa – nie będziesz gorszym czytelnikiem jeśli uznasz, że wolisz kupić sobie paczkę chipsów czy wesprzeć zwierzatka. Ja to rozumiem i szanuję! Jeśli natomiast będziesz chciał mnie systematycznie wspierać i uznasz, że te 5-10 zł miesięcznie nie uszczupli twojego budżetu, to obiecam Ci, że wykorzystam tą szansę i dostaniesz jeszcze więcej moich tekstów – jeszcze więcej mnie w dużo lepszej formie!

Będzie stały kontakt, punktualne odpisywanie na wiadomości, książka (książki), częste wpisy na blogu i materiały video! Dla Ciebie to „mniejsza paczka tamponów”, a dla mnie możliwość rozwoju i wyjścia z tym na co zawsze brakowało mi czasu, bo „musiałem dorabiać”- jestem ciekaw czy będziecie w stanie odmienić czyiś los, spełnić cudze marzenia.

Reasumując – swój mały gest wdzięczności i lojalnego wsparcia możesz zostawić na moim profilu w serwisie patronite.pl poprzez wykupienie cegiełki. Ustawienie płatności odbywa się w łatwy, szybki i BEZPIECZNY sposób. Wszystkie wpłaty będą publiczne, co oznacza, że będziesz miała wgląd w to ile od Was dostaję – i jak przekłada się to na rozwój mojej twórczości. W serwisie patronite ustawiłem cele – po ich osiągnięciu będziesz widziała co nowego wyjdzie spod szyldu Kobusa.

Oczywiście nie ma nic za darmo! W zamian za okazałe wsparcie – przygotowałem dla Was szereg nagród! 

Poza tym, że będę mógł się dzięki Tobie rozwijać i rozpalać swoją pasję, odwdzięczę się za każdą cegiełkę przywilejami i bonusami – takimi jak:

– pierwszeństwo w kontakcie ze mną,
– dostęp do wpisów, które będą wymagały hasła,
– umieszczenie Twoich danych w zakładce „Patroni” (na blogu),
– realny wpływ na tematy, które będę chciał poruszać (konsultacja z patronami),
– zaproszenie do grupy „Patronów Kobusa”
– tajemniczy list, który napiszę dla Ciebie własnoręcznie!
– zaproszenie na spotkanie z Patronami Kobusa (wtedy stawiam!)

Za pomoc w realizacji moich marzeń będę wdzięczny! Kobusa dociera do miliona osób miesięcznie, a więc jeśli chcecie móc czytać moje książki i dobrze się bawić na moim blogu, to zacznijmy robić to na dużą skalę! Bo w obecnej sytuacji głupotą byłoby wciąż robić to samo i oczekiwać innych rezultatów – dlatego nie mogę stać w tym samym miejscu. Wasze lajki nie sprawią, że będzie wystarczało mi czasu, abym mógł robić, to co robić bym chciał. Mam nadzieję, że wszystko wypali, a mniejsze pudełko tampaksów na twojej pralce w zupełności Ci wystarczy. Jeśli się nie uda, to trudno – świat się nie zawali. Będę musiał szukać innych rozwiązań, które pozwolą mi działać w pełni i publikować w takiej częstotliwości w jakiej zawsze chciałem.

Zła wiadomość jest taka, że czas leci – dobra, że to Wy jesteście pilotem.
Zdecydujcie zatem…

gdzie lecimy.
Tymczasem dziękuję za okazałe wsparcie i szczere chęci.
A teraz – niech się dzieje wola tłumu.

Kobus.

„Czytałem książki o starych
Legendach i mitach
Achilles i jego złoto
Herkules i jego dary
Opanowanie Spidermana
I pięści Batmana
A ja oczywiście nie widzę siebie na tej liście
Ona powiedziała: „Dokąd chcesz iść?
Ile chcesz zaryzykować?
Nie poszukuję kogoś
Z jakimiś nadludzkimi darami
Jakiegoś super bohatera
Jakiegoś szczęścia z bajki
Tylko czegoś, ku czemu mogę się zwrócić…”
Komentarze

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

Porozmawiajmy o pieniądzach i nadchodzącej książce Kobusa.

Uwielbiam takie dni jak ten. Pierwsza wolna sobota od dawien dawna. Zachodzące słońce, kilka minut po godzinie 19, buchający grill w tle mieszający się z widokiem zachodzącego słońca, które właśnie zamknęło się w odbiciu szklaneczki szkockiej stojącej na stole. Uwielbiam ten cudowny smak życia, które dzisiaj jest na tyle wyrozumiałe, że nigdzie nie goni, pozwalając po prostu usiąść sobie na dupie i delektować się wakacyjną pogodą. Lada chwila mają zjawić się znajomi, a więc korzystając z chwili chciałem zwrócić się do Was, przyjaciele. A chyba mamy trochę do pogadania, co? Bo ostatnio wiele dobrego się podziało.

Drugi rok z rzędu docenił nas Men’s Health w swoim corocznym plebiscycie na Męski Blog Roku! Zgarnęliśmy wyróżnienie w kategorii Męskie sprawy! A jakby tego było mało, to nasza Kobusowa społeczność na facebooku przekroczyła liczbę 50 000 osób!

Jest mi cholernie miło, że tak chętnie chcecie czytać moje wywody i pozostawać ze mną w stałym kontakcie. Serdeczna piąteczka dla każdego z osobna #wpadajcienagrillakumpele! I o sukcesach warto mówić, ale niestety mam zbyt duże ambicje i zbyt dużo do udowodnienia, aby usiąść sobie na tyłku i się tym cieszyć. Bo bądźmy szczerzy, mógłbym dalej robić to co robię – bo jak widać to się sprawdza, ale niestety…

dziś już wiem, że coś muszę zmienić.

Bo gdybyście mnie tak zapytali – jak widzę swoje blogowanie za kolejne 50 tysięcy fanów?
No właśnie… stałbym się zakłopotany, bo nie widziałbym tego wcale.

Mój pieprzony problem, to ambicje, które nie dają mi żyć. Jeśli dorzucę do tego świadomość, że czyta mnie 300 tys. osób miesięcznie, a wpisy na fanpage docierają do 850 tys. odbiorców, to jest mi przed Wami wstyd, że mój wolny czas pozwala mi tylko na tyle ile obecnie ode mnie otrzymujecie.

I być może tego nie zrozumiecie, bo wydaje Wam się, że jest w porządku – Kobus pisze, zaprasza na wódkę, rozmawia i jest fajnie, ale widzicie – ja czuje, że marnuje swój potencjał i szansę, którą mi powierzyliście. Chciałbym robić więcej, dużo więcej! Mam pomysły tak seksowne jak nogi Nataszy Urbańskiej i ambicję, aby publikować na blogu trzy razy częściej (dalej poruszając relację międzyludzkie, ale także szeroko pojęty lifestyle), ponadto chciałbym zacząć pracę nad książką, o którą tak często pytacie i udowodnić Wam za pośrednictwem YouTuba, że wcale nie jestem kobietą. Wooot?!

Tymczasem w obecnej sytuacji czuje, że nie jest do końca tak jak być powinno – i nie mam tu na myśli jakiejś wielkiej popularności czy góry pieniędzy, którą mógłbym wycierać Greyowskie orgazmy swoich czytelniczek, a po prostu satysfakcję i dobre samopoczucie płynące ze świadomości, że mam możliwość (czas) dać Wam wszystko to co chowam w swojej głowie.

Jestem realistą, dlatego mam świadomość, że samo nic się nie zrobi. Marzenia się nie spełniają – marzenia się SPEŁNIA, a to znacząca różnica. Uwielbiam z Wami być, zmuszać Was do refleksji, wspierać i pomagać, ale w obecnej chwili mój wolny czas pozwala mi na tyle ile otrzymujecie. I niestety czasu nie da się rozciągnąć.  Dlatego coraz częściej zadaje sobie pytanie, „Kobus, gdzie cała reszta?”. Gdzie w tym wszystkim miejsce na systematyczne pisanie i inne wspomniane inicjatywy? Smuci mnie to, ale wierzę w sumienną pracę i uczciwe zarabianie pieniędzy, dlatego postanowiłem sprawdzić czy uda mi się otrzymać od Was finansowe wsparcie dzięki, któremu będę mógł zrezygnować ze swoich prywatnych prac dodatkowych i zacząć poświęcać Wam (na początek) minimum 5 godzin dziennie.

Dlatego jeśli chciałabyś czytać mnie więcej, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość! Po wielu naciskach z waszej strony, postanowiłem iść w ślady innych blogerów i założyć konto na patronite! Być może właśnie crowdfunding (czyli systematyczne dotacje od moich odbiorców), to najlepsza i najszybsza droga do rozwoju bloga i rozpoczęcia prac nad książką.

Ostatnio udowodniliście, że nie jesteście przypadkową społecznością, bo macie sporą siłę, aby razem ze mną odnosić sukcesy. Dołóżmy do tego chęć robienia rzeczy wielkich! Zbudujmy zespół ludzi, którzy będą wspierać Kobusowe inicjatywy i pozwolą mi robić rzeczy koooosmicznego rozmiaru! Wasze wsparcie to najlepsza możliwość, bo będę mógł pozostać obiektywnym twórcą – uprzedzając pytanie, owszem mógłbym finansować się z reklam na blogu lub współpracy sponsorskiej, ale to wiązałoby się z faktem, że firmy chciałyby mieć główne zyski dla siebie (promowanie swoich produktów), a nie dla Was (sensowne wpisy na blogu). Dlatego nie chcę wciskać Wam rzeczy, w które sam nie wierzę.

Twórczość Kobusa szuka Patronów!

Bo to świetna sprawa, zaprzyjaźnić się z ludźmi, którzy będą chcieli w jakiś drobny sposób docenić Twoje zaangażowanie i pracę na rzecz innych. Dla Ciebie to raz w miesiącu mniejsze opakowanie tamponów czy piwko mniej – dla mnie kilka złotówek pomnożonych przez ilość skorych do wsparcia osób (a jest Was naprawdę w 3 dupy i trochę!) i mam zielone światło, aby móc skupić się na książce i zacząć blogować pełną gębą. W obecnej chwili, codziennie poświęcam po 2-3h pracy na to, aby Kobus nie zanudzał – ten czas wystarcza jedynie na wiadomości i fb statusy – nie jestem w stanie tworzyć w takiej częstotliwości i jakości jakiej bym chciał. Nie mam pewności czy będziecie chcieli wesprzeć akurat mnie, ale wole się o tym boleśnie przekonać niż marnować swój potencjał i powtarzać Wam wciąż to samo marudzenie. Innym twórcą się udało – dlatego sprawdźmy ile osób będzie chciało postawić mi przysłowiową „kawę”.

Oczywiście nie musisz czuć się zobowiązana do wsparcia Kobusa – nie będziesz gorszym czytelnikiem jeśli uznasz, że wolisz kupić sobie paczkę chipsów czy wesprzeć zwierzatka. Ja to rozumiem i szanuję! Jeśli natomiast będziesz chciał mnie systematycznie wspierać i uznasz, że te 5-10 zł miesięcznie nie uszczupli twojego budżetu, to obiecam Ci, że wykorzystam tą szansę i dostaniesz jeszcze więcej moich tekstów – jeszcze więcej mnie w dużo lepszej formie!

Będzie stały kontakt, punktualne odpisywanie na wiadomości, książka (książki), częste wpisy na blogu i materiały video! Dla Ciebie to „mniejsza paczka tamponów”, a dla mnie możliwość rozwoju i wyjścia z tym na co zawsze brakowało mi czasu, bo „musiałem dorabiać”- jestem ciekaw czy będziecie w stanie odmienić czyiś los, spełnić cudze marzenia.

Reasumując – swój mały gest wdzięczności i lojalnego wsparcia możesz zostawić na moim profilu w serwisie patronite.pl poprzez wykupienie cegiełki. Ustawienie płatności odbywa się w łatwy, szybki i BEZPIECZNY sposób. Wszystkie wpłaty będą publiczne, co oznacza, że będziesz miała wgląd w to ile od Was dostaję – i jak przekłada się to na rozwój mojej twórczości. W serwisie patronite ustawiłem cele – po ich osiągnięciu będziesz widziała co nowego wyjdzie spod szyldu Kobusa.

Oczywiście nie ma nic za darmo! W zamian za okazałe wsparcie – przygotowałem dla Was szereg nagród! 

Poza tym, że będę mógł się dzięki Tobie rozwijać i rozpalać swoją pasję, odwdzięczę się za każdą cegiełkę przywilejami i bonusami – takimi jak:

– pierwszeństwo w kontakcie ze mną,
– dostęp do wpisów, które będą wymagały hasła,
– umieszczenie Twoich danych w zakładce „Patroni” (na blogu),
– realny wpływ na tematy, które będę chciał poruszać (konsultacja z patronami),
– zaproszenie do grupy „Patronów Kobusa”
– tajemniczy list, który napiszę dla Ciebie własnoręcznie!
– zaproszenie na spotkanie z Patronami Kobusa (wtedy stawiam!)

Za pomoc w realizacji moich marzeń będę wdzięczny! Kobusa dociera do miliona osób miesięcznie, a więc jeśli chcecie móc czytać moje książki i dobrze się bawić na moim blogu, to zacznijmy robić to na dużą skalę! Bo w obecnej sytuacji głupotą byłoby wciąż robić to samo i oczekiwać innych rezultatów – dlatego nie mogę stać w tym samym miejscu. Wasze lajki nie sprawią, że będzie wystarczało mi czasu, abym mógł robić, to co robić bym chciał. Mam nadzieję, że wszystko wypali, a mniejsze pudełko tampaksów na twojej pralce w zupełności Ci wystarczy. Jeśli się nie uda, to trudno – świat się nie zawali. Będę musiał szukać innych rozwiązań, które pozwolą mi działać w pełni i publikować w takiej częstotliwości w jakiej zawsze chciałem.

Zła wiadomość jest taka, że czas leci – dobra, że to Wy jesteście pilotem.
Zdecydujcie zatem…

gdzie lecimy.
Tymczasem dziękuję za okazałe wsparcie i szczere chęci.
A teraz – niech się dzieje wola tłumu.

Kobus.

„Czytałem książki o starych
Legendach i mitach
Achilles i jego złoto
Herkules i jego dary
Opanowanie Spidermana
I pięści Batmana
A ja oczywiście nie widzę siebie na tej liście
Ona powiedziała: „Dokąd chcesz iść?
Ile chcesz zaryzykować?
Nie poszukuję kogoś
Z jakimiś nadludzkimi darami
Jakiegoś super bohatera
Jakiegoś szczęścia z bajki
Tylko czegoś, ku czemu mogę się zwrócić…”
Komentarze
Powrót na stronę główną