Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

Czego może nauczyć nas samobójstwo Chestera Benningtona?

Zwiń to zdjęcie

Kilka dni temu cały świat obiegła bardzo smutna informacja.
41 letni Chester Bennington, wokalista zespołu Linkin Park powiesił się w swoim domu w Palos Verdes w Kalifornii.

I choć nie sposób mi wyobrazić sobie jak wielką stratę odczuwa rodzina wokalisty i fani na całym świecie, to uważam, że ta śmierć może nabrać jakiegokolwiek sensu dopiero, gdy stanie się podstawą do międzynarodowej dyskusję na temat…

depresji.

Bo to nie samobójstwo pozbawiło życia Chestera, a problemy sfery psychicznej, w których tkwił od wielu lat. Niejednokrotnie o tym wspominał, chociażby w jednym z tych ostatnich wywiadów:

„Przez całe życie wpadam w te schematy zachowania i myślenia. Zwłaszcza, kiedy utknę tutaj (wskazuje na głowę). To (głowa) nie jest przyjemna okolica i nie powinienem po niej spacerować sam. Większość moich problemów sam sobie stwarzam.”

„Doszedłem do momentu, w którym mogłem się poddać i umrzeć, albo walczyć o to, co chcę. Wybrałem walkę. Chciałem utrzymywać dobre kontakty. Chciałem kochać bliskich mi ludzi. Chciałem cieszyć się moją pracą. Chciałem się cieszyć ojcostwem, przyjaźniami i samym faktem, że budzę się rano. Bo wszystko to było dla mnie ciężarem.”

Kto zna historię Chestera, ten wie, że od małego borykał się on z uzależnieniami, które wynikały z szykan i molestowania seksualnego, którego doświadczył w czasach wczesnoszkolnych. I w tej perspektywie nieprawdopodobny wydaje się sukces, który osiągnął – że pomimo tych wszystkich złośliwości losu, Chester stał się jednym z najbardziej wpływowych wokalistów ostatniego dwudziestolecia. Czego chcieć więcej? Pytam, bo mogło się wydawać, że miał wszystko – karierę, popularność, pieniądze, rodzinę i życzliwych milionów skierowanych na siebie oczu, ale także jeden „ciężar”, samotność, wewnętrzną pustkę, która przysłaniała mu całe piękno życia… i w konsekwencji pozbawiła go wszystkiego.

I nie sposób uciec od refleksji, jakie to życie jest niesprawiedliwe.
Nie sposób unikać pytania – co tak naprawdę w tym życiu daje szczęście? Co się liczy i zapewnia spokój? Co jest niepodważalnie bezcenne? Wierzę, że w tym szybkim, chorym i chciwie popieprzonym świecie, każdy z nas znajdzie słuszną dla siebie odpowiedź. Chciałbym móc wierzyć, że to przykre wydarzenie i szereg mnożących się z każdym dniem doniesień, nie stanie się tylko medialnym bełkotem i szukaniem sensacji, ale przede wszystkim wskrzeszeniem światełka, które Chester postanowił zagasić wraz ze swoim odejściem. I choć nie chciałbym rozważać tego samobójstwa w kategoriach odwagi wobec śmierci lub tchórzostwa wobec życia, to chciałbym mieć nadzieję, że decyzja Chestera nie przyniesie negatywnego wpływ na wiarę osób, który utożsamiały się z przekazem płynącym z jego twórczości i wartościami, które głosił przez te wszystkie lata.

Czy zawiodłeś nas Chesterze? A może to my zawiedliśmy Ciebie?

Twoje pożegnanie pokazuje dziś całemu światu jak trudnym schorzeniem jest depresja, która pozbawia wiary, a w konsekwencji bezcennego daru jakim jest życie. Chciałbym wierzyć, że twoje porzucenie życiowej odpowiedzialności, ciężaru który chowałeś w sercu, sprawi, że młodzi ludzie, twoi fani, my wszyscy, zaczniemy dostrzegać samotność bliskich sobie osób – samotność, która nie ma nic wspólnego z brakiem towarzystwa i tak często jest przez nas skrywana pod przykryciem głuchej ciszy. Chciałbym odnaleźć iskierkę nadziei, która pozwoli mi uwierzyć, że w dzisiejszym świecie szklanych domów, w których żyjemy przez smartphony, potrafimy być jeszcze razem z sobą, biorąc na barki nie tylko swoje, ale i cudze problemy – dzieląc się w nich szczerymi troskami. Chciałbym mieć pewność, że ludzie będą dla siebie… ludźmi. A może aż ludźmi? Którzy niezależnie od wszystkiego wyciągną dłoń, obetrą łzy i wesprą się w problemach. Chciałbym w to wszystko wierzyć, wiarą, którą zabrakło Tobie Przyjacielu.

Mam nadzieję, że dzięki Tobie świat podejmie dyskusję dotyczącą depresji – zwłaszcza wśród młodych osób. To konieczne, bo nikt nie przejmuje się statystykami, które określają jasno, że samobójstwo w Polsce popełnia rocznie ponad 6 tysięcy osób – dla porównania w wypadkach samochodowych ginie 3 tys. osób rocznie. I mam nadzieję, że właśnie dla takiego wydźwięku była potrzebna twoja śmierć. Że ten przerażający problem XXI wieku, problem depresji, który dotyka ponad 350 milionów osób na całym świecie (w tym 8 mln Polaków), w końcu nie będzie lekceważony i wyśmiewany.

Co obecnie wiemy o depresji? Co mówimy ludziom, którzy nie wychodzą z domu, bo „nie chce im się żyć”?
Nie mówimy nic, nie przejmujemy się nimi, udajemy, że problem nie istnieje. Przykre, że mamy to po prostu w dupie, bo przecież „każdy ma problemy” – jednak nie każdy umie sobie z nimi radzić, samemu. Pomyślcie o tym i doceńcie radość jaka płynie z bezinteresownej pomocy, wsparcia i troski, która możemy wyświadczyć komuś, kto być może właśnie nas potrzebuje.

Chester, poddał się w swojej wędrówce równy tydzień temu – ale walczył do ostatniego dnia, robiąc wszystko co w jego mocy, aby uwierzyć w życie i poradzić sobie ze swoimi demonami. I dziś, kiedy świat żegna tego wspaniałego wokalistę, spełnionego ojca i kochającego męża, jestem pewny, że ten biedny człowiek nie chciał umierać – on po prostu nie chciał żyć i obarczać „drugim Chesterem” (opowiada o tym w wywiadzie) osób, na których zależało mu najbardziej na świecie. Bliskich, którzy żyły blisko (ale niestety obok) niego. Czy to była właściwa decyzja? Nie nam to oceniać.

Dwa miesiące temu zespół Linkin Park wydał prawdopodobnie swoją ostatnią płytę o nazwie „One More Light”. Płyta zderzyła się z wieloma negatywnymi opiniami ludzi, którzy nie chcieli LP w takiej stylistyce. Członkowie zespołu zgodnie powtarzali, że zmiana brzmienia była konieczna – gdyż na tej płycie każdy z nich opowiedział coś o swoim życiu. Dziś już wiemy, że te ostatnie nagrania były osobistym i niestety planowanym pożganiem Chestera. Rozumiemy i już nikt nie wypowiada się źle, zamiast tego słucha – w ciszy.

Niech, więc ta cisza przyniesie coś więcej niż zbłąkane, niezrozumiałe myśli. Niech wszystkie wasze pytania, wypełni…

jeszcze więcej światła.

Spoczywaj w pokoju, Chaz.
Fan.

„Nie lubię mojego umysłu teraz
Nawarstwianych problemów, które są niepotrzebne
Marzy mi się to, bym mógł spowolnić te sprawy
Chciałbym odpuścić, ale znajduję ukojenie w panice
I doprowadzam siebie do szaleństwa
Myśląc, że wszystko jest o mnie
Taa, doprowadzam siebie do szaleństwa
Bo nie mogę uciec grawitacji
Trzymam się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?
Trzymam się
Dużo więcej niż mogę udźwignąć
Nie przestaję ciągnąć tego, co mnie dołuje
Gdybym tylko odpuścił, byłbym uwolniony
Trzymać się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?”

Komentarze

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

The Best of:

Sorry. No data so far.

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

Czego może nauczyć nas samobójstwo Chestera Benningtona?

Kilka dni temu cały świat obiegła bardzo smutna informacja.
41 letni Chester Bennington, wokalista zespołu Linkin Park powiesił się w swoim domu w Palos Verdes w Kalifornii.

I choć nie sposób mi wyobrazić sobie jak wielką stratę odczuwa rodzina wokalisty i fani na całym świecie, to uważam, że ta śmierć może nabrać jakiegokolwiek sensu dopiero, gdy stanie się podstawą do międzynarodowej dyskusję na temat…

depresji.

Bo to nie samobójstwo pozbawiło życia Chestera, a problemy sfery psychicznej, w których tkwił od wielu lat. Niejednokrotnie o tym wspominał, chociażby w jednym z tych ostatnich wywiadów:

„Przez całe życie wpadam w te schematy zachowania i myślenia. Zwłaszcza, kiedy utknę tutaj (wskazuje na głowę). To (głowa) nie jest przyjemna okolica i nie powinienem po niej spacerować sam. Większość moich problemów sam sobie stwarzam.”

„Doszedłem do momentu, w którym mogłem się poddać i umrzeć, albo walczyć o to, co chcę. Wybrałem walkę. Chciałem utrzymywać dobre kontakty. Chciałem kochać bliskich mi ludzi. Chciałem cieszyć się moją pracą. Chciałem się cieszyć ojcostwem, przyjaźniami i samym faktem, że budzę się rano. Bo wszystko to było dla mnie ciężarem.”

Kto zna historię Chestera, ten wie, że od małego borykał się on z uzależnieniami, które wynikały z szykan i molestowania seksualnego, którego doświadczył w czasach wczesnoszkolnych. I w tej perspektywie nieprawdopodobny wydaje się sukces, który osiągnął – że pomimo tych wszystkich złośliwości losu, Chester stał się jednym z najbardziej wpływowych wokalistów ostatniego dwudziestolecia. Czego chcieć więcej? Pytam, bo mogło się wydawać, że miał wszystko – karierę, popularność, pieniądze, rodzinę i życzliwych milionów skierowanych na siebie oczu, ale także jeden „ciężar”, samotność, wewnętrzną pustkę, która przysłaniała mu całe piękno życia… i w konsekwencji pozbawiła go wszystkiego.

I nie sposób uciec od refleksji, jakie to życie jest niesprawiedliwe.
Nie sposób unikać pytania – co tak naprawdę w tym życiu daje szczęście? Co się liczy i zapewnia spokój? Co jest niepodważalnie bezcenne? Wierzę, że w tym szybkim, chorym i chciwie popieprzonym świecie, każdy z nas znajdzie słuszną dla siebie odpowiedź. Chciałbym móc wierzyć, że to przykre wydarzenie i szereg mnożących się z każdym dniem doniesień, nie stanie się tylko medialnym bełkotem i szukaniem sensacji, ale przede wszystkim wskrzeszeniem światełka, które Chester postanowił zagasić wraz ze swoim odejściem. I choć nie chciałbym rozważać tego samobójstwa w kategoriach odwagi wobec śmierci lub tchórzostwa wobec życia, to chciałbym mieć nadzieję, że decyzja Chestera nie przyniesie negatywnego wpływ na wiarę osób, który utożsamiały się z przekazem płynącym z jego twórczości i wartościami, które głosił przez te wszystkie lata.

Czy zawiodłeś nas Chesterze? A może to my zawiedliśmy Ciebie?

Twoje pożegnanie pokazuje dziś całemu światu jak trudnym schorzeniem jest depresja, która pozbawia wiary, a w konsekwencji bezcennego daru jakim jest życie. Chciałbym wierzyć, że twoje porzucenie życiowej odpowiedzialności, ciężaru który chowałeś w sercu, sprawi, że młodzi ludzie, twoi fani, my wszyscy, zaczniemy dostrzegać samotność bliskich sobie osób – samotność, która nie ma nic wspólnego z brakiem towarzystwa i tak często jest przez nas skrywana pod przykryciem głuchej ciszy. Chciałbym odnaleźć iskierkę nadziei, która pozwoli mi uwierzyć, że w dzisiejszym świecie szklanych domów, w których żyjemy przez smartphony, potrafimy być jeszcze razem z sobą, biorąc na barki nie tylko swoje, ale i cudze problemy – dzieląc się w nich szczerymi troskami. Chciałbym mieć pewność, że ludzie będą dla siebie… ludźmi. A może aż ludźmi? Którzy niezależnie od wszystkiego wyciągną dłoń, obetrą łzy i wesprą się w problemach. Chciałbym w to wszystko wierzyć, wiarą, którą zabrakło Tobie Przyjacielu.

Mam nadzieję, że dzięki Tobie świat podejmie dyskusję dotyczącą depresji – zwłaszcza wśród młodych osób. To konieczne, bo nikt nie przejmuje się statystykami, które określają jasno, że samobójstwo w Polsce popełnia rocznie ponad 6 tysięcy osób – dla porównania w wypadkach samochodowych ginie 3 tys. osób rocznie. I mam nadzieję, że właśnie dla takiego wydźwięku była potrzebna twoja śmierć. Że ten przerażający problem XXI wieku, problem depresji, który dotyka ponad 350 milionów osób na całym świecie (w tym 8 mln Polaków), w końcu nie będzie lekceważony i wyśmiewany.

Co obecnie wiemy o depresji? Co mówimy ludziom, którzy nie wychodzą z domu, bo „nie chce im się żyć”?
Nie mówimy nic, nie przejmujemy się nimi, udajemy, że problem nie istnieje. Przykre, że mamy to po prostu w dupie, bo przecież „każdy ma problemy” – jednak nie każdy umie sobie z nimi radzić, samemu. Pomyślcie o tym i doceńcie radość jaka płynie z bezinteresownej pomocy, wsparcia i troski, która możemy wyświadczyć komuś, kto być może właśnie nas potrzebuje.

Chester, poddał się w swojej wędrówce równy tydzień temu – ale walczył do ostatniego dnia, robiąc wszystko co w jego mocy, aby uwierzyć w życie i poradzić sobie ze swoimi demonami. I dziś, kiedy świat żegna tego wspaniałego wokalistę, spełnionego ojca i kochającego męża, jestem pewny, że ten biedny człowiek nie chciał umierać – on po prostu nie chciał żyć i obarczać „drugim Chesterem” (opowiada o tym w wywiadzie) osób, na których zależało mu najbardziej na świecie. Bliskich, którzy żyły blisko (ale niestety obok) niego. Czy to była właściwa decyzja? Nie nam to oceniać.

Dwa miesiące temu zespół Linkin Park wydał prawdopodobnie swoją ostatnią płytę o nazwie „One More Light”. Płyta zderzyła się z wieloma negatywnymi opiniami ludzi, którzy nie chcieli LP w takiej stylistyce. Członkowie zespołu zgodnie powtarzali, że zmiana brzmienia była konieczna – gdyż na tej płycie każdy z nich opowiedział coś o swoim życiu. Dziś już wiemy, że te ostatnie nagrania były osobistym i niestety planowanym pożganiem Chestera. Rozumiemy i już nikt nie wypowiada się źle, zamiast tego słucha – w ciszy.

Niech, więc ta cisza przyniesie coś więcej niż zbłąkane, niezrozumiałe myśli. Niech wszystkie wasze pytania, wypełni…

jeszcze więcej światła.

Spoczywaj w pokoju, Chaz.
Fan.

„Nie lubię mojego umysłu teraz
Nawarstwianych problemów, które są niepotrzebne
Marzy mi się to, bym mógł spowolnić te sprawy
Chciałbym odpuścić, ale znajduję ukojenie w panice
I doprowadzam siebie do szaleństwa
Myśląc, że wszystko jest o mnie
Taa, doprowadzam siebie do szaleństwa
Bo nie mogę uciec grawitacji
Trzymam się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?
Trzymam się
Dużo więcej niż mogę udźwignąć
Nie przestaję ciągnąć tego, co mnie dołuje
Gdybym tylko odpuścił, byłbym uwolniony
Trzymać się
Dlaczego wszystko jest takie ciężkie?”

Komentarze

Powrót na stronę główną