Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

Wieloletnie związki wymagają kochanków ze smartphonów? (część 2)

Zwiń to zdjęcie

To nie był dobry dzień – zdążyłaś się pokłócić ze swoim narzeczonym, znowu. Chciałabyś wyjść, pierdolnąć wszystkim i wszystkimi, zająć się czymś, oderwać od myśli… bo twój telefon wciąż milczy.

O co mu chodzi? Czy zrobiłam coś nie tak? Może za dużo sobie wyobrażałam? Przecież nic sobie nie obiecywaliśmy. Czego oczekiwałam? Na co liczyłam? Może odpuszczę? Może… ale za cholerę nie potrafię, za cholerę nie chcę…

Niestety, wpadłaś złotko.

Niegdyś te wszystkie smsy, wiadomości na messengerze i snapy były tylko drobnym flirtem, odskocznią od codzienności, w której byłaś zamknięta wraz ze swoim długoletnim związkiem. Dziś te wszystkie telefonowe drobiazgi są jedyną rzeczą, która Cię cieszy i sprawia, że bez nich nie możesz spać w nocy. Osoba z telefonu Cię doskonale rozumie, wspiera i pożąda tak bardzo, że na samą myśl stajesz się mokra.Widzisz do czego to prowadzą kochankowie ze smartphonów?

Uzależnienie jakie serwują jest ogromne i destrukcyjne – bo z jednej strony chcielibyśmy być fair w stosunku do osoby, z którą żyjemy (od tak dawna), a z drugiej strony ta osoba po drugiej stronie ekranu tyle o nas wie, tak nas rozumie, a do tego przysparza tonę uśmiechów… i jest inna.

I to dla mnie zrozumiałe – ludzie karmią się emocjami, a w długoletnich związkach te emocję prędzej czy później wygasają. Osoba, z którą żyjemy staje się przewidywalna, przestaje nas uwodzić, zdobywać – przestaje się starać i traktuje nas jako kogoś oczywistego.

Kiedyś było inaczej.

Pamiętasz początek waszego związku? Kwiaty, rozmowy do białego rana? Nawet kurwą przy Tobie nie rzucił – był gentelmanem. A dziś? Dziś po prostu często ma wyjebane, często Cię irytuje, nie rozumie, wkurza i posuwa tak jakby myślał tylko o sobie. Może sam powinien mieć sobie za złe, że właśnie szykujesz się na spotkanie z chłopakiem ze smartphonu? Przecież to tylko niezobowiązująca kawa i spacer – to nawet nie randka, po prostu chcecie pogadać, oboje jesteście w związkach. Może nawet mu powiedziałaś, a może nie – może myśli, że wychodzisz z koleżanką. Może, w końcu nie robisz nic złego.

Może po prostu się pogubiłaś,

a może po prostu jesteś emocjonalnie głupia.

Ale spokojnie, masz do tego prawo – każdy z nas w życiu błądzi, uczy się na błędach i zbiera żniwa swoich decyzji. Jakie będą Twoje? Jakie były moje?

Pogubiłem się. 

Dwa moje wpisy na ten temat, nigdy by nie powstały, gdyby nie sytuację i doświadczenie z tym związane.

Jak każdy lubię flirt, mało tego, uważam, że jestem w nim aż nad to dobry – i niegdyś to był mój pieprzony problem. Umiem doskonale podejść kobietę, osaczyć i sprawić, by nie mogła wyzbyć się myśli o mnie. Mógłbym napisać, że jestem pieprzonym X-Manem, który umie robić pożytek ze swoich wrodzonych talentów. I napiszę, bo byłem. Byłem superbohaterem, który uwodził te wszystkie niczego nieświadome piękne kobietki. Ale ten etap już dawno za mną – a pobojowisko, które po sobie pozostawiłem w tak wielu sercach? Myślę, że niekoniecznie.

Relację które rozpoczynałem w świecie wirtualnym prowadziły mnie do niezobowiązujących spotkać. Na które nie wiedząc czemu dokładnie tak jak Ty, wkładałem najlepsza bieliznę. Dziś zastanawiam się kogo chciałem w ten sposób oszukać? O jakich niezobowiązujących spotkaniach ja myślałem? Jak można mieć cokolwiek niezobowiązującego z osobą, z którą pisze się na boku przez tak długi czas? I pisze się o wszystkim – także o seksie, ba często się ma się ten wirtualny seks. Bo takie wiadomości też już były, prawda?

Sami sobie później wmawiamy, że to tylko nic nieznaczące wypady – broń boże nie randki. A później jakoś tak wychodzi, że spotkań jest więcej, a rachunek bankowy coraz szybciej uszczupla się za sprawą wykupywanych dób hotelowych.

To wszystko prędzej czy później przestaje być niewinną, bezpieczną zabawą.

Może macie takie poczucie, bo to przecież tylko telefon, internet, ale po drugiej stronie siedzi ktoś, kto oddycha takimi samymi płucami jak Wy i równie sprawnie myśli i kalkuluje. Tym kimś mogę być ja, możesz być Ty. Ci ludzie w całym tym nie realu są prawdziwi i mają jakiś plan na Ciebie. Jesteśmy dorośli, nie mam 14 lat i kręconych zębów, aby chcieć sobie „tylko” popisać. Podświadomie liczymy na coś. No właśnie, na co?

Moje kochanki ze smartphonów doprowadził mnie do tego, że przestałem racjonalnie myśleć. Kombinowałem, wagarowałem u niej w domu mocno posuwając ją w jej łóżku, a wieczory spędzałem u swojej stałej partnerki posuwając ją w dupę – chyba bardziej z poczucia obowiązku? Obie były inne, ważne. Tamta bardziej pociągająca, intrygująca, tajemnicza, ale kochałem osobę przy której zasypiałem. Choć czy miłość to dobre określenie w tej sytuacji? Byłem skurwysynem, cóż… Dziewczyna z telefonu też kombinowała – pamiętam sytuację, kiedy odbierała komórkę będąc ze mną, wciskając swojemu chłopakowi jakieś pierdoły. Pragnęliśmy siebie, lubiliśmy spędzać ze sobą czas. Pamiętam, jak mówiła, że mnie kocha – i pamiętam jak nie umiałem jej powiedzieć tego samego. Bo co tak właściwie do niej czułem? Sam nie wiem, ale wiem, że nie chciałem z niej rezygnował – chciałem mieć je obie, ja pieprzony dupek, egoista.

Ale koniec końców tego nie dało się ciągnąc, bo ona się bardzo zaangażowała, a ja „kochałem” kogoś innego – nie istnieje seks bez zobowiązań. I właśnie to są najczarniejsze strony niewinnych wieczorów, do których doprowadził mnie nic nieznaczący flirt ze smartphonem.

I wiecie co?

Ja nie postąpiłem inaczej niż postępujecie Wy – zostałem przy stałej partnerce. Zazwyczaj ludzie zawsze wybierają znane, stare rozwiązania. Ale pamiętajcie o jednym – kobieta wybacza, ale nigdy nie zapomina. Do dzisiaj pamiętam jej płacz w poduszkę, kiedy myślała że już śpię. Mam przed oczami widok jak zamykała się w łazience i odkręcała wodę, abym nie słyszał jej potwornego wycia. Nigdy w życiu nikogo tak nie skrzywdziłem – i nie wiem na co liczyłem, ale wiem jedno… wkładanie kutasa, bądź wpuszczanie kutasa w siebie  (w przypadku dam) nie jest warte tego wszystkiego co dzieje się z wami i przez was później. Seks to nie zabawa – może traktujecie to jako rodeo, dyscyplinę narodową nastolatków XXI wieku, ale dla innych intymne zbliżenia mają tak cholernie silną wartość, że są w stanie zniszczyć i rokować przez całe życie. Jeśli chcecie się pieprzyć, a jesteście w związku – cóż, miejcie dumę i godność, aby się na coś zdecydować – jedno z drugim jest jak ogień i woda, jedno z drugim jest jak męski członek i męskie usta, to do siebie po prostu nie pasuje – podobno…

Zastanawiasz się więc, jak wygląda rozwiązanie takich sytuacji? Ja znalazłem odpowiedź i jest ona bardzo prosta.

Jak kochasz to nie szukasz dodatkowych wrażeń w telefonie. Jak kochasz to nie godzisz się na niby niezobowiązujące spotkania z tą druga osobą – bo oboje wiecie, że to niezobowiązujące spotkanie tylko z nazwy. Jak kochasz to akceptujesz na dobre i na złe – nawet jak schodzi z Was ten cały emocjonalny haj, nawet jak partner nagle okazuje się zwyczajny, przewidywalny i beka przy obiedzie – i nie mów, że pokochałaś go za coś czego już w nim nie ma, kocha się za nic, bezwarunkowo. To ta sama osoba, zawsze taka była i może rzeczywiście teraz mniej się stara, ale czy Ty się starasz? Czy Ty jesteś fair? Zastanów się, jeśli po 3-5 latach masz ochotę na flirt, to co dalej? Jeśli to ten jedyny, to powinnaś zakładać, że 50 lat życia przed Wami – jakie to będzie życie? Chcesz żyć w kłamstwie, konspiracji? Chcesz, aby on Ci serwował podobne gierki? Jakiś czas temu poznałem taką dziewczynę, która już miesiąc po ślubie chciała zdradzić męża i miała za złe jego najlepszemu przyjacielowi, że nie chce jej posunąć. Czy to normalne? Czy zdrada i zabawa drugą osobą to rak naszego pokolenia?

Długoletnie związki wymagają ciągłego podsycania tego co już tylko się żarzy. Ale podsycając sprawiacie, że żar będzie trwał w najlepsze, a spiąć na żarze, nadal możecie mieć ciepłe noce.

I na sam koniec, najważniejsza lekcja – myślcie o innych.
Będąc z kimś w związku sprawiacie, że twoje życie zaczyna być jego życiem i odwrotnie. Nie ma już Ciebie, nie ma jego – jesteście Wy. Musicie wiedzieć, że angażując się w relację poza związkiem prędzej czy później, ktoś będzie cierpiał.
Tym kimś będzie twój partner, który się o wszystkim dowie (kłamstwo ma krótkie nogi) i najzwyczajniej w świecie złamiesz mu serce – roztrzaskasz całe zaufanie i sprawisz, że zgliszcza, które zostały z waszego związku będą tak cholernie kaleczyć, że poskładanie ich będzie wydawało się niemożliwe. I tak najczęściej jest. W zdradzie rozstanie nie jest najgorszymi konsekwencjami – zazwyczaj wasza chęć bycia macaną po cyckach przez innego faceta, prowadzi do większych konsekwencji, z którymi przyjdzie się zmierzyć nie Wam, a waszemu partnerowi. Piętno zdrady obdziera tak mocno z godności, wartości i pewności siebie, że jego podejście do kolejnych związków będzie zachowawcze, skrzywione i odbierane przez pryzmat waszego nieudanego związku. Nie myślcie zatem tylko o sobie – bo on dzięki Wam dostaje znacznie boleśniejszą lekcję, znacznie cięższy plecak – szkoda tylko, że nikt go nie pyta, czy chcę iść przez życie z tym ciężarem.

Drugą osobą, która skrzywdzisz będziesz Ty. Nie da się żyć w poczuciu rozdarcia w jedną bądź drugą stronę. Kochasz obecnego, ale myślisz o nowo poznanym. Czego oczekujesz? Będziesz katowała się swoimi emocjami, ale prędzej czy później balon pęknie. Domyślam się, że podjęłabyś decyzję, gdybyś wiedziała na czym stoisz – tymczasem przychodzi Ci się irytować, bo nowo poznana osoba jest strasznie niepewną inwestycją, przez którą możesz stracić pewnego faceta, który kocha i jest. Ryzyko jest duże, a Ty jesteś zwyczajnych tchórzem, którym niegdyś byłem ja. Nie ma nic złego w rozstaniach, napiszę i więcej – uważam, że to najlepsze co może Cię spotkać. Jeśli masz go oszukiwać, masz być nieszczęśliwa, bo czujesz coś silniejszego do innego – odważ się żyć swoim życiem i zakończ to co nazywasz związkiem. I oczywiście, to będzie bolało – ale będzie sprawiedliwe, normalne – w przeciwieństwie do romansu. I nie zrozum mnie źle – zrobisz jak chcesz, każdy z nas ma swoje zasady i żyje jak chcę #jednakkarmatosuka. 

Chcecie mieć związki jak z hollywoodzkich filmach?
Uwierzcie, że one istnieją, tylko ludzie, którzy zawodzą twierdzą inaczej. Znam ludzi, którzy są ze sobą po 10-20 lat i ich związki są dojrzałe i trzymają się zdała od szczeniackich zachowań. Oczywiście są kłótnie, latające talerze i trzaskanie drzwiami, nawet jedno drugiemu wyłącza ulubione seriale – ale to jest bowiem miłość, bo prawdziwa miłość zaczyna się dopiero w momencie kiedy wygasa idealizowanie i fascynacja. Przekonasz się czy kochasz i umiesz dzielić świat dopiero kiedy zaczniesz dostrzegać miliony wad swojego partnera. Jeśli przerasta Cię to, to znaczy, że marnujesz swój czas przy niewłaściwej osobie – a może po prostu się nie wyszalałaś? Chwyć zatem za smartphona – jeśli jest inaczej, pożegnaj niedoszłego kochanka i przytul swojego mężczyznę, który zaraz wróci z pracy.

Wierzę w Ciebie,
uwierz i Ty!

Kobus.

Zostaw lajka na moim fanpage i bądź na bieżąco z moimi tekstami:
https://www.facebook.com/mkobuscom/?ref=hl

Komentarze

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

Wieloletnie związki wymagają kochanków ze smartphonów? (część 2)

To nie był dobry dzień – zdążyłaś się pokłócić ze swoim narzeczonym, znowu. Chciałabyś wyjść, pierdolnąć wszystkim i wszystkimi, zająć się czymś, oderwać od myśli… bo twój telefon wciąż milczy.

O co mu chodzi? Czy zrobiłam coś nie tak? Może za dużo sobie wyobrażałam? Przecież nic sobie nie obiecywaliśmy. Czego oczekiwałam? Na co liczyłam? Może odpuszczę? Może… ale za cholerę nie potrafię, za cholerę nie chcę…

Niestety, wpadłaś złotko.

Niegdyś te wszystkie smsy, wiadomości na messengerze i snapy były tylko drobnym flirtem, odskocznią od codzienności, w której byłaś zamknięta wraz ze swoim długoletnim związkiem. Dziś te wszystkie telefonowe drobiazgi są jedyną rzeczą, która Cię cieszy i sprawia, że bez nich nie możesz spać w nocy. Osoba z telefonu Cię doskonale rozumie, wspiera i pożąda tak bardzo, że na samą myśl stajesz się mokra.Widzisz do czego to prowadzą kochankowie ze smartphonów?

Uzależnienie jakie serwują jest ogromne i destrukcyjne – bo z jednej strony chcielibyśmy być fair w stosunku do osoby, z którą żyjemy (od tak dawna), a z drugiej strony ta osoba po drugiej stronie ekranu tyle o nas wie, tak nas rozumie, a do tego przysparza tonę uśmiechów… i jest inna.

I to dla mnie zrozumiałe – ludzie karmią się emocjami, a w długoletnich związkach te emocję prędzej czy później wygasają. Osoba, z którą żyjemy staje się przewidywalna, przestaje nas uwodzić, zdobywać – przestaje się starać i traktuje nas jako kogoś oczywistego.

Kiedyś było inaczej.

Pamiętasz początek waszego związku? Kwiaty, rozmowy do białego rana? Nawet kurwą przy Tobie nie rzucił – był gentelmanem. A dziś? Dziś po prostu często ma wyjebane, często Cię irytuje, nie rozumie, wkurza i posuwa tak jakby myślał tylko o sobie. Może sam powinien mieć sobie za złe, że właśnie szykujesz się na spotkanie z chłopakiem ze smartphonu? Przecież to tylko niezobowiązująca kawa i spacer – to nawet nie randka, po prostu chcecie pogadać, oboje jesteście w związkach. Może nawet mu powiedziałaś, a może nie – może myśli, że wychodzisz z koleżanką. Może, w końcu nie robisz nic złego.

Może po prostu się pogubiłaś,

a może po prostu jesteś emocjonalnie głupia.

Ale spokojnie, masz do tego prawo – każdy z nas w życiu błądzi, uczy się na błędach i zbiera żniwa swoich decyzji. Jakie będą Twoje? Jakie były moje?

Pogubiłem się. 

Dwa moje wpisy na ten temat, nigdy by nie powstały, gdyby nie sytuację i doświadczenie z tym związane.

Jak każdy lubię flirt, mało tego, uważam, że jestem w nim aż nad to dobry – i niegdyś to był mój pieprzony problem. Umiem doskonale podejść kobietę, osaczyć i sprawić, by nie mogła wyzbyć się myśli o mnie. Mógłbym napisać, że jestem pieprzonym X-Manem, który umie robić pożytek ze swoich wrodzonych talentów. I napiszę, bo byłem. Byłem superbohaterem, który uwodził te wszystkie niczego nieświadome piękne kobietki. Ale ten etap już dawno za mną – a pobojowisko, które po sobie pozostawiłem w tak wielu sercach? Myślę, że niekoniecznie.

Relację które rozpoczynałem w świecie wirtualnym prowadziły mnie do niezobowiązujących spotkać. Na które nie wiedząc czemu dokładnie tak jak Ty, wkładałem najlepsza bieliznę. Dziś zastanawiam się kogo chciałem w ten sposób oszukać? O jakich niezobowiązujących spotkaniach ja myślałem? Jak można mieć cokolwiek niezobowiązującego z osobą, z którą pisze się na boku przez tak długi czas? I pisze się o wszystkim – także o seksie, ba często się ma się ten wirtualny seks. Bo takie wiadomości też już były, prawda?

Sami sobie później wmawiamy, że to tylko nic nieznaczące wypady – broń boże nie randki. A później jakoś tak wychodzi, że spotkań jest więcej, a rachunek bankowy coraz szybciej uszczupla się za sprawą wykupywanych dób hotelowych.

To wszystko prędzej czy później przestaje być niewinną, bezpieczną zabawą.

Może macie takie poczucie, bo to przecież tylko telefon, internet, ale po drugiej stronie siedzi ktoś, kto oddycha takimi samymi płucami jak Wy i równie sprawnie myśli i kalkuluje. Tym kimś mogę być ja, możesz być Ty. Ci ludzie w całym tym nie realu są prawdziwi i mają jakiś plan na Ciebie. Jesteśmy dorośli, nie mam 14 lat i kręconych zębów, aby chcieć sobie „tylko” popisać. Podświadomie liczymy na coś. No właśnie, na co?

Moje kochanki ze smartphonów doprowadził mnie do tego, że przestałem racjonalnie myśleć. Kombinowałem, wagarowałem u niej w domu mocno posuwając ją w jej łóżku, a wieczory spędzałem u swojej stałej partnerki posuwając ją w dupę – chyba bardziej z poczucia obowiązku? Obie były inne, ważne. Tamta bardziej pociągająca, intrygująca, tajemnicza, ale kochałem osobę przy której zasypiałem. Choć czy miłość to dobre określenie w tej sytuacji? Byłem skurwysynem, cóż… Dziewczyna z telefonu też kombinowała – pamiętam sytuację, kiedy odbierała komórkę będąc ze mną, wciskając swojemu chłopakowi jakieś pierdoły. Pragnęliśmy siebie, lubiliśmy spędzać ze sobą czas. Pamiętam, jak mówiła, że mnie kocha – i pamiętam jak nie umiałem jej powiedzieć tego samego. Bo co tak właściwie do niej czułem? Sam nie wiem, ale wiem, że nie chciałem z niej rezygnował – chciałem mieć je obie, ja pieprzony dupek, egoista.

Ale koniec końców tego nie dało się ciągnąc, bo ona się bardzo zaangażowała, a ja „kochałem” kogoś innego – nie istnieje seks bez zobowiązań. I właśnie to są najczarniejsze strony niewinnych wieczorów, do których doprowadził mnie nic nieznaczący flirt ze smartphonem.

I wiecie co?

Ja nie postąpiłem inaczej niż postępujecie Wy – zostałem przy stałej partnerce. Zazwyczaj ludzie zawsze wybierają znane, stare rozwiązania. Ale pamiętajcie o jednym – kobieta wybacza, ale nigdy nie zapomina. Do dzisiaj pamiętam jej płacz w poduszkę, kiedy myślała że już śpię. Mam przed oczami widok jak zamykała się w łazience i odkręcała wodę, abym nie słyszał jej potwornego wycia. Nigdy w życiu nikogo tak nie skrzywdziłem – i nie wiem na co liczyłem, ale wiem jedno… wkładanie kutasa, bądź wpuszczanie kutasa w siebie  (w przypadku dam) nie jest warte tego wszystkiego co dzieje się z wami i przez was później. Seks to nie zabawa – może traktujecie to jako rodeo, dyscyplinę narodową nastolatków XXI wieku, ale dla innych intymne zbliżenia mają tak cholernie silną wartość, że są w stanie zniszczyć i rokować przez całe życie. Jeśli chcecie się pieprzyć, a jesteście w związku – cóż, miejcie dumę i godność, aby się na coś zdecydować – jedno z drugim jest jak ogień i woda, jedno z drugim jest jak męski członek i męskie usta, to do siebie po prostu nie pasuje – podobno…

Zastanawiasz się więc, jak wygląda rozwiązanie takich sytuacji? Ja znalazłem odpowiedź i jest ona bardzo prosta.

Jak kochasz to nie szukasz dodatkowych wrażeń w telefonie. Jak kochasz to nie godzisz się na niby niezobowiązujące spotkania z tą druga osobą – bo oboje wiecie, że to niezobowiązujące spotkanie tylko z nazwy. Jak kochasz to akceptujesz na dobre i na złe – nawet jak schodzi z Was ten cały emocjonalny haj, nawet jak partner nagle okazuje się zwyczajny, przewidywalny i beka przy obiedzie – i nie mów, że pokochałaś go za coś czego już w nim nie ma, kocha się za nic, bezwarunkowo. To ta sama osoba, zawsze taka była i może rzeczywiście teraz mniej się stara, ale czy Ty się starasz? Czy Ty jesteś fair? Zastanów się, jeśli po 3-5 latach masz ochotę na flirt, to co dalej? Jeśli to ten jedyny, to powinnaś zakładać, że 50 lat życia przed Wami – jakie to będzie życie? Chcesz żyć w kłamstwie, konspiracji? Chcesz, aby on Ci serwował podobne gierki? Jakiś czas temu poznałem taką dziewczynę, która już miesiąc po ślubie chciała zdradzić męża i miała za złe jego najlepszemu przyjacielowi, że nie chce jej posunąć. Czy to normalne? Czy zdrada i zabawa drugą osobą to rak naszego pokolenia?

Długoletnie związki wymagają ciągłego podsycania tego co już tylko się żarzy. Ale podsycając sprawiacie, że żar będzie trwał w najlepsze, a spiąć na żarze, nadal możecie mieć ciepłe noce.

I na sam koniec, najważniejsza lekcja – myślcie o innych.
Będąc z kimś w związku sprawiacie, że twoje życie zaczyna być jego życiem i odwrotnie. Nie ma już Ciebie, nie ma jego – jesteście Wy. Musicie wiedzieć, że angażując się w relację poza związkiem prędzej czy później, ktoś będzie cierpiał.
Tym kimś będzie twój partner, który się o wszystkim dowie (kłamstwo ma krótkie nogi) i najzwyczajniej w świecie złamiesz mu serce – roztrzaskasz całe zaufanie i sprawisz, że zgliszcza, które zostały z waszego związku będą tak cholernie kaleczyć, że poskładanie ich będzie wydawało się niemożliwe. I tak najczęściej jest. W zdradzie rozstanie nie jest najgorszymi konsekwencjami – zazwyczaj wasza chęć bycia macaną po cyckach przez innego faceta, prowadzi do większych konsekwencji, z którymi przyjdzie się zmierzyć nie Wam, a waszemu partnerowi. Piętno zdrady obdziera tak mocno z godności, wartości i pewności siebie, że jego podejście do kolejnych związków będzie zachowawcze, skrzywione i odbierane przez pryzmat waszego nieudanego związku. Nie myślcie zatem tylko o sobie – bo on dzięki Wam dostaje znacznie boleśniejszą lekcję, znacznie cięższy plecak – szkoda tylko, że nikt go nie pyta, czy chcę iść przez życie z tym ciężarem.

Drugą osobą, która skrzywdzisz będziesz Ty. Nie da się żyć w poczuciu rozdarcia w jedną bądź drugą stronę. Kochasz obecnego, ale myślisz o nowo poznanym. Czego oczekujesz? Będziesz katowała się swoimi emocjami, ale prędzej czy później balon pęknie. Domyślam się, że podjęłabyś decyzję, gdybyś wiedziała na czym stoisz – tymczasem przychodzi Ci się irytować, bo nowo poznana osoba jest strasznie niepewną inwestycją, przez którą możesz stracić pewnego faceta, który kocha i jest. Ryzyko jest duże, a Ty jesteś zwyczajnych tchórzem, którym niegdyś byłem ja. Nie ma nic złego w rozstaniach, napiszę i więcej – uważam, że to najlepsze co może Cię spotkać. Jeśli masz go oszukiwać, masz być nieszczęśliwa, bo czujesz coś silniejszego do innego – odważ się żyć swoim życiem i zakończ to co nazywasz związkiem. I oczywiście, to będzie bolało – ale będzie sprawiedliwe, normalne – w przeciwieństwie do romansu. I nie zrozum mnie źle – zrobisz jak chcesz, każdy z nas ma swoje zasady i żyje jak chcę #jednakkarmatosuka. 

Chcecie mieć związki jak z hollywoodzkich filmach?
Uwierzcie, że one istnieją, tylko ludzie, którzy zawodzą twierdzą inaczej. Znam ludzi, którzy są ze sobą po 10-20 lat i ich związki są dojrzałe i trzymają się zdała od szczeniackich zachowań. Oczywiście są kłótnie, latające talerze i trzaskanie drzwiami, nawet jedno drugiemu wyłącza ulubione seriale – ale to jest bowiem miłość, bo prawdziwa miłość zaczyna się dopiero w momencie kiedy wygasa idealizowanie i fascynacja. Przekonasz się czy kochasz i umiesz dzielić świat dopiero kiedy zaczniesz dostrzegać miliony wad swojego partnera. Jeśli przerasta Cię to, to znaczy, że marnujesz swój czas przy niewłaściwej osobie – a może po prostu się nie wyszalałaś? Chwyć zatem za smartphona – jeśli jest inaczej, pożegnaj niedoszłego kochanka i przytul swojego mężczyznę, który zaraz wróci z pracy.

Wierzę w Ciebie,
uwierz i Ty!

Kobus.

Zostaw lajka na moim fanpage i bądź na bieżąco z moimi tekstami:
https://www.facebook.com/mkobuscom/?ref=hl

Komentarze
Powrót na stronę główną