Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

Tak naprawdę nie ma nieba? Co za bzdura.

Zwiń to zdjęcie

Jakiś czas temu eksperymentowałem na Tinderze. Wyniki były zaskakujące. Wielu z Was przyznało mi rację, nie dowierzało czy było zdegustowane swobodą seksualną jaka tam panuje… ale w życiu nie warto generalizować. I owszem, większość w społeczeństwie, to kukiełki, które po utracie swoich sznurków padają – ale wśród nich są też rozumne lalki, które potrafią iść przez życie, bez tych sznurków. I taka była Ada, dziewczyna z Tindera, która przysłała mi wiadomość.

„TRUDNO NIE WIERZYĆ W NIC

Tak na prawdę nie ma nieba? Co za bzdura.
A co jeśli, wszystko to, w co wierzysz, co jest, bo było od zawsze-nagle umiera? Umiera w Tobie, okazuje się być fikcją. Tracisz wtedy cały fundament wiary w to, co oczywiste, wszystko na czym opiera się świat. Czy fikcje też bym podziwiała? Czy nadal wyglądałaby dla mnie tak samo, czy pryzmat prawdy zmieniłby wszystkie kształty, kolory? Zresztą, czy ja chciałabym podziwiać fikcje? Czy umiałabym z tą okropną świadomością jaka zostaje oszukanemu człowiekowi patrzeć na nią choć trochę tym samym wzrokiem co przed tragedią? Wyobraź sobie, że tak naprawdę nie ma nieba, nasza wizją świata jest błędna, tracisz symbol…

Niebo może być symbolem wszystkiego.
Błękitu codzienności, szarości gniewu, rozpaczy, żalu, zachodu sentymentów, pojedynczych, białych, lekkich i puszystych marzeń, ciemnej i rozgwieżdżonej namiętności. To wszystko co mam, poznałam to, więc jest moje. Jest w kolekcji mojego życia, w gablocie, zasuszone jak kwiaty pomiędzy książkami; tak więc nikt nie ma prawa mi tego zabrać, nikt nie może. Lubie mieć rzeczy tylko moje, ludzi tylko moich, tylko dla mnie, ja lubię być tylko dla nich, tylko moje przemyślenia i tylko moje decyzje, błędy, uniesienia, upadki, odpowiedzialność. Najlepszym przykładem czegoś takiego jest chyba mój pokój.

Jest po piątej, świt, pada deszcz, choć nie jest duży, jest trochę smutno. Siedzę w łóżku, w rogu mojego pokoju opierając się o dwa kontrasty, własnie przez niebo wybrałam takie kolory, a konkretnie przez zachód słońca; przez ciepło i zimno jednego momentu. Patrze na to co mam… i czuję ulgę.
Bezpieczeństwo, że to wszystko jest; jest gdzieś, gdzie będzie bezpieczne. Jest we mnie i w mojej kolekcji życia, takie pocztówki na tablicy korkowej, magnesy na lodowce. Wszystko, co ważne, co przeżyłam – zostanie tu, dopóki sama nie zdecyduję się tego wyrzucić. I mimo to człowiek zawsze czeka na więcej, zawsze jest ten niedosyt.
Poznawanie przez przeżywanie, chyba to najbardziej lubię w życiu. Nie ma dwóch takich samych chwil, takich samych ludzi, oczu, głosów, uśmiechów, dotyków, rozmów. Zawsze jest inaczej, zawsze w to wierzyłam i wierze nadal. Przez to chyba nie boję się ryzykować, nie boję się patrzeć życiu w oczy, nie boję się wierzyć, wierzyć w siebie i wierzyć w życie. Bezbronne leżenie, brak sensu, zaangażowania jest nudny, jest wszędzie, jest jak wirus na który masowo cierpi społeczeństwo. Staram się ich rozumieć, pewnie, że nie raz coś takiego przeżywałam, chyba każdy przeżywał i każdy inaczej sobie z tym radzi, a właśnie o to chodzi, żeby sobie radzić. Radzić w tłumie, w życiu, radzić sobie ze sobą. Przeszłość buduje teraźniejszość, to oczywiste. Choć wiele ludzi nie może w to uwierzyć i walczą z tym, dziwią się, a przecież każdy świadomie decyduje o sobie, o swoim życiu, przyszłości, o swoim szczęściu.

Nie ma przeznaczenia, mamy wybór.
Każdy wybiera, to już jest odważne. Najgorzej jest, kiedy ktoś wybiera za nas, albo godzimy się na to by wybierało za nas życie, przypadek. Kiedy jesteśmy bierni, uciekamy od kształtowania tego co nasze, boimy się, a to przecież przywilej-mieć na coś wpływ. Ile raz w życiu byłeś bezradny? Nie mogłeś wpłynąć na to co się działo. To piękne mieć na coś wpływ, nietaktem jest to marnować. Ludzie nie są zawsze i nie są na zawsze. Zawsze jest tylko niebo, na nie możesz popatrzeć, w każdym momencie, lecz i ono nigdy nie jest takie samo. To wszystko jest oczywiste, niebo jest oczywiste.”

Ada otwiera oczy i zmusza do refleksji, tylko, aby zrozumieć Adę trzeba umieć patrzeć głębiej. I dzisiaj właśnie o niebie i o tym, aby żyć tu i teraz, bo innego nieba nie będzie.

Kocham lato. Uwielbiam kiedy mogę zarzucić na siebie krótkie spodenki, a następnie siebie na rower, który poprowadzi mnie ku zachodzącemu słońcu. Uwielbiam chwilę kiedy mogę zejść z tego rower uznając, że miejscem, w którym się znalazłem jest wystarczająco piękne i pozwala wziąć haust powietrza, a wraz z nim myśl „chwilo trwaj wiecznie”. Wiecie, mam tu na myśli sytuację, w której nikotynowi uzależnieńci włożyliby klikane LD do ust i pomyśleli „kocham swoje życie, jest zajebiście”. Ja nie palę, mój rower również, a więc szukamy alternatyw.

Nie wierzę w nic, nie mam boga i ideałów, ale mam życie – jedno jedyne, które staram się przeżyć, tak, aby móc zostawić dopisek „było zajebiście, dzięki!” na swojej marmurowej płycie. Innym zaś przychodzi wierzyć w coś – czy to Jezusa z Nazaretu, Mahometa z Mekki, czy inne bóstwa, które obiecują życie po śmierci, raj, niebo, utopię i wszystkie dobrodziejstwa, które są ponadto czego doświadczamy na ziemi. Warunek jest jeden, zazwyczaj wspólny dla wszystkich religii – musimy przestrzegać dekalogu, koranu i innych zasad, które ukierunkowują nasze życiowe poczynania.

Niegdyś się nad tym zastanawiałem.
Było lato, a przed oczyma miałem tutejszą Pogorie (sztuczne jeziora na zagłębiu dąbrowskim, które należą do obszaru chronionego krajobrazu ze względu na swoje przepiękne walory przyrodnicze). Sztuką jest się tam wyłączyć od wszystkiego w koło, bo pełno tam rolkarzy, rowerzystów czy plażowiczów, którzy podrywają młode katowickie studentki.
Siedząc pod jednym z drzew obserwowałem nurt, który niósł ze sobą pełno bąbelków, które szybko pękały. Powietrze wracało do atmosfery, a konkretne bąbelki, które obserwowałem przestawały istnieć. W życiu jest wiele takich bąbelków – były nimi pierwsze taneczne ruchy stóp Michaela Jacksona czy pierwsze pociągniecie za struny przez palce Jimi Hendrixa. Chwile, które przemijają.

Gdzieś tam jest niebo.
Jeśli wierzymy, w życie po śmierci w niebie, to nasza koncepcja powrotu sugeruje, że teraz jesteśmy oddzieleni od nieba, boga czy czegokolwiek innego. Wspomniane bąbelki zawsze były częścią tego nurtu, jeszcze przed tym jak przyjęły formę bąbelków i zaraz po tym jak ją straciły. Tak samo jest z niebem – przynajmniej, to wydaje mi się sensowne – nie wracamy do niego, bo nigdy go nie opuszczamy. To samo miała na myśli Ada i podobną ideologię przedstawia buddyzm.

Kiedy umieramy, to umieramy. Jest już po nas, przestajemy istnieć. I tyle, koniec.

Prawdę powiedziawszy umieramy ciągle, każdego dnia. Tylko pomyśl. Gdzie jest ten mały człowiek, który ileś tam lat temu został wyciągnięty się z łona matki, cały umazany, obślizgły i wydzierający się jak zwolennicy krzyża pod pałacem prezydenckim? Pamiętasz coś z tamtego dnia? Czy jesteś tamtym człowiekiem, kiedy nie masz żadnych wspomnień z tamtego okresu? Gdzie jest ta osoba, która wierzyła w świętego mikołaja? Gdzie jest ta osoba, która straciła dziewictwo? Gdzie jest ta osoba, która wczoraj nie nawiedziła świata i była cała we łzach? Gdzie jest ta osoba, która będzie leżała w Twojej trumnie?

Nasze rozumienie świata jest błędne,
często głupie, bo każe nam myśleć, że możemy się ponownie narodzić, iść do nieba i żyć po śmierci. Każdy z tych aspektów nie ma sensu, jeśli się nie zrozumie czym tak naprawdę jest czas.

Chwila, w której się urodziłeś i chwila która Cię zabierze – jest Tobą.
Obecna chwila, w której czytasz moje słowa jest Tobą.
W każdej sekundzie przeżywasz miliony siebie (chwil).

Problemy jakie doświadczam w swoim życiu, wyrastają z niechęci do brania życia takim jakim ono jest (w danej chwili). To samo dotyczy Twoich problemów – jeśli nauczysz się dobrze interpretować czas, wszystkie problemy znikną. To takie proste, a zajęło mi tyle lat, aby to zrozumieć.

Czy domyślacie się zatem czym jest niebo?

Niebo, to nasze życie i to my jesteśmy odpowiedzialni na to jak to niebo będzie wyglądało. Życie jest znane z tego, że czasami obdarowuje gorszymi, a czasami lepszymi chwilami. Życie powinno polegać na ciągłym braniu tego co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. Życie powinno uczyć nas jak dawać, to szczęście innym. Ja jako ateista staram się czerpać z każdego dnia garściami, bo czas, w którym żyję kiedyś się skończy. Jestem ambitny, ale nie potrzebuje kupować sobie szczęścia poprzez rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebuję – ludzie takie rzeczy kupują, za pieniądze, których nie mają, tylko po to, aby za jakiś czas te rzeczy nie budziły już w nich takiego samego podziwu, takich samych emocji jak na początku. Pieniądz, to czas, a czas, to życie. Nie chcę zakłamanego poczucia szczęścia – nie muszę mieć najnowszego iPhona, aby móc imponować komuś kogo nie lubię, komuś kogo nie znam. Nigdy nie doświadczycie nieba jeśli będziecie biec za ideałami, których nigdy nie da się dogonić. Ideałami, które ciągle się zmieniają, a wraz z nimi zmienia się stan waszego portfela i Wy, bo udajecie kogoś kim nie jesteście. Przestańcie kupować sobie szczęście – zacznijcie je brać tu i teraz, bo jest wszędzie, tylko wystarczy się rozejrzeć. Stwórzcie swoje tablice korkowe, przypnijcie na lodówkę zdjęcia i żyjcie swoimi małymi nieskończonościami. Nie traćcie czasu na, to wszystko w koło, co dyktuje Wam jak powinniście żyć, co powinniście mówić i jak powinniście myśleć.

Wasze niebo, to prawdziwy dar, podobnie jak śmierć, bo większość ludzi nigdy nie umrze, ponieważ większość z nich nigdy się nie narodzi. Osób, które mogłyby być teraz na twoim miejscu jest więcej niż bąbelków powstających u podnóża Salto Angel, czy chociażby ziarenek piasku na pustyni. Wśród tych bąbelków i ziarenek są poeci wspanialsi od Szekspira i uczeni mądrzejsi od Newtona. Jesteś wyjątkowy, bo istniejesz.

Życie jest dla mnie czymś nieskończenie fascynującym, choć dla świata jest to zaledwie mrugnięcie.
Odnalazłem swój cel i pragnę go odnajdywać go każdego kolejnego dnia – wśród rodziny, przyjaciół i ukochanej. Przy przyszłym śmiechu dziecka i sukcesów jakie uznam za mi potrzebne.

Nie zapominam o tym, że to nie przyszłość jest ważna, ale teraźniejszość. Jeśli chcesz doświadczyć nieba, musisz wierzyć, że życie które teraz przeżywasz jest życiem po śmierci. Odważ się być szczęśliwy i uwierz… w niebo na ziemi.

Komentarze

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

The Best of:

Sorry. No data so far.

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

Tak naprawdę nie ma nieba? Co za bzdura.

Jakiś czas temu eksperymentowałem na Tinderze. Wyniki były zaskakujące. Wielu z Was przyznało mi rację, nie dowierzało czy było zdegustowane swobodą seksualną jaka tam panuje… ale w życiu nie warto generalizować. I owszem, większość w społeczeństwie, to kukiełki, które po utracie swoich sznurków padają – ale wśród nich są też rozumne lalki, które potrafią iść przez życie, bez tych sznurków. I taka była Ada, dziewczyna z Tindera, która przysłała mi wiadomość.

„TRUDNO NIE WIERZYĆ W NIC

Tak na prawdę nie ma nieba? Co za bzdura.
A co jeśli, wszystko to, w co wierzysz, co jest, bo było od zawsze-nagle umiera? Umiera w Tobie, okazuje się być fikcją. Tracisz wtedy cały fundament wiary w to, co oczywiste, wszystko na czym opiera się świat. Czy fikcje też bym podziwiała? Czy nadal wyglądałaby dla mnie tak samo, czy pryzmat prawdy zmieniłby wszystkie kształty, kolory? Zresztą, czy ja chciałabym podziwiać fikcje? Czy umiałabym z tą okropną świadomością jaka zostaje oszukanemu człowiekowi patrzeć na nią choć trochę tym samym wzrokiem co przed tragedią? Wyobraź sobie, że tak naprawdę nie ma nieba, nasza wizją świata jest błędna, tracisz symbol…

Niebo może być symbolem wszystkiego.
Błękitu codzienności, szarości gniewu, rozpaczy, żalu, zachodu sentymentów, pojedynczych, białych, lekkich i puszystych marzeń, ciemnej i rozgwieżdżonej namiętności. To wszystko co mam, poznałam to, więc jest moje. Jest w kolekcji mojego życia, w gablocie, zasuszone jak kwiaty pomiędzy książkami; tak więc nikt nie ma prawa mi tego zabrać, nikt nie może. Lubie mieć rzeczy tylko moje, ludzi tylko moich, tylko dla mnie, ja lubię być tylko dla nich, tylko moje przemyślenia i tylko moje decyzje, błędy, uniesienia, upadki, odpowiedzialność. Najlepszym przykładem czegoś takiego jest chyba mój pokój.

Jest po piątej, świt, pada deszcz, choć nie jest duży, jest trochę smutno. Siedzę w łóżku, w rogu mojego pokoju opierając się o dwa kontrasty, własnie przez niebo wybrałam takie kolory, a konkretnie przez zachód słońca; przez ciepło i zimno jednego momentu. Patrze na to co mam… i czuję ulgę.
Bezpieczeństwo, że to wszystko jest; jest gdzieś, gdzie będzie bezpieczne. Jest we mnie i w mojej kolekcji życia, takie pocztówki na tablicy korkowej, magnesy na lodowce. Wszystko, co ważne, co przeżyłam – zostanie tu, dopóki sama nie zdecyduję się tego wyrzucić. I mimo to człowiek zawsze czeka na więcej, zawsze jest ten niedosyt.
Poznawanie przez przeżywanie, chyba to najbardziej lubię w życiu. Nie ma dwóch takich samych chwil, takich samych ludzi, oczu, głosów, uśmiechów, dotyków, rozmów. Zawsze jest inaczej, zawsze w to wierzyłam i wierze nadal. Przez to chyba nie boję się ryzykować, nie boję się patrzeć życiu w oczy, nie boję się wierzyć, wierzyć w siebie i wierzyć w życie. Bezbronne leżenie, brak sensu, zaangażowania jest nudny, jest wszędzie, jest jak wirus na który masowo cierpi społeczeństwo. Staram się ich rozumieć, pewnie, że nie raz coś takiego przeżywałam, chyba każdy przeżywał i każdy inaczej sobie z tym radzi, a właśnie o to chodzi, żeby sobie radzić. Radzić w tłumie, w życiu, radzić sobie ze sobą. Przeszłość buduje teraźniejszość, to oczywiste. Choć wiele ludzi nie może w to uwierzyć i walczą z tym, dziwią się, a przecież każdy świadomie decyduje o sobie, o swoim życiu, przyszłości, o swoim szczęściu.

Nie ma przeznaczenia, mamy wybór.
Każdy wybiera, to już jest odważne. Najgorzej jest, kiedy ktoś wybiera za nas, albo godzimy się na to by wybierało za nas życie, przypadek. Kiedy jesteśmy bierni, uciekamy od kształtowania tego co nasze, boimy się, a to przecież przywilej-mieć na coś wpływ. Ile raz w życiu byłeś bezradny? Nie mogłeś wpłynąć na to co się działo. To piękne mieć na coś wpływ, nietaktem jest to marnować. Ludzie nie są zawsze i nie są na zawsze. Zawsze jest tylko niebo, na nie możesz popatrzeć, w każdym momencie, lecz i ono nigdy nie jest takie samo. To wszystko jest oczywiste, niebo jest oczywiste.”

Ada otwiera oczy i zmusza do refleksji, tylko, aby zrozumieć Adę trzeba umieć patrzeć głębiej. I dzisiaj właśnie o niebie i o tym, aby żyć tu i teraz, bo innego nieba nie będzie.

Kocham lato. Uwielbiam kiedy mogę zarzucić na siebie krótkie spodenki, a następnie siebie na rower, który poprowadzi mnie ku zachodzącemu słońcu. Uwielbiam chwilę kiedy mogę zejść z tego rower uznając, że miejscem, w którym się znalazłem jest wystarczająco piękne i pozwala wziąć haust powietrza, a wraz z nim myśl „chwilo trwaj wiecznie”. Wiecie, mam tu na myśli sytuację, w której nikotynowi uzależnieńci włożyliby klikane LD do ust i pomyśleli „kocham swoje życie, jest zajebiście”. Ja nie palę, mój rower również, a więc szukamy alternatyw.

Nie wierzę w nic, nie mam boga i ideałów, ale mam życie – jedno jedyne, które staram się przeżyć, tak, aby móc zostawić dopisek „było zajebiście, dzięki!” na swojej marmurowej płycie. Innym zaś przychodzi wierzyć w coś – czy to Jezusa z Nazaretu, Mahometa z Mekki, czy inne bóstwa, które obiecują życie po śmierci, raj, niebo, utopię i wszystkie dobrodziejstwa, które są ponadto czego doświadczamy na ziemi. Warunek jest jeden, zazwyczaj wspólny dla wszystkich religii – musimy przestrzegać dekalogu, koranu i innych zasad, które ukierunkowują nasze życiowe poczynania.

Niegdyś się nad tym zastanawiałem.
Było lato, a przed oczyma miałem tutejszą Pogorie (sztuczne jeziora na zagłębiu dąbrowskim, które należą do obszaru chronionego krajobrazu ze względu na swoje przepiękne walory przyrodnicze). Sztuką jest się tam wyłączyć od wszystkiego w koło, bo pełno tam rolkarzy, rowerzystów czy plażowiczów, którzy podrywają młode katowickie studentki.
Siedząc pod jednym z drzew obserwowałem nurt, który niósł ze sobą pełno bąbelków, które szybko pękały. Powietrze wracało do atmosfery, a konkretne bąbelki, które obserwowałem przestawały istnieć. W życiu jest wiele takich bąbelków – były nimi pierwsze taneczne ruchy stóp Michaela Jacksona czy pierwsze pociągniecie za struny przez palce Jimi Hendrixa. Chwile, które przemijają.

Gdzieś tam jest niebo.
Jeśli wierzymy, w życie po śmierci w niebie, to nasza koncepcja powrotu sugeruje, że teraz jesteśmy oddzieleni od nieba, boga czy czegokolwiek innego. Wspomniane bąbelki zawsze były częścią tego nurtu, jeszcze przed tym jak przyjęły formę bąbelków i zaraz po tym jak ją straciły. Tak samo jest z niebem – przynajmniej, to wydaje mi się sensowne – nie wracamy do niego, bo nigdy go nie opuszczamy. To samo miała na myśli Ada i podobną ideologię przedstawia buddyzm.

Kiedy umieramy, to umieramy. Jest już po nas, przestajemy istnieć. I tyle, koniec.

Prawdę powiedziawszy umieramy ciągle, każdego dnia. Tylko pomyśl. Gdzie jest ten mały człowiek, który ileś tam lat temu został wyciągnięty się z łona matki, cały umazany, obślizgły i wydzierający się jak zwolennicy krzyża pod pałacem prezydenckim? Pamiętasz coś z tamtego dnia? Czy jesteś tamtym człowiekiem, kiedy nie masz żadnych wspomnień z tamtego okresu? Gdzie jest ta osoba, która wierzyła w świętego mikołaja? Gdzie jest ta osoba, która straciła dziewictwo? Gdzie jest ta osoba, która wczoraj nie nawiedziła świata i była cała we łzach? Gdzie jest ta osoba, która będzie leżała w Twojej trumnie?

Nasze rozumienie świata jest błędne,
często głupie, bo każe nam myśleć, że możemy się ponownie narodzić, iść do nieba i żyć po śmierci. Każdy z tych aspektów nie ma sensu, jeśli się nie zrozumie czym tak naprawdę jest czas.

Chwila, w której się urodziłeś i chwila która Cię zabierze – jest Tobą.
Obecna chwila, w której czytasz moje słowa jest Tobą.
W każdej sekundzie przeżywasz miliony siebie (chwil).

Problemy jakie doświadczam w swoim życiu, wyrastają z niechęci do brania życia takim jakim ono jest (w danej chwili). To samo dotyczy Twoich problemów – jeśli nauczysz się dobrze interpretować czas, wszystkie problemy znikną. To takie proste, a zajęło mi tyle lat, aby to zrozumieć.

Czy domyślacie się zatem czym jest niebo?

Niebo, to nasze życie i to my jesteśmy odpowiedzialni na to jak to niebo będzie wyglądało. Życie jest znane z tego, że czasami obdarowuje gorszymi, a czasami lepszymi chwilami. Życie powinno polegać na ciągłym braniu tego co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. Życie powinno uczyć nas jak dawać, to szczęście innym. Ja jako ateista staram się czerpać z każdego dnia garściami, bo czas, w którym żyję kiedyś się skończy. Jestem ambitny, ale nie potrzebuje kupować sobie szczęścia poprzez rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebuję – ludzie takie rzeczy kupują, za pieniądze, których nie mają, tylko po to, aby za jakiś czas te rzeczy nie budziły już w nich takiego samego podziwu, takich samych emocji jak na początku. Pieniądz, to czas, a czas, to życie. Nie chcę zakłamanego poczucia szczęścia – nie muszę mieć najnowszego iPhona, aby móc imponować komuś kogo nie lubię, komuś kogo nie znam. Nigdy nie doświadczycie nieba jeśli będziecie biec za ideałami, których nigdy nie da się dogonić. Ideałami, które ciągle się zmieniają, a wraz z nimi zmienia się stan waszego portfela i Wy, bo udajecie kogoś kim nie jesteście. Przestańcie kupować sobie szczęście – zacznijcie je brać tu i teraz, bo jest wszędzie, tylko wystarczy się rozejrzeć. Stwórzcie swoje tablice korkowe, przypnijcie na lodówkę zdjęcia i żyjcie swoimi małymi nieskończonościami. Nie traćcie czasu na, to wszystko w koło, co dyktuje Wam jak powinniście żyć, co powinniście mówić i jak powinniście myśleć.

Wasze niebo, to prawdziwy dar, podobnie jak śmierć, bo większość ludzi nigdy nie umrze, ponieważ większość z nich nigdy się nie narodzi. Osób, które mogłyby być teraz na twoim miejscu jest więcej niż bąbelków powstających u podnóża Salto Angel, czy chociażby ziarenek piasku na pustyni. Wśród tych bąbelków i ziarenek są poeci wspanialsi od Szekspira i uczeni mądrzejsi od Newtona. Jesteś wyjątkowy, bo istniejesz.

Życie jest dla mnie czymś nieskończenie fascynującym, choć dla świata jest to zaledwie mrugnięcie.
Odnalazłem swój cel i pragnę go odnajdywać go każdego kolejnego dnia – wśród rodziny, przyjaciół i ukochanej. Przy przyszłym śmiechu dziecka i sukcesów jakie uznam za mi potrzebne.

Nie zapominam o tym, że to nie przyszłość jest ważna, ale teraźniejszość. Jeśli chcesz doświadczyć nieba, musisz wierzyć, że życie które teraz przeżywasz jest życiem po śmierci. Odważ się być szczęśliwy i uwierz… w niebo na ziemi.

Komentarze

Powrót na stronę główną