Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

Mam dosyć obłudy i oszukiwania fanów. Jak naprawdę wygląda moje życie?

Zwiń to zdjęcie

Dziś zdecydowana większość nie poddaje wątpliwości informacji, które można znaleźć na portalach społecznościowych. Informacji na temat swoich znajomych czy wydarzeń z nimi związanych. I to błąd, zwłaszcza w czasach gdzie przepływ informacji jest tak duży, że często wiemy dużo więcej niż powinniśmy o osobach, których nie znamy. Takie czasy – czasy, w których życie w internecie stało się wyznacznikiem poziomu taniości fajności.

Spora część z nas się w tym wszystkim zagubiła – biegniemy za przekłamanym wyobrażeniem nas samych, kreujemy się bez końca, aby przypodobać się zgiełkowi, który tak naprawdę ma nas w dupie. Dziś standardem stało się chwalenie – nowe majtki, nowe cycki, nowy partner seksualny i jego klasa S na podjeździe. Matki chwalą się dziećmi, a ojcowie samochodami – branymi na kredyt (ale tego dodawać już nie wypada). Włoska kawa, madryckie upały i cocido madrileño. Tajlandia i masaż od kobiety z penisem. Piątkowe alko-wyskoki i sobotnie koncerciwa. Przeglądasz Instagram i upijasz swoje szare życie cudzym żarciem i wakacjami. Zazdrościsz, jak się okazuje wielkiego kłamstwa i marazmu ludzi, którzy żyją ze sprzedawania Ci zakłamanej i nierealnej rzeczywistości. Właśnie to wyznała znana modelko-blogerka, która opowiedziała jak naprawdę wygląda jej życie po drugiej stronie mediów społecznościowych. Jak wygląda prawda, którą ukrywała pod pięknymi zdjęciami.


Nie dzielisz się statusami? Nie istniejesz..

Jak można gdzieś być i o tym nie napisać, nie wrzucić modnych, lifestylowych fotek? Jak można kupić sobie jabłkowy gadżet i przypadkowo nie ująć go w selfi? Chociaż wróć, bo tutaj chodziło przecież o nową fryzurę – ale mak w tle też fajny.

Im większy szpan, tym lepiej. Wystarczy wrzucić kilka fajnych zdjęć, reszta robi się sama.
Problem tylko w tym, że te wszystkie lifestylowe instagramy, to tylko jakaś chwila, jakieś 15 minut wyjątkowości w zwykłym, czasem beznadziejnym życiu. Nie sztuką jest uśmiechać się do zdjęć. Sztuką jest uśmiechać się do życia.


Wkręciłem Was

Kilka miesięcy temu, ktoś wysłał mi wiadomość pełna uznania. Bardzo spodobało mu się jak… śpiewam.

Problem w tym, że śpiewam tylko podczas orgazmów i czasami przed monitorem w chwili zapomnienia (na szczęście nikt nie słucha). Sytuacja była zabawna, ponieważ osoba nosząca takie samo imię i nazwisko (do tego podobna) – nagrywa swoje covery na yt i ktoś mnie z nią pomylił. Pociągnąłem rozmowę dalej, aby wkręcić osobę, która do mnie napisała (takim już jestem żartownisiem). I udało się bez najmniejszego problemu. Później napisała kolejna, która chciała nagrać coś wspólnie. Jestem perfidny (podobno), więc szybko podłapałem, aby pociągnąć to dalej i udostępniłem swojego imiennika na fb z dopiskiem, że ostatnio zacząłeś śpiewać. I to co miało miejsce później totalnie mnie zaskoczyło.


Kobus ostatnio śpiewał i to jak! 

„Słyszałem stary – jesteś znakomity, nie zastanawiałeś się, aby wyjść z tym do ludzi? Jest tyle programów, szkoda talentu” – pisał wujek dobra rada. Zaraz po nim docenili inni „To było świetnie, ciągle gwałcę play na twoim fejsie!”. Osoby postronne też się dowiedziały – znajomi znajomych między sobą dopytywali „ten chłopak – wiesz… blady jak ze zmierzchu z fajną klatą i jędrnym tyłkiem – śpiewaaaa?!”. Nawet wasze matki jakoś tak, gdzieś zasłyszały… i to wszystko w zaledwie trzy dni.



Kompletnie tego nie rozumiem, jak można było uwierzyć w mój nieskazitelnie perfekcyjny angielski i wokalne błogosławieństwo. Na boga… aż boje się pomyśleć co jeszcze mogą Wam wmówić za sprawą przypadkowego zdjęcia czy nagrania.

I na tym oparte są dziś społeczności, a zwłaszcza media. Na wyobrażeniu, które z góry traktujecie jako FAKTY i PRAWDĘ. Po co więc to weryfikować?

Konsekwencje podziwu sprawiają, że chcemy mieć z takimi ludźmi jak najwięcej wspólnego – łykamy te wszystkie modne lifestyle jak bezmózgie pelikany. W ten sposób kreują się trendy i moda dzisiejszego świata. Nie gonisz za ogólnie przyjętymi standardami? Jesteś skreślony, nie liczysz się, wypierdalaj.

Nie każdy umie się z tym pogodzić. Nie wiem z jakiego założenia wychodzisz, ale śmiać mi się chcę, kiedy dziewczyna wrzuca zdjęcie swoich paznokci na tle kierownicy z BMW M3, wcina płatki owsiane z miski stojącej obok laptopa za 10 koła czy robi zdjęcie papieru toaletowego przypadkowo kadrując na ścianę perfum z Diora. Nie, nie mam nic do perfum z Diora. Są spoko.

Czy zazdroszczę? No może trochę, tego BMW – ale przecież Wam o to chodzi.

Czy podziwiam? Nie sądzę.


Gdzie leży prawda?

Znają ją tylko Ci co mają to wszystko głęboko w dupie, bo poza internetem jest coś jeszcze. To życie.

Bądźcie więc sobą, szanujcie swoje sumienie i nie zawierzajcie wszystkiemu z czym się spotkacie po drugiej stronie monitora. Jeśli będziecie grać na cudzych zasadach, to nigdy nie będziecie wolni. W dzisiejszych czasach, gdzie większość rzeczy jest oparta na liczbach, literach i scenariuszach można wmówić Wam i sprzedać dosłownie wszystko. Manipulacja stała się pułapką XXI wieku. Chcę wierzyć, że zaczniecie przykładać większa uwagę do tego z czym się utożsamiacie. Że nie będziecie naiwni i nie będziecie się bali mieć swojego, prawdziwego, WŁASNEGO zdania.

To ważne, bo w momencie kiedy macie osobowość srającego na pustyni wielbłąda z zapaleniem dziąseł, to lajki i drogie gadżety nie zrobią z Was superbohaterów. Gonienie za ideałami i modą jest walką z wiatrakami – to wszystko bardzo szybko się zmienia, przez co nigdy nie będziecie w stanie dogonić… swojego wyobrażenia o sobie.

Kończymy z opieraniem własnych wartości na internetowych łapkach, bo gdy zabiorą Wam fejsbuki i inne instagramy, to pozostaniecie sami, zawieszeni w pustce i depresji. Pewność siebie zbudowana na polubieniach jest złudna i gówno warta. A wygląd? Wygląd, wyglądem – jeśli nie prezentujesz nic charakterem, mózgiem i wartościami… to srasz na pustyni.

 
kobus_udostepnij

Komentarze

Autorem zdjęcia jest: Jakiś bogaty dzieciak posługujący się walutą o nazwie "tatusiowe".

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

The Best of:

Sorry. No data so far.

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

Mam dosyć obłudy i oszukiwania fanów. Jak naprawdę wygląda moje życie?

Dziś zdecydowana większość nie poddaje wątpliwości informacji, które można znaleźć na portalach społecznościowych. Informacji na temat swoich znajomych czy wydarzeń z nimi związanych. I to błąd, zwłaszcza w czasach gdzie przepływ informacji jest tak duży, że często wiemy dużo więcej niż powinniśmy o osobach, których nie znamy. Takie czasy – czasy, w których życie w internecie stało się wyznacznikiem poziomu taniości fajności.

Spora część z nas się w tym wszystkim zagubiła – biegniemy za przekłamanym wyobrażeniem nas samych, kreujemy się bez końca, aby przypodobać się zgiełkowi, który tak naprawdę ma nas w dupie. Dziś standardem stało się chwalenie – nowe majtki, nowe cycki, nowy partner seksualny i jego klasa S na podjeździe. Matki chwalą się dziećmi, a ojcowie samochodami – branymi na kredyt (ale tego dodawać już nie wypada). Włoska kawa, madryckie upały i cocido madrileño. Tajlandia i masaż od kobiety z penisem. Piątkowe alko-wyskoki i sobotnie koncerciwa. Przeglądasz Instagram i upijasz swoje szare życie cudzym żarciem i wakacjami. Zazdrościsz, jak się okazuje wielkiego kłamstwa i marazmu ludzi, którzy żyją ze sprzedawania Ci zakłamanej i nierealnej rzeczywistości. Właśnie to wyznała znana modelko-blogerka, która opowiedziała jak naprawdę wygląda jej życie po drugiej stronie mediów społecznościowych. Jak wygląda prawda, którą ukrywała pod pięknymi zdjęciami.


Nie dzielisz się statusami? Nie istniejesz..

Jak można gdzieś być i o tym nie napisać, nie wrzucić modnych, lifestylowych fotek? Jak można kupić sobie jabłkowy gadżet i przypadkowo nie ująć go w selfi? Chociaż wróć, bo tutaj chodziło przecież o nową fryzurę – ale mak w tle też fajny.

Im większy szpan, tym lepiej. Wystarczy wrzucić kilka fajnych zdjęć, reszta robi się sama.
Problem tylko w tym, że te wszystkie lifestylowe instagramy, to tylko jakaś chwila, jakieś 15 minut wyjątkowości w zwykłym, czasem beznadziejnym życiu. Nie sztuką jest uśmiechać się do zdjęć. Sztuką jest uśmiechać się do życia.


Wkręciłem Was

Kilka miesięcy temu, ktoś wysłał mi wiadomość pełna uznania. Bardzo spodobało mu się jak… śpiewam.

Problem w tym, że śpiewam tylko podczas orgazmów i czasami przed monitorem w chwili zapomnienia (na szczęście nikt nie słucha). Sytuacja była zabawna, ponieważ osoba nosząca takie samo imię i nazwisko (do tego podobna) – nagrywa swoje covery na yt i ktoś mnie z nią pomylił. Pociągnąłem rozmowę dalej, aby wkręcić osobę, która do mnie napisała (takim już jestem żartownisiem). I udało się bez najmniejszego problemu. Później napisała kolejna, która chciała nagrać coś wspólnie. Jestem perfidny (podobno), więc szybko podłapałem, aby pociągnąć to dalej i udostępniłem swojego imiennika na fb z dopiskiem, że ostatnio zacząłeś śpiewać. I to co miało miejsce później totalnie mnie zaskoczyło.


Kobus ostatnio śpiewał i to jak! 

„Słyszałem stary – jesteś znakomity, nie zastanawiałeś się, aby wyjść z tym do ludzi? Jest tyle programów, szkoda talentu” – pisał wujek dobra rada. Zaraz po nim docenili inni „To było świetnie, ciągle gwałcę play na twoim fejsie!”. Osoby postronne też się dowiedziały – znajomi znajomych między sobą dopytywali „ten chłopak – wiesz… blady jak ze zmierzchu z fajną klatą i jędrnym tyłkiem – śpiewaaaa?!”. Nawet wasze matki jakoś tak, gdzieś zasłyszały… i to wszystko w zaledwie trzy dni.



Kompletnie tego nie rozumiem, jak można było uwierzyć w mój nieskazitelnie perfekcyjny angielski i wokalne błogosławieństwo. Na boga… aż boje się pomyśleć co jeszcze mogą Wam wmówić za sprawą przypadkowego zdjęcia czy nagrania.

I na tym oparte są dziś społeczności, a zwłaszcza media. Na wyobrażeniu, które z góry traktujecie jako FAKTY i PRAWDĘ. Po co więc to weryfikować?

Konsekwencje podziwu sprawiają, że chcemy mieć z takimi ludźmi jak najwięcej wspólnego – łykamy te wszystkie modne lifestyle jak bezmózgie pelikany. W ten sposób kreują się trendy i moda dzisiejszego świata. Nie gonisz za ogólnie przyjętymi standardami? Jesteś skreślony, nie liczysz się, wypierdalaj.

Nie każdy umie się z tym pogodzić. Nie wiem z jakiego założenia wychodzisz, ale śmiać mi się chcę, kiedy dziewczyna wrzuca zdjęcie swoich paznokci na tle kierownicy z BMW M3, wcina płatki owsiane z miski stojącej obok laptopa za 10 koła czy robi zdjęcie papieru toaletowego przypadkowo kadrując na ścianę perfum z Diora. Nie, nie mam nic do perfum z Diora. Są spoko.

Czy zazdroszczę? No może trochę, tego BMW – ale przecież Wam o to chodzi.

Czy podziwiam? Nie sądzę.


Gdzie leży prawda?

Znają ją tylko Ci co mają to wszystko głęboko w dupie, bo poza internetem jest coś jeszcze. To życie.

Bądźcie więc sobą, szanujcie swoje sumienie i nie zawierzajcie wszystkiemu z czym się spotkacie po drugiej stronie monitora. Jeśli będziecie grać na cudzych zasadach, to nigdy nie będziecie wolni. W dzisiejszych czasach, gdzie większość rzeczy jest oparta na liczbach, literach i scenariuszach można wmówić Wam i sprzedać dosłownie wszystko. Manipulacja stała się pułapką XXI wieku. Chcę wierzyć, że zaczniecie przykładać większa uwagę do tego z czym się utożsamiacie. Że nie będziecie naiwni i nie będziecie się bali mieć swojego, prawdziwego, WŁASNEGO zdania.

To ważne, bo w momencie kiedy macie osobowość srającego na pustyni wielbłąda z zapaleniem dziąseł, to lajki i drogie gadżety nie zrobią z Was superbohaterów. Gonienie za ideałami i modą jest walką z wiatrakami – to wszystko bardzo szybko się zmienia, przez co nigdy nie będziecie w stanie dogonić… swojego wyobrażenia o sobie.

Kończymy z opieraniem własnych wartości na internetowych łapkach, bo gdy zabiorą Wam fejsbuki i inne instagramy, to pozostaniecie sami, zawieszeni w pustce i depresji. Pewność siebie zbudowana na polubieniach jest złudna i gówno warta. A wygląd? Wygląd, wyglądem – jeśli nie prezentujesz nic charakterem, mózgiem i wartościami… to srasz na pustyni.

 
kobus_udostepnij

Komentarze

Powrót na stronę główną