Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Blog nominowany w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

Dlaczego mężczyźni po czasie przestają się starać?

Zwiń to zdjęcie

Zdradzę Ci pewien sekret.

Znamy się.

Zaskoczona?

Czemu mnie, to nie dziwi? Byłaś w końcu tak bardzo nim oczarowana, bo to pierwszy facet od dawien dawna, który nie gapił Ci się prosto w cycki. Potrafił słuchać, a do tego nie mówił tylko o sobie. Szanował Ciebie i twój czas, który w towarzystwie tak pociągającego i tajemniczego ideału, płynął nieubłaganie szybko.

Siedziałem dwa stoliki dalej, suwając od niechcenia palcem po smartphonie. Nic nie było tak jak być powinno. Był piątek, a ja samotnie popijałem nie drogiego drinka, spoglądając od czasu do czasu na twoje cycki. Fajna babka – pomyślałem – delikatny uśmiech rozżarzył się w kąciku moich ust – wiedziałem bowiem, że jeszcze się spotkamy.

Minęło parę ładnych lat, które przyniosły w moim życiu jeszcze wiele zapitych wieczorów. W twoim pozostawiło natomiast wspomnianego wyżej mężczyznę. Miał na imię Paweł i nie ściągał skarpetek podczas uprawiania francuskiej miłości. Nie rozumiałaś tego, jednak szybko zostaliście para i staliście się nierozłączni. Byliście przecież do siebie tak cholernie podobni – jak dwie śnieżnobiałe skarpety z tej samej pary… bratnie dusze – bo jak inaczej nazwać osoby, które z taką łatwością kończyły rozpoczęte przez siebie zdania?

Miałaś nadzieję, że to się nie skończy.

Miałaś nadzieję… Dziś znów usłyszałaś rzeczy, na wypowiedzenie których nigdy nie powinien sobie pozwolić. Gdyby tylko wiedział, że z każdym dniem traci Cię coraz bardziej, to może teraz nie siedziałby wgapiony w ekran tego pieprzonego komputera. Obserwujesz go z drugiego końca waszego śnieżnobiałego mieszkania. Trzymasz w dłoni telefon i pytasz mnie, co możesz zrobić i dlaczego do tego doszło, że już prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiacie.

Widzisz kochaniutka, niegdyś nawet te największe męskie kutasy, które serwują fajnym dziewczynom, tyle nie fajnych rzeczy, uchodzili za ideały.

Gdy budzi się miłość, zasypia rozum.
Nie wiem w co wierzysz, ale mam nadzieje, że nie w romantyczne sonety Szekspira. Nauka mówi jasno – jeśli jesteś w stanie krzyczeć z radości na całą restaurację, podczas przeżuwania sznyclu wiedeńskiego w towarzystwie twojego gentlemana, to są za to odpowiedzialne reakcje chemiczne w twoim mózgu. Miłosny haj, to nic innego jak mieszanka nadmiernie wydzielanej fenyloetyloaminy, noroadrenaliny, dopaminy oraz gwałtownego spadku serotoniny. Miłosny koktajl, serwuje podniecenie i euforię, której obiawy przypominają stan towarzyszący narkomanom dostającym swoją ulubioną działkę narkotyków.

Miłość jest narkotykiem i jak na każdy stymulant przystało – uzależnia.

Stan zakochania trwa średnio 3-4 lata – później miłosny haj opada, a uczucie dogasa. Natura świetnie sobie to wymyśliła już miliony lat temu, kiedy po ziemi chodzili faceci nie golący miejsc intymnych. Przedłużenie ludzkiego gatunku, było możliwe tylko w momencie kiedy samiec trwał przy samicy przez okres ciąży i pierwsze 2-3 lata życia od narodzin ich potomka. Po tym czasie ludzkie dziecko, było zdolne funkcjonować w życiu grupy (pod opieką prehistorycznych babek i ciotek), a samica mogła znów być odpowiedzialna za swój los. A gdzie podział się samiec? Tam gdzie podziewają się wszyscy współcześni panowie, którzy odchodzą od kobiet z dziećmi. Mózg samca znów zaczął dostrzegać inne samice i prehistoryczny mężuś przepadał w krzakach, przy których inna samica zbierała jagody. Monogamia z ewolucyjnego punktu widzenia nie jest korzystna – bo ogranicza przekazanie genów tylko do jednej samicy (monogamia została wymyślona w czasach rolnych, kiedy kobieta była na stałe potrzebna mężczyźnie do pomocy w uprawie roli – łączyła ich ziemia). A co łączy ludzi we współczesnym świecie? Hummus i facebook? No właśnie…

Mimo XXI wieku, człowiekiem dalej miotają ewolucyjne instynkty. Statystyki potwierdzają, że związki/małżeństwa trwają średnio 3-4 lata – po tym czasie sporo ludzie gubi się w poligamii. Jednak są ludzie, którzy nie muszą słuchać tekstów typu „Nie wiem czy jeszcze Cię kocham”, „Zakochałem się w kimś innym”, a to dzięki pojawiającym się zaraz „po miłości” hormonom, oksytocyny i wazopresyny, które są odpowiedzialne za poczucie przywiązania i przyzwyczajenia, którego tak bardzo wszyscy się boimy.

Jak więc przetrwać „miłosne wypalenie” i móc dalej cieszyć się wspólnym życiem z zapierdziałym partnerem?
Ustalmy jedno – czas, to pojęcie względne. Inaczej upływa podczas randkowej rozmowy i późniejszym skakaniu ciała po ciele, a inaczej, gdy jesteś bez telefonu na totalnym wypizdowie i właśnie uciekł Ci autobus – a kolejny przyjedzie za 40 minut. Czas przyjmuje rozciągliwą formę najgorszej gumy balonowej, której smak rozpierdala Cię od środka. Dzieje się tak, ponieważ ludzie niezależnie od swoich motywacji i potrzeb, zawsze dążą do dwóch rzeczy – do ucieczki przed nuda i zainteresowaniu innych. W momencie kiedy się nudzimy, odczuwamy przeszywający ból istnienia. To samo uczucie kuje nas w momencie kiedy jesteśmy absolutnie sami.

To dwie nieodłączne potrzeby – od których ważniejsze jest tylko jedzenie, sranie i oddychanie. Chcemy „żyć” na tyle udatnie, że chroni nas to przed rozpaczą i na tyle nieudolnie, że chroni nas to przed nudą i jej skutkami. I trzeba o tym pamiętać – zwłaszcza gdy w grę wchodzą związki.

Ludzie mają tendencję do starania się o siebie tylko w okresie docierania do zawartości swoich majtek – i chwilę po. Później uważają bycie ze sobą za tak oczywiste, że przestają o siebie zabiegać. Kończą się kwiaty, miłe słówka i zrozumienie. I nagle jesteście wielce zdziwieni, że Wam się nie układa, że partner ma jakieś wypaczone podejście do świata i że ciężko z nim o czymkolwiek pogadać.

Pozamykaliście się w niemych mieszkaniach i zaczęliście żyć obok siebie. Łączą Was wspólne kredyty, minione wydarzenia i kilka fotek z wakacji porozstawianych na mało wyszukanych meblościankach (uparł się i wybierał – wiem). Trochę słabo, jak na ludzi, którzy wyobrażali sobie barwne, dorosłe życie. Kto jest temu wszystkiego winien? Może osoba, która nie będzie w stanie odpowiedzieć na te pytania?

Co ostatnio zrobiłeś/aś, aby zainteresować sobą partnera? Co zrobiłeś/aś, aby nie docenić starań partnera? Co było ważniejsze, niż osoba, za którą te kilka lat temu byłbyś/byłabyś w stanie wskoczyć w ogień? Widzisz, dziś Ci trudno nawet podać pilot od telewizora.

Związki wymagają zainteresowania, bo kiedy zostawiamy ja same sobie, to się rozpadają, a ludzie zapominają jak ze sobą rozmawiać. I możesz mieć naprawdę fajne życie – ciekawa pracę, fajny samochód i 21 cm u niego w spodniach – ale także związek, w którym będziesz się nudził/nudziła, do tego stopnia, że zaczniesz szukać atencji u innych (aby pozbyć się bólu istnienia). Zastanów się nad tym kiedy stopujesz partnera w działaniach. Kiedy to trzeci weekend z rzędu, w którym chcesz siedzieć w domu i masz w dupie wspólne wyjście do kina czy spotkanie ze znajomymi.

Daj się polubić. Polub siebie i wasze wspólne życie – na nowo. Jeśli nie jesteś w stanie, to nie mów jej dłużej „kocham Cię”, jeśli naprawdę Ci na niej nie zależy. Nie mydl jej oczu swoimi górnolotnymi uczuciami, które tak naprawdę nie istnieją. Nigdy nie łap jej za rękę, kiedy masz zamiar złamać jej serce. Nie obiecuj, że będzie dobrze, kiedy nawet nie chcesz zacząć. Nigdy nie mów jej „zawsze” i puść ją wolno, bo najgorsze co możesz robić osobie, która nadal Cię kocha, to pozostawiać złudne nadzieje.

A jeśli naprawdę zależy Ci na ratowaniu tego związku, to zabierz ją na frytki, posól jej porcję, posól jej jeszcze bardziej, a kiedy się skrzywi – oddaj jej swój talerz. Wymarz swoje usta ketchupem – niech się śmieje i mówi, że jesteś głupkiem. Spraw, aby Cię znów polubiła, bo ona kocha dawnego Ciebie. Ciebie, który ją wspierał, rozumiał i słuchał. Ciebie, który przy niej był – nie tylko ciałem, ale i duchem. Rozumiesz? Kiedy Ci naprawdę zależy – okazuj, to na każdym kroku i nie pozwól, aby czas sprawił, że docenisz… ale to co niegdyś miałeś. Nie dopuszczaj do sytuacji, w których będzie smutna – a jeśli będzie, to przytul ją, bo wiesz, że na to liczy. Kiedy będziecie wracali z frytek, to chwyć ją mocno za rękę – niech ma pewność, że jej nigdy nie puścisz. Powiedz jej jak bardzo ją kochasz, ale patrz jej przy tym głęboko w oczy, bo tylko wtedy będzie miała pewność, że mówisz prawdę. To naprawdę nie kosztuje tak wiele… zwłaszcza, że gdzieś tam, znajdzie się ktoś, kto marzy o osobie, którą zaraz stracisz. Powodzenia.

Rozświetlasz mnie jak Wenus
i potem znikasz i każesz mi czekać
A każda sekunda jest torturą
Piekłem, którego więcej nie zniosę więc
szukam sposobu by odpuścić
Kochanie, kochanie, nie, nie potrafię uciec
Łóżko stygnie, a Ciebie nie ma
Przyszłość, której się trzymamy jest tak niepewna
Ale nie jestem pełna życia póki nie zadzwonisz
Zachowaj swoje rady, bo nie będę ich słuchać
Możesz mieć rację, ale mnie to nie obchodzi
Jest milion powodów, dlaczego powinnam z Ciebie zrezygnować…
Ale serce chce, tego czego chce…”

  • http://Wystartuj.blogspot.com Patryk Wita

    Dobrze, że zwracasz uwagę na zaczepki. Dziewczyny je uwielbiają, z jednej strony przeszkadza, natomiast z drugiej oczekują tego.

  • Dot

    „Jeśli nie jesteś w stanie, to nie mów jej dłużej „kocham Cię”, jeśli naprawdę Ci na niej nie zależy. Nie mydl jej oczu swoimi górnolotnymi uczuciami, które tak naprawdę nie istnieją. Nigdy nie łap jej za rękę, kiedy masz zamiar złamać jej serce. Nie obiecuj, że będzie dobrze, kiedy nawet nie chcesz zacząć. Nigdy nie mów jej „zawsze” i puść ją wolno, bo najgorsze co możesz robić osobie, która nadal Cię kocha, to pozostawiać złudne nadzieje.” Takie to proste, a tak niewiele osób potrafi się do tego stosować. Nie potrafią rozmawiać szczerze, powiedzieć prawdy, wolą oszukiwać albo patrzeć jak związek się rozpada.

    „Kiedy Ci naprawdę zależy – okazuj, to na każdym kroku i nie pozwól, aby czas sprawił, że docenisz… ale to co niegdyś miałeś. Nie dopuszczaj do sytuacji, w których będzie smutna – a jeśli będzie, to przytul ją, bo wiesz, że na to liczy. (…) chwyć ją mocno za rękę – niech ma pewność, że jej nigdy nie puścisz. Powiedz jej jak bardzo ją kochasz, ale patrz jej przy tym głęboko w oczy, bo tylko wtedy będzie miała pewność, że mówisz prawdę. To naprawdę nie kosztuje tak wiele… zwłaszcza, że gdzieś tam, znajdzie się ktoś, kto marzy o osobie, którą zaraz stracisz. Powodzenia.” Właśnie, tak rzadko zdajemy sobie sprawę, że możemy ukochaną osobę stracić w jednej chwili. Rozumiemy to dopiero wtedy, kiedy pojawia się zagrożenie. A dlaczego nie wcześniej?

    „Przyszłość, której się trzymamy jest tak niepewna
    Ale nie jestem pełna życia póki nie zadzwonisz”

  • Pingback: Miły koleś czy dupek?()

  • Pingback: Miły koleś czy Dupek? Za czym tęsknią kobiety? | Obserwuję i opowiadam.()

  • Anna

    Nigdy nie łap jej za rękę, kiedy masz zamiar złamać jej serce. Nie obiecuj, że będzie dobrze, kiedy nawet nie chcesz zacząć.

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

Dlaczego mężczyźni po czasie przestają się starać?

Zdradzę Ci pewien sekret.

Znamy się.

Zaskoczona?

Czemu mnie, to nie dziwi? Byłaś w końcu tak bardzo nim oczarowana, bo to pierwszy facet od dawien dawna, który nie gapił Ci się prosto w cycki. Potrafił słuchać, a do tego nie mówił tylko o sobie. Szanował Ciebie i twój czas, który w towarzystwie tak pociągającego i tajemniczego ideału, płynął nieubłaganie szybko.

Siedziałem dwa stoliki dalej, suwając od niechcenia palcem po smartphonie. Nic nie było tak jak być powinno. Był piątek, a ja samotnie popijałem nie drogiego drinka, spoglądając od czasu do czasu na twoje cycki. Fajna babka – pomyślałem – delikatny uśmiech rozżarzył się w kąciku moich ust – wiedziałem bowiem, że jeszcze się spotkamy.

Minęło parę ładnych lat, które przyniosły w moim życiu jeszcze wiele zapitych wieczorów. W twoim pozostawiło natomiast wspomnianego wyżej mężczyznę. Miał na imię Paweł i nie ściągał skarpetek podczas uprawiania francuskiej miłości. Nie rozumiałaś tego, jednak szybko zostaliście para i staliście się nierozłączni. Byliście przecież do siebie tak cholernie podobni – jak dwie śnieżnobiałe skarpety z tej samej pary… bratnie dusze – bo jak inaczej nazwać osoby, które z taką łatwością kończyły rozpoczęte przez siebie zdania?

Miałaś nadzieję, że to się nie skończy.

Miałaś nadzieję… Dziś znów usłyszałaś rzeczy, na wypowiedzenie których nigdy nie powinien sobie pozwolić. Gdyby tylko wiedział, że z każdym dniem traci Cię coraz bardziej, to może teraz nie siedziałby wgapiony w ekran tego pieprzonego komputera. Obserwujesz go z drugiego końca waszego śnieżnobiałego mieszkania. Trzymasz w dłoni telefon i pytasz mnie, co możesz zrobić i dlaczego do tego doszło, że już prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiacie.

Widzisz kochaniutka, niegdyś nawet te największe męskie kutasy, które serwują fajnym dziewczynom, tyle nie fajnych rzeczy, uchodzili za ideały.

Gdy budzi się miłość, zasypia rozum.
Nie wiem w co wierzysz, ale mam nadzieje, że nie w romantyczne sonety Szekspira. Nauka mówi jasno – jeśli jesteś w stanie krzyczeć z radości na całą restaurację, podczas przeżuwania sznyclu wiedeńskiego w towarzystwie twojego gentlemana, to są za to odpowiedzialne reakcje chemiczne w twoim mózgu. Miłosny haj, to nic innego jak mieszanka nadmiernie wydzielanej fenyloetyloaminy, noroadrenaliny, dopaminy oraz gwałtownego spadku serotoniny. Miłosny koktajl, serwuje podniecenie i euforię, której obiawy przypominają stan towarzyszący narkomanom dostającym swoją ulubioną działkę narkotyków.

Miłość jest narkotykiem i jak na każdy stymulant przystało – uzależnia.

Stan zakochania trwa średnio 3-4 lata – później miłosny haj opada, a uczucie dogasa. Natura świetnie sobie to wymyśliła już miliony lat temu, kiedy po ziemi chodzili faceci nie golący miejsc intymnych. Przedłużenie ludzkiego gatunku, było możliwe tylko w momencie kiedy samiec trwał przy samicy przez okres ciąży i pierwsze 2-3 lata życia od narodzin ich potomka. Po tym czasie ludzkie dziecko, było zdolne funkcjonować w życiu grupy (pod opieką prehistorycznych babek i ciotek), a samica mogła znów być odpowiedzialna za swój los. A gdzie podział się samiec? Tam gdzie podziewają się wszyscy współcześni panowie, którzy odchodzą od kobiet z dziećmi. Mózg samca znów zaczął dostrzegać inne samice i prehistoryczny mężuś przepadał w krzakach, przy których inna samica zbierała jagody. Monogamia z ewolucyjnego punktu widzenia nie jest korzystna – bo ogranicza przekazanie genów tylko do jednej samicy (monogamia została wymyślona w czasach rolnych, kiedy kobieta była na stałe potrzebna mężczyźnie do pomocy w uprawie roli – łączyła ich ziemia). A co łączy ludzi we współczesnym świecie? Hummus i facebook? No właśnie…

Mimo XXI wieku, człowiekiem dalej miotają ewolucyjne instynkty. Statystyki potwierdzają, że związki/małżeństwa trwają średnio 3-4 lata – po tym czasie sporo ludzie gubi się w poligamii. Jednak są ludzie, którzy nie muszą słuchać tekstów typu „Nie wiem czy jeszcze Cię kocham”, „Zakochałem się w kimś innym”, a to dzięki pojawiającym się zaraz „po miłości” hormonom, oksytocyny i wazopresyny, które są odpowiedzialne za poczucie przywiązania i przyzwyczajenia, którego tak bardzo wszyscy się boimy.

Jak więc przetrwać „miłosne wypalenie” i móc dalej cieszyć się wspólnym życiem z zapierdziałym partnerem?
Ustalmy jedno – czas, to pojęcie względne. Inaczej upływa podczas randkowej rozmowy i późniejszym skakaniu ciała po ciele, a inaczej, gdy jesteś bez telefonu na totalnym wypizdowie i właśnie uciekł Ci autobus – a kolejny przyjedzie za 40 minut. Czas przyjmuje rozciągliwą formę najgorszej gumy balonowej, której smak rozpierdala Cię od środka. Dzieje się tak, ponieważ ludzie niezależnie od swoich motywacji i potrzeb, zawsze dążą do dwóch rzeczy – do ucieczki przed nuda i zainteresowaniu innych. W momencie kiedy się nudzimy, odczuwamy przeszywający ból istnienia. To samo uczucie kuje nas w momencie kiedy jesteśmy absolutnie sami.

To dwie nieodłączne potrzeby – od których ważniejsze jest tylko jedzenie, sranie i oddychanie. Chcemy „żyć” na tyle udatnie, że chroni nas to przed rozpaczą i na tyle nieudolnie, że chroni nas to przed nudą i jej skutkami. I trzeba o tym pamiętać – zwłaszcza gdy w grę wchodzą związki.

Ludzie mają tendencję do starania się o siebie tylko w okresie docierania do zawartości swoich majtek – i chwilę po. Później uważają bycie ze sobą za tak oczywiste, że przestają o siebie zabiegać. Kończą się kwiaty, miłe słówka i zrozumienie. I nagle jesteście wielce zdziwieni, że Wam się nie układa, że partner ma jakieś wypaczone podejście do świata i że ciężko z nim o czymkolwiek pogadać.

Pozamykaliście się w niemych mieszkaniach i zaczęliście żyć obok siebie. Łączą Was wspólne kredyty, minione wydarzenia i kilka fotek z wakacji porozstawianych na mało wyszukanych meblościankach (uparł się i wybierał – wiem). Trochę słabo, jak na ludzi, którzy wyobrażali sobie barwne, dorosłe życie. Kto jest temu wszystkiego winien? Może osoba, która nie będzie w stanie odpowiedzieć na te pytania?

Co ostatnio zrobiłeś/aś, aby zainteresować sobą partnera? Co zrobiłeś/aś, aby nie docenić starań partnera? Co było ważniejsze, niż osoba, za którą te kilka lat temu byłbyś/byłabyś w stanie wskoczyć w ogień? Widzisz, dziś Ci trudno nawet podać pilot od telewizora.

Związki wymagają zainteresowania, bo kiedy zostawiamy ja same sobie, to się rozpadają, a ludzie zapominają jak ze sobą rozmawiać. I możesz mieć naprawdę fajne życie – ciekawa pracę, fajny samochód i 21 cm u niego w spodniach – ale także związek, w którym będziesz się nudził/nudziła, do tego stopnia, że zaczniesz szukać atencji u innych (aby pozbyć się bólu istnienia). Zastanów się nad tym kiedy stopujesz partnera w działaniach. Kiedy to trzeci weekend z rzędu, w którym chcesz siedzieć w domu i masz w dupie wspólne wyjście do kina czy spotkanie ze znajomymi.

Daj się polubić. Polub siebie i wasze wspólne życie – na nowo. Jeśli nie jesteś w stanie, to nie mów jej dłużej „kocham Cię”, jeśli naprawdę Ci na niej nie zależy. Nie mydl jej oczu swoimi górnolotnymi uczuciami, które tak naprawdę nie istnieją. Nigdy nie łap jej za rękę, kiedy masz zamiar złamać jej serce. Nie obiecuj, że będzie dobrze, kiedy nawet nie chcesz zacząć. Nigdy nie mów jej „zawsze” i puść ją wolno, bo najgorsze co możesz robić osobie, która nadal Cię kocha, to pozostawiać złudne nadzieje.

A jeśli naprawdę zależy Ci na ratowaniu tego związku, to zabierz ją na frytki, posól jej porcję, posól jej jeszcze bardziej, a kiedy się skrzywi – oddaj jej swój talerz. Wymarz swoje usta ketchupem – niech się śmieje i mówi, że jesteś głupkiem. Spraw, aby Cię znów polubiła, bo ona kocha dawnego Ciebie. Ciebie, który ją wspierał, rozumiał i słuchał. Ciebie, który przy niej był – nie tylko ciałem, ale i duchem. Rozumiesz? Kiedy Ci naprawdę zależy – okazuj, to na każdym kroku i nie pozwól, aby czas sprawił, że docenisz… ale to co niegdyś miałeś. Nie dopuszczaj do sytuacji, w których będzie smutna – a jeśli będzie, to przytul ją, bo wiesz, że na to liczy. Kiedy będziecie wracali z frytek, to chwyć ją mocno za rękę – niech ma pewność, że jej nigdy nie puścisz. Powiedz jej jak bardzo ją kochasz, ale patrz jej przy tym głęboko w oczy, bo tylko wtedy będzie miała pewność, że mówisz prawdę. To naprawdę nie kosztuje tak wiele… zwłaszcza, że gdzieś tam, znajdzie się ktoś, kto marzy o osobie, którą zaraz stracisz. Powodzenia.

Rozświetlasz mnie jak Wenus
i potem znikasz i każesz mi czekać
A każda sekunda jest torturą
Piekłem, którego więcej nie zniosę więc
szukam sposobu by odpuścić
Kochanie, kochanie, nie, nie potrafię uciec
Łóżko stygnie, a Ciebie nie ma
Przyszłość, której się trzymamy jest tak niepewna
Ale nie jestem pełna życia póki nie zadzwonisz
Zachowaj swoje rady, bo nie będę ich słuchać
Możesz mieć rację, ale mnie to nie obchodzi
Jest milion powodów, dlaczego powinnam z Ciebie zrezygnować…
Ale serce chce, tego czego chce…”

Powrót na stronę główną