Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

Jesteśmy tak szczęśliwi, jak myślimy, że jesteśmy.

Zwiń to zdjęcie

Wydaje mi się, że będziesz właściwą osobą do której powinnam zwrócić się ze swoim problemem. Czytam cię od pewnego czasu i twoje zdanie na wiele ważnych dla mnie spraw, sprawiam, że odzyskuję wiarę w ludzi. Nie przestawaj.

Zacznijmy od początku. Mam na imię Monika i mam 24 lata i w sumie nie powinnam narzekać na swoje życie, bo od czterech lat jestem z facetem, który mnie kocha. Mam pracę i w tym roku będę kończyła studia magisterskie. Moje życie jest spokojne, poukładane, ale coś jest nie tak, bo odczuwam wewnętrzny lęk przed decyzjami jakie przyjdzie mi podejmować na przestrzeni kilku najbliższych lat. Nie pomyśl sobie, że boje się dorosłości, jestem dojrzałą i odpowiedzialną kobietą i naprawdę potrafię o siebie zadbać. Wszystko co udało osiągnąć mi się w życiu zawdzięczam swoim rodzicom i swojej ciężkiej pracy (na swoje wydatki pracuje od siedemnastego roku życia).

Większość moich znajomych przestała żyć z dnia na dzień. Może moja stabilizacja też powinna już być pewniejsza, oparta o małżeństwo, dzieci i kredyt na mieszkanie?

Chciałabym czuć się w tym życiu pewnie, ale z drugiej strony boje się, bo nie wiem czy chciałabym aby reszta mojego życia wyglądała tak jak wygląda teraz. Nie wiem czy jestem szczęśliwa. Nie zrozum mnie źle, ale wstaje czasami z myślą, że znów czeka mnie osiem godzin pracy, która i tak ledwo pozwala wiązać koniec z końcem. Jest jeszcze mój chłopak z którym wiele przeżyłam, ale czasami mam poczucie jakby to żywe uczucie którym się kiedyś dążyliśmy dogasało, nie było już tak silne. Bywają wieczory, że nawet nie wiemy o czym mamy ze sobą rozmawiać. On robi swoje, ja swoje, a czas leci. Chyba go kocham, ale to chyba nie powinno występować? Na czym polega szczęście?

Tak bardzo jak chcę mieć już całkowicie stabilne życie, tam samo mocno myślę, że powinnam to wszystko olać, szukać emocji, przygód, życia gdzieś indziej. Wiem, że taki zdecydowany krok nie byłby prosty i strasznie się boje, bo gdyby nie wyszło, to nie miałabym dokąd wracać.

Mam nadzieję, że wiesz co mam na myśli i nie potępisz mnie. Jest naprawdę okej, tylko czy nie powinnam chcieć, aby moje życie było niesamowite, a nie tylko dobre? Jestem zakłopotana, bo stoję pomiędzy zidentyfikowaniem swoich pragnień, a strachem przed spełnieniem ich.

Moniko.
Jakiś czas temu skończyłem 25 lat i gdyby optymistycznie spojrzeć w przyszłość, to mógłbym domniemywać, że to dopiero, albo aż jedna trzecia mojego życia.

Ten wiek to najlepszy moment, aby uświadomić sobie czego chce się od życia.
Ja nie odpowiem Ci jednoznacznie na twoje pytania, bo sam nie wiem na czym polega sens życia – wiem na czym polega sens mojego życia. Nikt nie powinien mówić Ci jak masz żyć.

I owszem, mógłbym Ci napisać o utrzymywaniu równowagi między seksem, imprezami, spaniem, cnotą, radością i smutkiem, ale co z tego wyciągniesz? Co Ci się przyda? Może nic.

Po co żyjesz Moniko?
Nie łatwo opowiedzieć, co?

Jak przeżyć życie, jak zadowolić innych? Jak zadowolić siebie? Jakich proporcji się trzymać?
Z perspektywy czasu mogę Ci napisać, że im dłużej zastanawiamy się nad jakąś decyzją tym trudniej jest nam ją podjąć. Bo teoretycznie jest więcej do stracenia – więcej zainwestowanych lat, uczuć, znajomości, itp.

Wszyscy poszukujemy szczęścia, często całe życie.
A szczęście?

Szczęście to nie jest byt realny – to wszystko co masz w głowie.
Szczęśliwi jesteśmy na tyle, na ile czujemy i myślimy, że jesteśmy. Na świecie znajdziesz siedem miliardów wariacji na temat szczęścia, bo każdy człowiek ma własne, nieco odmienne od innych postrzeganie świata.

Dla Ciebie szczęściem może być to widok umazanego budyniem czekoladowym potomstwa, a dla mnie beztroskie życie z Rihanną na Barbadosie. Nie słuchaj zatem ludzi, którzy będą chcieli Ci mówić jak masz żyć, jak masz być szczęśliwa. Uświadom sobie natomiast, że u każdego droga do rozpalenia w mózgu endorfin jest inna.

Nie napiszę Ci wiec co masz zrobić z facetem czy pracą.

Większość z nas musi otrzymać solidną porcję losowych kopów w dupę, żeby nauczyć się doceniać proste życiowe radości. Wiesz, bo nie jest wstydem popełnić błędy, wstyd jest jeśli robimy jeszcze raz tak samo uważając że tym razem będzie inaczej. Nie bój się porażek, traktuj je jak dobyte doświadczenie. Nie wyjdzie? Trudno, przynajmniej próbowałaś i wyciągniesz wnioski. Masz jedno życie, drugiego nie będzie – przeżyj je tak jak chcesz, niech to życie będzie jak film, najpiękniejsza piosenka jaką możesz sobie zaśpiewać.

A stagnacja? Stojąc w miejscu cofasz się, bo czas ucieka coraz szybciej. Możesz marzyć całe życie o tym co chcesz, bądź chciałaś kiedyś zrobić, ale z każdym rokiem życie będzie redefiniowało twoje plany. Masz dopiero 24 lata, jak nie teraz podejmować przełomowe decyzję to kiedy? Później będzie trudniej, bo przyzwyczajenie nie pozwoli Ci zaryzykować. Czego więc chcesz w życiu Moniko? Gdzie i przy kim chcesz być za 5, 10, 15 lat? Czy to co teraz masz jest tym o czym marzyłaś? Każdy czas jest dobry na zmiany.

Spotykam na swojej drodze różnych ludzi. Słyszałem wiele historii, część z nich żałuje szybkiego wejścia w „poważne życie”. Nie słyszałem jednak nigdy, aby ktoś z nich skarżył się na to że dał sobie czas do namysłu. Zamknij oczy, śnij, pomyśl i nie bój się zamieniać tego w prawdę.

Jesteśmy tak szczęśliwi, jak myślimy, że jesteśmy.

26 lat życia nauczyło mnie, że wszystko jest względne i nie ma takiej ilości pieniędzy, podróży i młodych dup, które mogłyby mi zapewnić szczęście. I może jestem głupi, może mój sposób życia jest sprzeczny z tym co daje nam w pakiecie to całe społeczeństwo – ale jestem szczęśliwy, bo żyje tak jak żyć chciałem, a to pozwala mi zaczynać każdy dzień z uśmiechem na ustach. Czy nie tego szukasz?

Czy szczęście da Ci kolacja za 500 euro w restauracji z dwoma gwiazdkami Michellina położonej w ruinach XIV-wiecznego pałacyku w Sztokholmie, czy może kajzerka z masłem orzechowym po tygodniowej głodówce? Każdy kij ma dwa końce, a podniesienie tego kija wymaga tego co stoi na przeszkodzie szczęściu: odwagi.

Dbamy i boimy się tylko o to co może nam uciec.
Właśnie ucieka nam życie.

 

 

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

Jesteśmy tak szczęśliwi, jak myślimy, że jesteśmy.

Wydaje mi się, że będziesz właściwą osobą do której powinnam zwrócić się ze swoim problemem. Czytam cię od pewnego czasu i twoje zdanie na wiele ważnych dla mnie spraw, sprawiam, że odzyskuję wiarę w ludzi. Nie przestawaj.

Zacznijmy od początku. Mam na imię Monika i mam 24 lata i w sumie nie powinnam narzekać na swoje życie, bo od czterech lat jestem z facetem, który mnie kocha. Mam pracę i w tym roku będę kończyła studia magisterskie. Moje życie jest spokojne, poukładane, ale coś jest nie tak, bo odczuwam wewnętrzny lęk przed decyzjami jakie przyjdzie mi podejmować na przestrzeni kilku najbliższych lat. Nie pomyśl sobie, że boje się dorosłości, jestem dojrzałą i odpowiedzialną kobietą i naprawdę potrafię o siebie zadbać. Wszystko co udało osiągnąć mi się w życiu zawdzięczam swoim rodzicom i swojej ciężkiej pracy (na swoje wydatki pracuje od siedemnastego roku życia).

Większość moich znajomych przestała żyć z dnia na dzień. Może moja stabilizacja też powinna już być pewniejsza, oparta o małżeństwo, dzieci i kredyt na mieszkanie?

Chciałabym czuć się w tym życiu pewnie, ale z drugiej strony boje się, bo nie wiem czy chciałabym aby reszta mojego życia wyglądała tak jak wygląda teraz. Nie wiem czy jestem szczęśliwa. Nie zrozum mnie źle, ale wstaje czasami z myślą, że znów czeka mnie osiem godzin pracy, która i tak ledwo pozwala wiązać koniec z końcem. Jest jeszcze mój chłopak z którym wiele przeżyłam, ale czasami mam poczucie jakby to żywe uczucie którym się kiedyś dążyliśmy dogasało, nie było już tak silne. Bywają wieczory, że nawet nie wiemy o czym mamy ze sobą rozmawiać. On robi swoje, ja swoje, a czas leci. Chyba go kocham, ale to chyba nie powinno występować? Na czym polega szczęście?

Tak bardzo jak chcę mieć już całkowicie stabilne życie, tam samo mocno myślę, że powinnam to wszystko olać, szukać emocji, przygód, życia gdzieś indziej. Wiem, że taki zdecydowany krok nie byłby prosty i strasznie się boje, bo gdyby nie wyszło, to nie miałabym dokąd wracać.

Mam nadzieję, że wiesz co mam na myśli i nie potępisz mnie. Jest naprawdę okej, tylko czy nie powinnam chcieć, aby moje życie było niesamowite, a nie tylko dobre? Jestem zakłopotana, bo stoję pomiędzy zidentyfikowaniem swoich pragnień, a strachem przed spełnieniem ich.

Moniko.
Jakiś czas temu skończyłem 25 lat i gdyby optymistycznie spojrzeć w przyszłość, to mógłbym domniemywać, że to dopiero, albo aż jedna trzecia mojego życia.

Ten wiek to najlepszy moment, aby uświadomić sobie czego chce się od życia.
Ja nie odpowiem Ci jednoznacznie na twoje pytania, bo sam nie wiem na czym polega sens życia – wiem na czym polega sens mojego życia. Nikt nie powinien mówić Ci jak masz żyć.

I owszem, mógłbym Ci napisać o utrzymywaniu równowagi między seksem, imprezami, spaniem, cnotą, radością i smutkiem, ale co z tego wyciągniesz? Co Ci się przyda? Może nic.

Po co żyjesz Moniko?
Nie łatwo opowiedzieć, co?

Jak przeżyć życie, jak zadowolić innych? Jak zadowolić siebie? Jakich proporcji się trzymać?
Z perspektywy czasu mogę Ci napisać, że im dłużej zastanawiamy się nad jakąś decyzją tym trudniej jest nam ją podjąć. Bo teoretycznie jest więcej do stracenia – więcej zainwestowanych lat, uczuć, znajomości, itp.

Wszyscy poszukujemy szczęścia, często całe życie.
A szczęście?

Szczęście to nie jest byt realny – to wszystko co masz w głowie.
Szczęśliwi jesteśmy na tyle, na ile czujemy i myślimy, że jesteśmy. Na świecie znajdziesz siedem miliardów wariacji na temat szczęścia, bo każdy człowiek ma własne, nieco odmienne od innych postrzeganie świata.

Dla Ciebie szczęściem może być to widok umazanego budyniem czekoladowym potomstwa, a dla mnie beztroskie życie z Rihanną na Barbadosie. Nie słuchaj zatem ludzi, którzy będą chcieli Ci mówić jak masz żyć, jak masz być szczęśliwa. Uświadom sobie natomiast, że u każdego droga do rozpalenia w mózgu endorfin jest inna.

Nie napiszę Ci wiec co masz zrobić z facetem czy pracą.

Większość z nas musi otrzymać solidną porcję losowych kopów w dupę, żeby nauczyć się doceniać proste życiowe radości. Wiesz, bo nie jest wstydem popełnić błędy, wstyd jest jeśli robimy jeszcze raz tak samo uważając że tym razem będzie inaczej. Nie bój się porażek, traktuj je jak dobyte doświadczenie. Nie wyjdzie? Trudno, przynajmniej próbowałaś i wyciągniesz wnioski. Masz jedno życie, drugiego nie będzie – przeżyj je tak jak chcesz, niech to życie będzie jak film, najpiękniejsza piosenka jaką możesz sobie zaśpiewać.

A stagnacja? Stojąc w miejscu cofasz się, bo czas ucieka coraz szybciej. Możesz marzyć całe życie o tym co chcesz, bądź chciałaś kiedyś zrobić, ale z każdym rokiem życie będzie redefiniowało twoje plany. Masz dopiero 24 lata, jak nie teraz podejmować przełomowe decyzję to kiedy? Później będzie trudniej, bo przyzwyczajenie nie pozwoli Ci zaryzykować. Czego więc chcesz w życiu Moniko? Gdzie i przy kim chcesz być za 5, 10, 15 lat? Czy to co teraz masz jest tym o czym marzyłaś? Każdy czas jest dobry na zmiany.

Spotykam na swojej drodze różnych ludzi. Słyszałem wiele historii, część z nich żałuje szybkiego wejścia w „poważne życie”. Nie słyszałem jednak nigdy, aby ktoś z nich skarżył się na to że dał sobie czas do namysłu. Zamknij oczy, śnij, pomyśl i nie bój się zamieniać tego w prawdę.

Jesteśmy tak szczęśliwi, jak myślimy, że jesteśmy.

26 lat życia nauczyło mnie, że wszystko jest względne i nie ma takiej ilości pieniędzy, podróży i młodych dup, które mogłyby mi zapewnić szczęście. I może jestem głupi, może mój sposób życia jest sprzeczny z tym co daje nam w pakiecie to całe społeczeństwo – ale jestem szczęśliwy, bo żyje tak jak żyć chciałem, a to pozwala mi zaczynać każdy dzień z uśmiechem na ustach. Czy nie tego szukasz?

Czy szczęście da Ci kolacja za 500 euro w restauracji z dwoma gwiazdkami Michellina położonej w ruinach XIV-wiecznego pałacyku w Sztokholmie, czy może kajzerka z masłem orzechowym po tygodniowej głodówce? Każdy kij ma dwa końce, a podniesienie tego kija wymaga tego co stoi na przeszkodzie szczęściu: odwagi.

Dbamy i boimy się tylko o to co może nam uciec.
Właśnie ucieka nam życie.

 

 

Powrót na stronę główną