Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

Niech historia Anaid Tutghushyan będzie przestrogą.

Zwiń to zdjęcie

Wczoraj za sprawą reportażu redakcji Superwizjera usłyszałem o dramacie, który wydarzył się pół roku temu w Gdańsku. Dramacie, który doprowadził do samobójczej śmierci 14-letniej Anaid Tutghushyan, która rzuciła się pod pędzący pociąg. Podejmowanie takich tematów nie jest łatwe i powinno być dalekie od jakichkolwiek osądów ze względu na pamięć o Anaid i żałobę jej bliskich.

PEŁNY REPORTAŻ SUPERWIZJERA

Zdecydowałem się napisać kilka słów gorzkiej refleksji, bo ta sprawa siedzi we mnie od kilku dni, a wiem, że zaraz temat zginie, przestanie być „na topie” i zostanie zastąpiony inną równie tragiczną i przykrą historią. To niesprawiedliwe.

W tej całej niesprawiedliwości, gdzie młody człowiek decyduje się oddać najcenniejszą i najpiękniejszą rzecz na świecie – niewłaściwym byłoby przejście obojętnie. Trzeba wyciągnąć lekcję, wnioski, bądź po prostu się zatrzymać i pomyśleć, bo to bardziej wartościowe niż postawienie internetowego znicza.

Poszperałem w Internecie, aby dowiedzieć się czegoś więcej na temat tej czternastolatki. Tym sposobem dotarłem do profilu dziewczyny, który uderzył mnie doszczętnie żalem, tęsknotą i wspomnieniami, które zostały tam przelane na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. Dziś ten profil posiada status „In memoriam” i pozostaje opustoszały, bez jakiejkolwiek aktywności – jest już historią zapisaną na tych kilku facebookowych stronach.

Na profilu możemy spotkać całą game emocji – od tych dobrych, radosnych zamieszczanych przez samą Anaid, poprzez gorsze – w tym pierwsze wpisy zdezorientowanej mamy Anaid, która prosi znajomych o pomoc w odnalezieniu córki. Później jest już tylko gorzej.

Ten cały dramat rodzi gorzką refleksje – ostatnie pięć minut naszego życia należeć będzie tylko do naszych znajomych, którzy upamiętnią nas tymi kilkoma internetowymi zniczami, kilkoma wspomnieniami, a następnie przepadniemy po tej drugiej, cmentarnej stronie facebooka, youtuba, internetu.

Życie po śmierci istnieje – istnieje w internecie, wirtualnie na serwerach dużych korporacji. Gdzieś po jakimś czasie, ktoś się na nas natknie za sprawą jakiegoś zdjęcia, filmu zmontowanego przez naszych znajomych, czy facebookowego profilu. Profilu, który skupia zapis naszego życia – informację o przekonaniach, poglądach, związkach, prywatne wpisy. Profilu, który jest kalką wspomnień, bo dziś większość z nas sporą część swojego życia zostawia w internecie.

Takie mamy czasy.

Czy jest to złe? Czy jest to strach przed zapomnieniem? Nie wiem, bo w końcu każdy kiedyś odejdzie i zostanie po nim numer telefonu i profil społecznościowy.
Zastanawiam się tylko nad tym całym schematem internetowych pożegnań – zazwyczaj zawsze jest taki sam, bo zazwyczaj pojawiają się też Ci mniej życzliwi, którym wydaje się, że są totalnie anonimowi.

Mam tu na myśli szykany czy sianie plotek, bo i je spotkałem na profilu Anaid. Pojawiły się również pretensje bliskich do osób, które rzekomo po jej odejściu tylko udawały zatroskanych znajomych. Ludzie potrafią być okrutni i za nic mieć wartości. Jedno jest pewne – czas weryfikuje prawdziwych przyjaciół i wilki, które tylko czekają, aby móc się nakarmić sensacją i bólem poszkodowanych. Internet mnoży takie przypadki w zatrważającym tempie.

Młodzi ludzie, zwłaszcza dziewczyny – wyciągnijcie wnioski z tej historii. Bądźcie mądrzy w życiu i nie podchodźcie do zaufania jak do czegoś co można rozdawać każdemu na prawo i lewo. Świat nie jest dobrym miejscem, a wasza naiwność i łatwowierność nie działa na wasza korzyść.

anaid

Historia Anaid pozostaje nadal otwarta.

Oprawca przez którego dziewczyna podjęła taką, a nie inną decyzję nadal pozostaje na wolności – profilem tego potwora również warto się zainteresować, w internecie nic nie ginie. To jak bardzo można nie szanować ludzkiego życia, jak wielką krzywdę można wyrządzić drugiej osobie, kosztem swojej chwilowej satysfakcji – w głowie mi się nie mieści. Do dnia dzisiejszego zgłaszają się kolejne ofiary Krystiana W. Prawdopodobnie facet jest zamieszany w jedną z największych zagadek kryminalistycznych wolnej polski – mowa tutaj m.in. o zaginięciu nastoletniej Iwony Wieczorek, która zaginęła w Sopocie w 2010 roku (sprawą żyła cała Polska). Szperam zatem dalej i trafiam na forum, na którym, ktoś wypisuje całkiem logiczne uzasadnienie co do tezy, że wszystkie możliwe organy sprawiedliwości od dawna znają oprawców, którzy są mocno powiązani z trójmiejską mafią (morderstwa młodych kobiet, handel ludźmi, przemyt obcokrajowców), polityką – przez co pozostają bezkarni. Możecie o tym przeczytać tutaj. Jeśli to namiastka prawdy, to przykro mi, ale ten kraj i system istnieje tylko z nazwy. Nie ma w nim najmniejszych wartości. Mam nadzieję, że w całej tej niesprawiedliwości, decyzja Anaid przyczyni się do rozwiązania tej zagadki, a ofiary tych zwyrodnialców w końcu przestaną czuć piętno tamtych wydarzeń – będzie to możliwe tylko i wyłącznie w momencie, aż Ci ludzie poniosą należytą karę.

Spoczywaj w pokoju Anaid,

Kobus.

PEŁNY REPORTAŻ SUPERWIZJERA

Komentarze

Autorem zdjęcia jest: Agencja Gazeta

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

The Best of:

Sorry. No data so far.

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

Niech historia Anaid Tutghushyan będzie przestrogą.

Wczoraj za sprawą reportażu redakcji Superwizjera usłyszałem o dramacie, który wydarzył się pół roku temu w Gdańsku. Dramacie, który doprowadził do samobójczej śmierci 14-letniej Anaid Tutghushyan, która rzuciła się pod pędzący pociąg. Podejmowanie takich tematów nie jest łatwe i powinno być dalekie od jakichkolwiek osądów ze względu na pamięć o Anaid i żałobę jej bliskich.

PEŁNY REPORTAŻ SUPERWIZJERA

Zdecydowałem się napisać kilka słów gorzkiej refleksji, bo ta sprawa siedzi we mnie od kilku dni, a wiem, że zaraz temat zginie, przestanie być „na topie” i zostanie zastąpiony inną równie tragiczną i przykrą historią. To niesprawiedliwe.

W tej całej niesprawiedliwości, gdzie młody człowiek decyduje się oddać najcenniejszą i najpiękniejszą rzecz na świecie – niewłaściwym byłoby przejście obojętnie. Trzeba wyciągnąć lekcję, wnioski, bądź po prostu się zatrzymać i pomyśleć, bo to bardziej wartościowe niż postawienie internetowego znicza.

Poszperałem w Internecie, aby dowiedzieć się czegoś więcej na temat tej czternastolatki. Tym sposobem dotarłem do profilu dziewczyny, który uderzył mnie doszczętnie żalem, tęsknotą i wspomnieniami, które zostały tam przelane na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. Dziś ten profil posiada status „In memoriam” i pozostaje opustoszały, bez jakiejkolwiek aktywności – jest już historią zapisaną na tych kilku facebookowych stronach.

Na profilu możemy spotkać całą game emocji – od tych dobrych, radosnych zamieszczanych przez samą Anaid, poprzez gorsze – w tym pierwsze wpisy zdezorientowanej mamy Anaid, która prosi znajomych o pomoc w odnalezieniu córki. Później jest już tylko gorzej.

Ten cały dramat rodzi gorzką refleksje – ostatnie pięć minut naszego życia należeć będzie tylko do naszych znajomych, którzy upamiętnią nas tymi kilkoma internetowymi zniczami, kilkoma wspomnieniami, a następnie przepadniemy po tej drugiej, cmentarnej stronie facebooka, youtuba, internetu.

Życie po śmierci istnieje – istnieje w internecie, wirtualnie na serwerach dużych korporacji. Gdzieś po jakimś czasie, ktoś się na nas natknie za sprawą jakiegoś zdjęcia, filmu zmontowanego przez naszych znajomych, czy facebookowego profilu. Profilu, który skupia zapis naszego życia – informację o przekonaniach, poglądach, związkach, prywatne wpisy. Profilu, który jest kalką wspomnień, bo dziś większość z nas sporą część swojego życia zostawia w internecie.

Takie mamy czasy.

Czy jest to złe? Czy jest to strach przed zapomnieniem? Nie wiem, bo w końcu każdy kiedyś odejdzie i zostanie po nim numer telefonu i profil społecznościowy.
Zastanawiam się tylko nad tym całym schematem internetowych pożegnań – zazwyczaj zawsze jest taki sam, bo zazwyczaj pojawiają się też Ci mniej życzliwi, którym wydaje się, że są totalnie anonimowi.

Mam tu na myśli szykany czy sianie plotek, bo i je spotkałem na profilu Anaid. Pojawiły się również pretensje bliskich do osób, które rzekomo po jej odejściu tylko udawały zatroskanych znajomych. Ludzie potrafią być okrutni i za nic mieć wartości. Jedno jest pewne – czas weryfikuje prawdziwych przyjaciół i wilki, które tylko czekają, aby móc się nakarmić sensacją i bólem poszkodowanych. Internet mnoży takie przypadki w zatrważającym tempie.

Młodzi ludzie, zwłaszcza dziewczyny – wyciągnijcie wnioski z tej historii. Bądźcie mądrzy w życiu i nie podchodźcie do zaufania jak do czegoś co można rozdawać każdemu na prawo i lewo. Świat nie jest dobrym miejscem, a wasza naiwność i łatwowierność nie działa na wasza korzyść.

anaid

Historia Anaid pozostaje nadal otwarta.

Oprawca przez którego dziewczyna podjęła taką, a nie inną decyzję nadal pozostaje na wolności – profilem tego potwora również warto się zainteresować, w internecie nic nie ginie. To jak bardzo można nie szanować ludzkiego życia, jak wielką krzywdę można wyrządzić drugiej osobie, kosztem swojej chwilowej satysfakcji – w głowie mi się nie mieści. Do dnia dzisiejszego zgłaszają się kolejne ofiary Krystiana W. Prawdopodobnie facet jest zamieszany w jedną z największych zagadek kryminalistycznych wolnej polski – mowa tutaj m.in. o zaginięciu nastoletniej Iwony Wieczorek, która zaginęła w Sopocie w 2010 roku (sprawą żyła cała Polska). Szperam zatem dalej i trafiam na forum, na którym, ktoś wypisuje całkiem logiczne uzasadnienie co do tezy, że wszystkie możliwe organy sprawiedliwości od dawna znają oprawców, którzy są mocno powiązani z trójmiejską mafią (morderstwa młodych kobiet, handel ludźmi, przemyt obcokrajowców), polityką – przez co pozostają bezkarni. Możecie o tym przeczytać tutaj. Jeśli to namiastka prawdy, to przykro mi, ale ten kraj i system istnieje tylko z nazwy. Nie ma w nim najmniejszych wartości. Mam nadzieję, że w całej tej niesprawiedliwości, decyzja Anaid przyczyni się do rozwiązania tej zagadki, a ofiary tych zwyrodnialców w końcu przestaną czuć piętno tamtych wydarzeń – będzie to możliwe tylko i wyłącznie w momencie, aż Ci ludzie poniosą należytą karę.

Spoczywaj w pokoju Anaid,

Kobus.

PEŁNY REPORTAŻ SUPERWIZJERA

Komentarze

Powrót na stronę główną