Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

Cała prawda o tych waszych Snapchatach.

Zwiń to zdjęcie

Wcale nie jesteście wyjątkowi.
Choć chcecie tak o sobie myśleć, prawda?

Przecież mieliście modne w tamtym sezonie superstarsy, kilka małych tatuaży, karnet na siłownie i instagramy, które pokazały jak różnorodne i rozrywkowe jest wasze życie.

I jest w tym wszystkim jeden mały problem…

Tym problemem jest pół Polski ludzi bez wyobraźni, która chwali się dokładnie tym samym. Wyszukane metki, powypinane tyłki i chujowe tatuaże… serio? Wystarczy tylko tyle, aby zamaskować depresje, nudne i przeciętne życie?

Pytam, bo dziś znowu jakaś małolata wywala cycki na facebooka myśląc, że w ten sposób znajdzie faceta, który będzie ją szanował i nigdy jej nie zostawi. A jej były? Chwali się zdjęciem fury za 30 koła – mając nadzieję, że pierwsza lepsza idiotka skusi się zetrzeć swoje pośladki na tylnej kanapie – a on, niczym Pan świata narucha się tych wszystkich idiotek i już nigdy nie poczuje się gorszym od swoich kumpli.

Gratuluję. Wmówiono Wam, że możecie wszystko i w takiej iluzji żyjecie.

Czytacie te wszystkie książki i słuchacie pseudo mądrych gadek motywacyjnych od ludzi, którzy wyciągają od Was hajs powtarzając wciąż jedno i to samo – „wystarczy kurwa chcieć!”. I chcecie – do tego stopnia, że bawicie się w kserowanie cudzych zachować i już chyba sami nie wiecie ile Was jest w Was samych. Banda podrabiańcy, którzy przyjmują popularne pozy. Chorągiewek dla których atrakcyjne stało się szukanie w google gotowych przepisu na życie. „Jak być bogatym”, „jak być szczęśliwym”, „jak wkładać do buzi atrakcyjnym ludziom” – znajdziecie i zrobicie wszystko, aby być ciekawszymi.

Liczycie polubienia, cieszycie się, gdy ktoś o Was wspomni, zagada, pochwali wasze ciuchy czy okulary za pół średniej krajowej – cokolwiek, co sprawi, że poczujecie się ważni i zauważeni. Cokolwiek co sprawi, że poczujecie, że istniejecie.

I nie odbierajcie tego jako hejt. Po prostu gorzko przełknijcie Kobusowe rozkminy, usiądźcie i pomyślcie – bo ja za cholerę nie wiem jak można traktować za pewnik FB, instagramy i snapchaty popularnych blogerów lifestylowych, którzy pokazują Wam swoje doskonałe, perfekcyjne i bogate życie – i nawołują do brania z nich przykładu. Fajnie, tylko to jakaś fikcja, która sprawia że stajesz się częścią mechanizmu pompującego przemysł.

Bo już widzę jak typowy Ty, Ja czy twoja koleżanka wstaje o 5 rano by zaliczyć poranny jogging na plaży, a w drodze powrotnej zahaczyć jeszcze o jajecznicę z trzech jaj za 1 500 zł – bo hotel był 5 gwiazdkowy, a jaja podali do jacuzzi z kieliszkiem schłodzonego Dom Perignon z 2006. Już widzę jak w przerwie na lunch jedziemy na siłownie lub serwujemy sobie 40 minutową sesje jogi na jednym z dachów warszawskich wieżowców, tylko po to, aby po 8 godzinach pracy wrócić wypoczętym do domu – posprzątać, zapłacić za catering i zaprosić znajomych, którzy oczywiście wpadną w samym środku tygodnia z butelką whisky i pizzą, aby pograć z Wami na konsoli czy wyciągnąć Was nad Wisłę. Serio? Tak wygląda prawdziwe życie? Pytam, bo codziennie widzę tych wszystkich ludzi i ich pięknie ozdobione ciasta, smacznie wyglądające poranne kawy, skoszone trawniki, huczne urodziny, maratony filmowe, remonty, wyrzeźbione brzuchy, wakacje na Dominikanie 6 razy w roku, przechadzki po górach, drogie samochody ich starych, rzadkie modele butów, diety IF, treningi pole dance, yuyitsu, kinderballe ich dzieci i wieczorne maseczki na twarzy odbijające się w białej pianie i świecach rozstawionych wokół nie małej wanny z hydromasażem.

Szczerze?
Kto tak kurwa żyje?

Naprawdę zastanówmy się w co wierzymy i kogo bierzemy za przykład. Dziś ludzie kreują w internetach wszystko – a zwłaszcza swój idealny obraz i perfekcyjne życie, które obserwujemy tylko dlatego, że tak cholernie różni się od naszego – standardowego, zwyczajnego, prostego. I nie dajcie się zwieść tym wszystkim gadkom, że oni też kiedyś byli tacy jak Wy – zwyczajni, ale odważyli się sięgnąć po swoje marzenia. To zwykłe pierdolenie – bo zazwyczaj za nimi stoi trampolina w postaci bogatych rodziców, dobrze opłacanych kontraktów reklamowych i fakt, że udaje się tylko nielicznym, których można policzyć na palcach jednej ręki. I na 99% braknie tych palców dla Was.

I właśnie to różni nas od poprzedniego pokolenia – pokolenia, które dochodziło do czegoś za pomocą wiary i ciężkiej pracy, którą potwierdzały czyny, a nie internetowe maski. Pokolenie, które kochało świat i ludzi. Dzisiejsza młodzież nie robi zbyt wiele – łapie się pracy na magazynach i żyrowania na swoich starych – oczekując przy tym natychmiastowej gratyfikacji i uwagi, z którą spotyka się u swoich life stylowych idoli.

I ta fikcja, w którą wierzymy i której zazdrościmy ma największy wpływ na to, że dziś nie udaje się młodym ludziom budować głębokich i znaczących relacji – bo jesteśmy zakompleksieni, pełni pychy i przekonania, że „możemy kurwa wszystko” – tymczasem nie możemy nic.

Tworzymy więc powierzchowne znajomości, których nawet nie jesteśmy pewni. Ilu macie prawdziwych przyjaciół? Ilu niby bliskich ludzi zabrał Wam czas? Bo ważniejsze dla nich okazały się pieniądze lub okładkowi ludzie, którzy są dużo ciekawski od Was? Ilu waszym partnerom trafiło się coś fajniejszego niż Wy?

Dziś nie żyjemy już blisko siebie – dziś żyjemy w iluzji i wyobrażeniach, które znajdują się w świecie zamkniętym w urządzeniach. Ten świat nie wymaga wiele, a wiele potrafi dać w zamian – i to często Wam wystarcza, bo jest łatwe i na wyciągniecie ręki.

I powtarzam, to nie jest hejt na internet, trendy i kapitalizm. To prośba wirtualnego kalafiora, który mówi Ci „Zwolnij, pomyśl! I przestań się sprzedawać zakłamanym wartościom i dążeniu do wyobrażeń zasięgniętych od pseudo ideałów”, bo ideały nie istnieją.

Za to Kobus istnieje.
Ma dwie ręce, mózg i podobno spore przyrodzenie.

Czasami rzuci żartem lub napisze coś oczywistego – nie myśl jednak, że jest idealny… bo podobnie jak Ty potrafi zranić słowem, pokłócić się o zjedzony jogurt czy wyjść z domu trzaskając drzwiami. Różnimy się tylko tym, że ja czasem coś napiszę i przeczyta to 300 tysięcy osób miesięcznie – choć moje życiowe przejścia są pewnie tam samo poryte.

Nie ma sensu więc gonić za uwagą i poklaskiem ludzi, którzy chcieliby być jak Wy. Nie ma sensu stwarzać pozorów i chwalić się wartościami materialnymi, na które inni muszą pracować całe życie. Jest sens natomiast zacząć żyć własnym życiem, bo to jedyna gwarancja tego, że jutro nie obudzisz się 30 lat starsza. Starsza i smutna, bo przytulona świadomością, że nigdy nie miałaś odwagi doświadczać tak jak naprawdę tego co chciałaś – bo ważniejsze było życie pomysłami innych i spełniać oczekiwania wszystkich – tylko nie swoich.

I zaufaj mi.
Jesteś jedyną osobą, która ma kompetencję do bycia…

Sobą.

Nie spieprz tego.

„Shimmy shimmy shimmy yay, shimmy yah
Niegrzeczne dziewczynki połykają
Dziwka odwala mi ręczną robótkę w tym miejscu
Mój pierścionek na małym palcu jest większy niż jego
Spotkałem ją w Beverly Hills, ay
Dolla ma dużo dziewczynek, ay
Spotkałem ją w Beverly Hills, wszystko co miała na sobie to czerwone szpile
Kiedy się wypina, dodaję to na Snapa
Kiedy schodzi w dół, dodaję to na Insta
DJ szaleje, teraz ona to połknie
Szampan wystrzeliwuje, teraz ona to połknie
Wszystkie dziewczynki tutaj, jeśli czujecie się spragnione
Chodźcie i weźcie łyk, bo wiecie co zaserwuję, ooh…”

Komentarze

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

The Best of:

Sorry. No data so far.

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

Cała prawda o tych waszych Snapchatach.

Wcale nie jesteście wyjątkowi.
Choć chcecie tak o sobie myśleć, prawda?

Przecież mieliście modne w tamtym sezonie superstarsy, kilka małych tatuaży, karnet na siłownie i instagramy, które pokazały jak różnorodne i rozrywkowe jest wasze życie.

I jest w tym wszystkim jeden mały problem…

Tym problemem jest pół Polski ludzi bez wyobraźni, która chwali się dokładnie tym samym. Wyszukane metki, powypinane tyłki i chujowe tatuaże… serio? Wystarczy tylko tyle, aby zamaskować depresje, nudne i przeciętne życie?

Pytam, bo dziś znowu jakaś małolata wywala cycki na facebooka myśląc, że w ten sposób znajdzie faceta, który będzie ją szanował i nigdy jej nie zostawi. A jej były? Chwali się zdjęciem fury za 30 koła – mając nadzieję, że pierwsza lepsza idiotka skusi się zetrzeć swoje pośladki na tylnej kanapie – a on, niczym Pan świata narucha się tych wszystkich idiotek i już nigdy nie poczuje się gorszym od swoich kumpli.

Gratuluję. Wmówiono Wam, że możecie wszystko i w takiej iluzji żyjecie.

Czytacie te wszystkie książki i słuchacie pseudo mądrych gadek motywacyjnych od ludzi, którzy wyciągają od Was hajs powtarzając wciąż jedno i to samo – „wystarczy kurwa chcieć!”. I chcecie – do tego stopnia, że bawicie się w kserowanie cudzych zachować i już chyba sami nie wiecie ile Was jest w Was samych. Banda podrabiańcy, którzy przyjmują popularne pozy. Chorągiewek dla których atrakcyjne stało się szukanie w google gotowych przepisu na życie. „Jak być bogatym”, „jak być szczęśliwym”, „jak wkładać do buzi atrakcyjnym ludziom” – znajdziecie i zrobicie wszystko, aby być ciekawszymi.

Liczycie polubienia, cieszycie się, gdy ktoś o Was wspomni, zagada, pochwali wasze ciuchy czy okulary za pół średniej krajowej – cokolwiek, co sprawi, że poczujecie się ważni i zauważeni. Cokolwiek co sprawi, że poczujecie, że istniejecie.

I nie odbierajcie tego jako hejt. Po prostu gorzko przełknijcie Kobusowe rozkminy, usiądźcie i pomyślcie – bo ja za cholerę nie wiem jak można traktować za pewnik FB, instagramy i snapchaty popularnych blogerów lifestylowych, którzy pokazują Wam swoje doskonałe, perfekcyjne i bogate życie – i nawołują do brania z nich przykładu. Fajnie, tylko to jakaś fikcja, która sprawia że stajesz się częścią mechanizmu pompującego przemysł.

Bo już widzę jak typowy Ty, Ja czy twoja koleżanka wstaje o 5 rano by zaliczyć poranny jogging na plaży, a w drodze powrotnej zahaczyć jeszcze o jajecznicę z trzech jaj za 1 500 zł – bo hotel był 5 gwiazdkowy, a jaja podali do jacuzzi z kieliszkiem schłodzonego Dom Perignon z 2006. Już widzę jak w przerwie na lunch jedziemy na siłownie lub serwujemy sobie 40 minutową sesje jogi na jednym z dachów warszawskich wieżowców, tylko po to, aby po 8 godzinach pracy wrócić wypoczętym do domu – posprzątać, zapłacić za catering i zaprosić znajomych, którzy oczywiście wpadną w samym środku tygodnia z butelką whisky i pizzą, aby pograć z Wami na konsoli czy wyciągnąć Was nad Wisłę. Serio? Tak wygląda prawdziwe życie? Pytam, bo codziennie widzę tych wszystkich ludzi i ich pięknie ozdobione ciasta, smacznie wyglądające poranne kawy, skoszone trawniki, huczne urodziny, maratony filmowe, remonty, wyrzeźbione brzuchy, wakacje na Dominikanie 6 razy w roku, przechadzki po górach, drogie samochody ich starych, rzadkie modele butów, diety IF, treningi pole dance, yuyitsu, kinderballe ich dzieci i wieczorne maseczki na twarzy odbijające się w białej pianie i świecach rozstawionych wokół nie małej wanny z hydromasażem.

Szczerze?
Kto tak kurwa żyje?

Naprawdę zastanówmy się w co wierzymy i kogo bierzemy za przykład. Dziś ludzie kreują w internetach wszystko – a zwłaszcza swój idealny obraz i perfekcyjne życie, które obserwujemy tylko dlatego, że tak cholernie różni się od naszego – standardowego, zwyczajnego, prostego. I nie dajcie się zwieść tym wszystkim gadkom, że oni też kiedyś byli tacy jak Wy – zwyczajni, ale odważyli się sięgnąć po swoje marzenia. To zwykłe pierdolenie – bo zazwyczaj za nimi stoi trampolina w postaci bogatych rodziców, dobrze opłacanych kontraktów reklamowych i fakt, że udaje się tylko nielicznym, których można policzyć na palcach jednej ręki. I na 99% braknie tych palców dla Was.

I właśnie to różni nas od poprzedniego pokolenia – pokolenia, które dochodziło do czegoś za pomocą wiary i ciężkiej pracy, którą potwierdzały czyny, a nie internetowe maski. Pokolenie, które kochało świat i ludzi. Dzisiejsza młodzież nie robi zbyt wiele – łapie się pracy na magazynach i żyrowania na swoich starych – oczekując przy tym natychmiastowej gratyfikacji i uwagi, z którą spotyka się u swoich life stylowych idoli.

I ta fikcja, w którą wierzymy i której zazdrościmy ma największy wpływ na to, że dziś nie udaje się młodym ludziom budować głębokich i znaczących relacji – bo jesteśmy zakompleksieni, pełni pychy i przekonania, że „możemy kurwa wszystko” – tymczasem nie możemy nic.

Tworzymy więc powierzchowne znajomości, których nawet nie jesteśmy pewni. Ilu macie prawdziwych przyjaciół? Ilu niby bliskich ludzi zabrał Wam czas? Bo ważniejsze dla nich okazały się pieniądze lub okładkowi ludzie, którzy są dużo ciekawski od Was? Ilu waszym partnerom trafiło się coś fajniejszego niż Wy?

Dziś nie żyjemy już blisko siebie – dziś żyjemy w iluzji i wyobrażeniach, które znajdują się w świecie zamkniętym w urządzeniach. Ten świat nie wymaga wiele, a wiele potrafi dać w zamian – i to często Wam wystarcza, bo jest łatwe i na wyciągniecie ręki.

I powtarzam, to nie jest hejt na internet, trendy i kapitalizm. To prośba wirtualnego kalafiora, który mówi Ci „Zwolnij, pomyśl! I przestań się sprzedawać zakłamanym wartościom i dążeniu do wyobrażeń zasięgniętych od pseudo ideałów”, bo ideały nie istnieją.

Za to Kobus istnieje.
Ma dwie ręce, mózg i podobno spore przyrodzenie.

Czasami rzuci żartem lub napisze coś oczywistego – nie myśl jednak, że jest idealny… bo podobnie jak Ty potrafi zranić słowem, pokłócić się o zjedzony jogurt czy wyjść z domu trzaskając drzwiami. Różnimy się tylko tym, że ja czasem coś napiszę i przeczyta to 300 tysięcy osób miesięcznie – choć moje życiowe przejścia są pewnie tam samo poryte.

Nie ma sensu więc gonić za uwagą i poklaskiem ludzi, którzy chcieliby być jak Wy. Nie ma sensu stwarzać pozorów i chwalić się wartościami materialnymi, na które inni muszą pracować całe życie. Jest sens natomiast zacząć żyć własnym życiem, bo to jedyna gwarancja tego, że jutro nie obudzisz się 30 lat starsza. Starsza i smutna, bo przytulona świadomością, że nigdy nie miałaś odwagi doświadczać tak jak naprawdę tego co chciałaś – bo ważniejsze było życie pomysłami innych i spełniać oczekiwania wszystkich – tylko nie swoich.

I zaufaj mi.
Jesteś jedyną osobą, która ma kompetencję do bycia…

Sobą.

Nie spieprz tego.

„Shimmy shimmy shimmy yay, shimmy yah
Niegrzeczne dziewczynki połykają
Dziwka odwala mi ręczną robótkę w tym miejscu
Mój pierścionek na małym palcu jest większy niż jego
Spotkałem ją w Beverly Hills, ay
Dolla ma dużo dziewczynek, ay
Spotkałem ją w Beverly Hills, wszystko co miała na sobie to czerwone szpile
Kiedy się wypina, dodaję to na Snapa
Kiedy schodzi w dół, dodaję to na Insta
DJ szaleje, teraz ona to połknie
Szampan wystrzeliwuje, teraz ona to połknie
Wszystkie dziewczynki tutaj, jeśli czujecie się spragnione
Chodźcie i weźcie łyk, bo wiecie co zaserwuję, ooh…”

Komentarze

Powrót na stronę główną