Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

Zdradzę Ci jak skutecznie pogodzić się z rozstaniem. (tylko dla kobiet)

Zwiń to zdjęcie

Cały czas nie przestajecie mnie zaskakiwać – mam tutaj na myśli wiadomości, które cały czas dostaje. Wiele z nich dotyczy tego samego – chcecie, abym zdradził Wam cudowny przepis na to jak zrozumieć mężczyzn, którzy Was zranili i bez żadnego konkretnego argumentu czy chociażby zwykłego przeproś, pakują walizki z waszego życia, zostawiając Was same w miejscu, które wygląda jakby przeszedł przez nie huragan Patricia. I mówi się trudno – ludzie się rozstają, jednak nie kupujesz tej gadki, bo problem polega na tym, że pobojowisko, które przyszło Ci za Was sprzątać, to Twoje aktualne życie – a przecież chcesz żyć i być szczęśliwa…

I założę się, że w tej chwili spora część z Was przeklina walentynki i czyta tego bloga w przerwie między serialem – zajadając ciastka, lody i inne takie, które jutro sprawią, że będziecie siebie nienawidzić za to jak wyglądacie. I tutaj poniekąd jest odpowiedź na wasze wiadomości. Bo wina nie do końca leży w frajerach, którzy nie potrafili Was docenić, zaakceptować i po prostu przy Was trwać – jak w pięknych słowach, których jeszcze do niedawna używali.

Wina leży w Was samych – Panowie wybaczcie, ale wyłączcie przeglądarki.

Dziewczyny, rozstanie trzeba umieć zaakceptować.
Wasz główny problem polega na tym, że w szybkim czasie dopuszczacie do sytuacji, w których facet staje się słońcem w okół którego latacie. Jest waszym całym wszechświatem i nic poza nim nie istnieje – nie macie własnych zainteresowań, pasji, a wszystko co mieliście było wspólne. A dziś? Dziś go nie ma, jesteś Ty, a obok Ciebie ta cholerna, ogromna wyrwa spowodowana jego brakiem. Fajnie, że mogłaś oddać mu wszystko, bezgraniczną miłość, serce i to wyjątkowe miejsce między udami – ale zrobiłaś sobie tym samym wielką krzywdę, bo zapomniałaś, że w życiu jest pewne tylko jedno  – że nic nie jest pewne.

Zamiast żyć własnym życiem i zaakceptować fakty, które są zrozumiałe dla wszystkich twoich znajomych – nie wyszło Wam, a i przecież nikt nie obiecywał, że będziecie żyć długo i szczęśliwie. To nie przyznasz sama przed sobą „Nie udało się, trudno, przynajmniej próbowaliśmy, a teraz życie toczy się dalej” tylko kolejno zaserwujesz sobie smutne historię pod tytułem:

1. „Przyszłość: Pewnie nikogo już nie znajdę”
…i zmienisz sobie przyszłość na bardzo negatywną, w której będziesz bardzo nieufna, wręcz feministyczna, bo przecież „wszyscy faceci to świnie”. Ale czy naprawdę chcesz w to wierzyć? Logika podpowiada, że nie każdy facet jest taki sam – tak samo jak nie każda kobieta. Ludzie są różni, naprawdę nie chcę Ci tego udowadniać dziesiątkami najróżniejszych przykładów, które właśnie przychodzą mi do głowy. Dobrze o tym wiesz, tylko niepotrzebnie zaklinasz rzeczywistość – problem leży w Twojej głowie, a nie świecie. Dzisiejszy dzień jest taki sam jak wczorajszy – popatrz świeci słońce, jeżdżą samochody, a w telewizji lecą te same seriale. Nie bądź desperatką, zaakceptuj sytuację, w której właśnie się znalazłaś – bo znajdują się w niej miliony kobiet i mężczyzn na całym świecie, ta sytuacja to ŻYCIE.

2. „Przeszłość: Pewnie robiłam coś nie tak”
Na cholerę wieczorami dopuszczasz do siebie takie myśli? Po co gmerasz w przeszłości? Czy aby na pewno chcesz rozważać twoją obecną sytuację w kategoriach „Pewnie robiłam coś nie tak”, „Pewnie nie byłam taka jaką mnie chciał”?

To największy mindfuck jaki możesz sobie sprawić – bo jak można zadręczać się myślą, że może powinnaś się zmienić dla faceta? Wiecie na czym polega miłość? Na akceptacji, a nie wymaganiu  zmian w drugiej osobie. Nie akceptujesz? To droga wolna, oboje będziemy szczęśliwsi – a wasze życie prawdziwsze. Niektóre kobiety mają z tym duży problem, a  faceci to bezczelnie wykorzystują – oczekując od nich, aby były idealnymi pokojówkami w salonie, kucharkami w kuchni i dziwkami w sypialni. Jeśli byłaś w takim związku – jeśli on wymagał, abyś spełniała jego zasrane oczekiwania, to tańcz ze szczęścia jak Pharrell Williams, bo dopiero teraz jesteś na najlepszej drodze, aby poznać kogoś, kto pokocha Cię za to, że… jesteś, po prostu – a nie za to jaka masz być. Związek to nie pierdolony koncert życzeń czy simsy, w których wszystko i wszystkich można stworzyć wedle własnych oczekiwań.

3. „Teraźniejszość: Atak na siebie, atak na niego”
Analogia zawsze taka sama – atakujecie się historiami i przypisujecie sobie winę, „mogłam zrobić coś innego”, a później przychodzi czas na atak na niego „Nie no, to przecież on nie dorósł do miłości – gówniarz jeden”.

I tutaj smutne historie, które piorą Was emocjonalnie jak Tyson swoich przeciwników – się kończą. Rund nie było 12 – były 3 i  wystarczyły, aby Cię znokautować. Pora otrzeć łzy, wylizać rany i pozbyć się raz na zawsze halunów na temat minionego już związku.

Sytuacja jest jasna – odszedł, nie chciał z Tobą być, znalazł sobie kogoś – wszystko jedno, FAKT jest jeden – jesteś wolna, sama. Zaakceptuj to – nie staraj się zmuszać go do miłości, nie staraj się zrozumieć (faceci i tak zazwyczaj nie powiedzą całej prawdy – ale o tym w innym wpisie) czy prosić, aby wrócił.

Myśl racjonalnie, bo to, że ktoś się z Tobą związał i miał jakiś plan na Ciebie, wcale nie oznacza, że ten plan musiał się ziścić. Zazwyczaj to sami idealizujemy nasze plany i wmawiamy sobie, że będzie jak w bajce do końca życia. Jednak życie to nie bajka, tylko saga – czasem horror, kryminał, melodramat lub świetna komedia.

Mężczyzna nie może zbawić kobiety.
Jesteście już dużymi dziewczynami i o ile bajka o księciu na białym koniu marzy się każdej – to jest to tylko bajka, a bajki mają to do siebie, że nie wszystko w nich jest prawdą. Dojrzała i poukładana kobieta, nie powinna czekać i oczekiwać księcia na białym koniu – powinna sama zarzucić siodło na swojego ogiera i pognać ku lepszej rzeczywistości.

Bo wiesz gdzie leży twój problem?
Cały problem rozstań polega na braku akceptacji – siebie samej i swojego życia.

Akceptacja to zdanie sobie sprawy z własnej rzeczywistości i możliwości jakie aktualnie posiadamy.
Paradoksem jest to, że jeśli chcesz zmienić swoją obecną sytuację – to musisz ją zaakceptować. Nie zmienisz teraz swojego życia, nie pójdziesz naprzód, nie złapiesz za rękę szczęścia jeśli nie pogodzisz się z faktem, że los daje, ale także odbiera.

Wiecie… ja jako ten niby książę, z każdym nieudanym związkiem czułem się jak gówno, ale w pewnej chwili zrozumiałem, że gdyby nie te wszystkie kopy w dupę, to nigdy bym nie poznał osoby przy której mogę być szczęśliwy. Nigdy bym nie poznał siebie i nigdy bym nie uwierzył, że mogę być szczęśliwy – niezależnie od tego czy mam z kogo ściągnąć majtki, czy chociażby poczęstować rano jajecznicą. A z byłymi to jest tak, że każdy kolejny zazwyczaj jest lepszy od poprzedniego – zaufaj mi i obetrzyj łzy. Jeśli on miałby Ci być pisany, to by z Tobą teraz był – los trzyma w zanadrzu kogoś lepszego, tylko pozwól sobie wykorzystać szansę. Szansę, która zaczyna się w prawdziwym i szczerym uśmiechu – uśmiechu kobiety, która jest silna i odpowiedzialna za swoje życie.

Uwierz i pokochaj siebie. 

Każda strata dotyka i boli. Dlaczego trzeba przepłakać swoje – ale trzeba też być wdzięcznym, że ta miłosna historia nam się przydarzyła – bo mogłoby jej nigdy nie być. Dlatego wstań, uśmiechnij się, popraw makijaż i idź kupić sobie torebkę za pół wypłaty. Następnie wróć z szejkiem waliniowym w ręce i schowaj wasze wspólne zdjęcia do szuflady – niech ta cała historia stanie się rozdziałem, doświadczeniem i siłą, która doprowadzi Cię do zrozumienia na czym polega dojrzałość emocjonalna.

A doskonale wiesz, że jesteś silna.
Wiesz, że potrafisz, bo to być może nie pierwsza i ostatnia sytuacja, która rzuci Cię na kolana.
Zaakceptuj swoją sytuację, przestań rozpamiętywać, bo czasu nie cofniesz – i idź na przód, bo właśnie ucieka Ci życie.

I wiesz co jest w tym najpiękniejsze?
Że jesteś kobietą, która może upaść sześć razy i za siódmym wstanie, bo każdy upadek kształtuje twój charakter. Więc upadaj, przeklinaj, wstawaj i zdzieraj kolana, ale zawsze pamiętaj, aby iść dalej… bo gdzieś tam, w oddali znajduje się ktoś dla kogo staniesz się całym światem.

„I kolejny gryzie ziemię
Oh, dlaczego nie mogę okiełznać miłości?
I mogłam pomyśleć, że byliśmy jednością
Chciałam walczyć w tej wojnie bez broni
I chciałam, i chciałam tego tak bardzo
Ale za dużo było tam czerwonych flag
Teraz kolejny gryzie ziemię
Tak, bądźmy szczerzy, nie zaufam nikomu”

Komentarze

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

The Best of:

Sorry. No data so far.

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

Zdradzę Ci jak skutecznie pogodzić się z rozstaniem. (tylko dla kobiet)

Cały czas nie przestajecie mnie zaskakiwać – mam tutaj na myśli wiadomości, które cały czas dostaje. Wiele z nich dotyczy tego samego – chcecie, abym zdradził Wam cudowny przepis na to jak zrozumieć mężczyzn, którzy Was zranili i bez żadnego konkretnego argumentu czy chociażby zwykłego przeproś, pakują walizki z waszego życia, zostawiając Was same w miejscu, które wygląda jakby przeszedł przez nie huragan Patricia. I mówi się trudno – ludzie się rozstają, jednak nie kupujesz tej gadki, bo problem polega na tym, że pobojowisko, które przyszło Ci za Was sprzątać, to Twoje aktualne życie – a przecież chcesz żyć i być szczęśliwa…

I założę się, że w tej chwili spora część z Was przeklina walentynki i czyta tego bloga w przerwie między serialem – zajadając ciastka, lody i inne takie, które jutro sprawią, że będziecie siebie nienawidzić za to jak wyglądacie. I tutaj poniekąd jest odpowiedź na wasze wiadomości. Bo wina nie do końca leży w frajerach, którzy nie potrafili Was docenić, zaakceptować i po prostu przy Was trwać – jak w pięknych słowach, których jeszcze do niedawna używali.

Wina leży w Was samych – Panowie wybaczcie, ale wyłączcie przeglądarki.

Dziewczyny, rozstanie trzeba umieć zaakceptować.
Wasz główny problem polega na tym, że w szybkim czasie dopuszczacie do sytuacji, w których facet staje się słońcem w okół którego latacie. Jest waszym całym wszechświatem i nic poza nim nie istnieje – nie macie własnych zainteresowań, pasji, a wszystko co mieliście było wspólne. A dziś? Dziś go nie ma, jesteś Ty, a obok Ciebie ta cholerna, ogromna wyrwa spowodowana jego brakiem. Fajnie, że mogłaś oddać mu wszystko, bezgraniczną miłość, serce i to wyjątkowe miejsce między udami – ale zrobiłaś sobie tym samym wielką krzywdę, bo zapomniałaś, że w życiu jest pewne tylko jedno  – że nic nie jest pewne.

Zamiast żyć własnym życiem i zaakceptować fakty, które są zrozumiałe dla wszystkich twoich znajomych – nie wyszło Wam, a i przecież nikt nie obiecywał, że będziecie żyć długo i szczęśliwie. To nie przyznasz sama przed sobą „Nie udało się, trudno, przynajmniej próbowaliśmy, a teraz życie toczy się dalej” tylko kolejno zaserwujesz sobie smutne historię pod tytułem:

1. „Przyszłość: Pewnie nikogo już nie znajdę”
…i zmienisz sobie przyszłość na bardzo negatywną, w której będziesz bardzo nieufna, wręcz feministyczna, bo przecież „wszyscy faceci to świnie”. Ale czy naprawdę chcesz w to wierzyć? Logika podpowiada, że nie każdy facet jest taki sam – tak samo jak nie każda kobieta. Ludzie są różni, naprawdę nie chcę Ci tego udowadniać dziesiątkami najróżniejszych przykładów, które właśnie przychodzą mi do głowy. Dobrze o tym wiesz, tylko niepotrzebnie zaklinasz rzeczywistość – problem leży w Twojej głowie, a nie świecie. Dzisiejszy dzień jest taki sam jak wczorajszy – popatrz świeci słońce, jeżdżą samochody, a w telewizji lecą te same seriale. Nie bądź desperatką, zaakceptuj sytuację, w której właśnie się znalazłaś – bo znajdują się w niej miliony kobiet i mężczyzn na całym świecie, ta sytuacja to ŻYCIE.

2. „Przeszłość: Pewnie robiłam coś nie tak”
Na cholerę wieczorami dopuszczasz do siebie takie myśli? Po co gmerasz w przeszłości? Czy aby na pewno chcesz rozważać twoją obecną sytuację w kategoriach „Pewnie robiłam coś nie tak”, „Pewnie nie byłam taka jaką mnie chciał”?

To największy mindfuck jaki możesz sobie sprawić – bo jak można zadręczać się myślą, że może powinnaś się zmienić dla faceta? Wiecie na czym polega miłość? Na akceptacji, a nie wymaganiu  zmian w drugiej osobie. Nie akceptujesz? To droga wolna, oboje będziemy szczęśliwsi – a wasze życie prawdziwsze. Niektóre kobiety mają z tym duży problem, a  faceci to bezczelnie wykorzystują – oczekując od nich, aby były idealnymi pokojówkami w salonie, kucharkami w kuchni i dziwkami w sypialni. Jeśli byłaś w takim związku – jeśli on wymagał, abyś spełniała jego zasrane oczekiwania, to tańcz ze szczęścia jak Pharrell Williams, bo dopiero teraz jesteś na najlepszej drodze, aby poznać kogoś, kto pokocha Cię za to, że… jesteś, po prostu – a nie za to jaka masz być. Związek to nie pierdolony koncert życzeń czy simsy, w których wszystko i wszystkich można stworzyć wedle własnych oczekiwań.

3. „Teraźniejszość: Atak na siebie, atak na niego”
Analogia zawsze taka sama – atakujecie się historiami i przypisujecie sobie winę, „mogłam zrobić coś innego”, a później przychodzi czas na atak na niego „Nie no, to przecież on nie dorósł do miłości – gówniarz jeden”.

I tutaj smutne historie, które piorą Was emocjonalnie jak Tyson swoich przeciwników – się kończą. Rund nie było 12 – były 3 i  wystarczyły, aby Cię znokautować. Pora otrzeć łzy, wylizać rany i pozbyć się raz na zawsze halunów na temat minionego już związku.

Sytuacja jest jasna – odszedł, nie chciał z Tobą być, znalazł sobie kogoś – wszystko jedno, FAKT jest jeden – jesteś wolna, sama. Zaakceptuj to – nie staraj się zmuszać go do miłości, nie staraj się zrozumieć (faceci i tak zazwyczaj nie powiedzą całej prawdy – ale o tym w innym wpisie) czy prosić, aby wrócił.

Myśl racjonalnie, bo to, że ktoś się z Tobą związał i miał jakiś plan na Ciebie, wcale nie oznacza, że ten plan musiał się ziścić. Zazwyczaj to sami idealizujemy nasze plany i wmawiamy sobie, że będzie jak w bajce do końca życia. Jednak życie to nie bajka, tylko saga – czasem horror, kryminał, melodramat lub świetna komedia.

Mężczyzna nie może zbawić kobiety.
Jesteście już dużymi dziewczynami i o ile bajka o księciu na białym koniu marzy się każdej – to jest to tylko bajka, a bajki mają to do siebie, że nie wszystko w nich jest prawdą. Dojrzała i poukładana kobieta, nie powinna czekać i oczekiwać księcia na białym koniu – powinna sama zarzucić siodło na swojego ogiera i pognać ku lepszej rzeczywistości.

Bo wiesz gdzie leży twój problem?
Cały problem rozstań polega na braku akceptacji – siebie samej i swojego życia.

Akceptacja to zdanie sobie sprawy z własnej rzeczywistości i możliwości jakie aktualnie posiadamy.
Paradoksem jest to, że jeśli chcesz zmienić swoją obecną sytuację – to musisz ją zaakceptować. Nie zmienisz teraz swojego życia, nie pójdziesz naprzód, nie złapiesz za rękę szczęścia jeśli nie pogodzisz się z faktem, że los daje, ale także odbiera.

Wiecie… ja jako ten niby książę, z każdym nieudanym związkiem czułem się jak gówno, ale w pewnej chwili zrozumiałem, że gdyby nie te wszystkie kopy w dupę, to nigdy bym nie poznał osoby przy której mogę być szczęśliwy. Nigdy bym nie poznał siebie i nigdy bym nie uwierzył, że mogę być szczęśliwy – niezależnie od tego czy mam z kogo ściągnąć majtki, czy chociażby poczęstować rano jajecznicą. A z byłymi to jest tak, że każdy kolejny zazwyczaj jest lepszy od poprzedniego – zaufaj mi i obetrzyj łzy. Jeśli on miałby Ci być pisany, to by z Tobą teraz był – los trzyma w zanadrzu kogoś lepszego, tylko pozwól sobie wykorzystać szansę. Szansę, która zaczyna się w prawdziwym i szczerym uśmiechu – uśmiechu kobiety, która jest silna i odpowiedzialna za swoje życie.

Uwierz i pokochaj siebie. 

Każda strata dotyka i boli. Dlaczego trzeba przepłakać swoje – ale trzeba też być wdzięcznym, że ta miłosna historia nam się przydarzyła – bo mogłoby jej nigdy nie być. Dlatego wstań, uśmiechnij się, popraw makijaż i idź kupić sobie torebkę za pół wypłaty. Następnie wróć z szejkiem waliniowym w ręce i schowaj wasze wspólne zdjęcia do szuflady – niech ta cała historia stanie się rozdziałem, doświadczeniem i siłą, która doprowadzi Cię do zrozumienia na czym polega dojrzałość emocjonalna.

A doskonale wiesz, że jesteś silna.
Wiesz, że potrafisz, bo to być może nie pierwsza i ostatnia sytuacja, która rzuci Cię na kolana.
Zaakceptuj swoją sytuację, przestań rozpamiętywać, bo czasu nie cofniesz – i idź na przód, bo właśnie ucieka Ci życie.

I wiesz co jest w tym najpiękniejsze?
Że jesteś kobietą, która może upaść sześć razy i za siódmym wstanie, bo każdy upadek kształtuje twój charakter. Więc upadaj, przeklinaj, wstawaj i zdzieraj kolana, ale zawsze pamiętaj, aby iść dalej… bo gdzieś tam, w oddali znajduje się ktoś dla kogo staniesz się całym światem.

„I kolejny gryzie ziemię
Oh, dlaczego nie mogę okiełznać miłości?
I mogłam pomyśleć, że byliśmy jednością
Chciałam walczyć w tej wojnie bez broni
I chciałam, i chciałam tego tak bardzo
Ale za dużo było tam czerwonych flag
Teraz kolejny gryzie ziemię
Tak, bądźmy szczerzy, nie zaufam nikomu”

Komentarze

Powrót na stronę główną