Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

Przykry finał. Gdzie nie zawodzą ludzie, tam zawodzi życie…

Zwiń to zdjęcie

W grudniu 2014 roku tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, spotkałem bezdomnego mężczyznę i w życiu bym nie przypuszczał, że to krótkie spotkanie tak cholernie zmieni mnie i moje życie.

Do dziś mam w głowie jego zielone jak lipcowe liście oczy, które wyrażały więcej niż widziałem przez całe swoje życie.

Należy Wam się zatem ta ostatnia informacja, o której dowiedziałem się w piątek od bezdomnych spod Kauflandu.

Przypomnij sobie dzieciństwo i swoje zaszklone oczy,
kiedy to odpakowywałeś wymarzony prezent siedząc pod choinką w ciepłym domu. Dla dziecka nic poza tą chwilą wtedy nie istniało, nie było problemów, świat był dobrym miejscem i przecież wszyscy otrzymują choinkowe prezenty. Później dorosłeś i zrozumiałeś jak bardzo się myliłeś i jak wiele osób tych prezentów nie dostaje.

Jego oczy wtedy też były zaszklone od łez,
bo znajdował się w supermarkecie, gdzie każda kolorowa pólka i lecące w tle kolędy, dobitnie przypominały mu, że to kolejne strasznie mroźne Boże Narodzenie, które przyjdzie mu spędzić na ulicy. Mimo to był szczęśliwy, bo jak się dziś domyślam, ktoś w końcu zwrócił na niego uwagę i okazał choć odrobinę serca i zrozumienia, nie obrażając go, nie wymachując przed twarzą pięścią, jak przywykli robić ludzie, których prosił o kupienie zwykłej suchej bułki. Nie był już niewidzialny.
 
Dalszą historię znasz, bo opowiedziałem o tym na fb – jest tutaj. Ponad 70 tysięcy osób polubiło tamten wpis, a prawie 30 tysięcy przesłało dalej, pokazując, że nie są obojętni na ludzki dramat.

Dzięki waszej pomocy koniec roku dla tego wrażliwego, uczciwego, choć bezdomnego człowieka okazał się zbawienny. Ktoś z Was zaprosił go na wigilię. Jak się później dowiedziałem – przyjeżdżali do niego nawet ludzie nawet z okolic śląska, aby udzielić mu wsparcia. Pojawiły się oferty pracy – nie tylko w kraju.

Ostatni raz widziałem go już po nowym roku, w marcu – dziękował, bo dostał niebywała szansę rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Mówił, że musi to zrobić, bo jest to winien osobom, które niestety nie przetrwały zimy na ulicy i zawsze marzyły o normalności. Widziałem, że się boi zmian, ale chciał ich. Do marca pracował na magazynie budowlanym, gdzie też nocował i niecierpliwie czekał na kwiecień, bo miał dostać decyzję o przyznaniu lokalu mieszkalnego.

Tyle wiedziałem na tamtą chwilę.
Chciałem się czegoś dowiedzieć czegoś więcej, aby móc napisać na swoim blogu jak potoczyły się jego losy, bo wielu z Was nadal dopytywało.

Pan Henryk nie żyje.

Miał zawał na początku maja i podobno od lat cierpiał na niedokrwienie serca – czy coś takiego. Chyba nie muszę Wam pisać jak się czuje. Nie znałem tego człowieka, poza kilkoma rozmowami, ale czułem się za niego odpowiedzialny. To właśnie dzięki niemu, dziś jestem lepszym człowiekiem –  nie jestem zobojętniały na krzywdę innych. Zauważyłem go i pomogłem, aby przestał być niewidzialny jako bezdomny dla innych ludzi. Pomóc powinien każdy. 

Jest mi wstyd za nas wszystkich po kolei – za polityków, biurokrację, którą stworzyli – ten człowiek przez tyle lat nie doświadczył ani chrzty zrozumienia…
Ludzie kochani, przecież w nim biło takie samo serce jak bije w waszych dzieciach, takie samo jak w matkach, które dały Wam życie!
Obudźcie się, jeśli widzicie potrzebujących, bo nie każdy to pijus – często nie mają wpływu na swoje losy, bo życie spuszcza im takie kłody, że ich miażdży i stacza w dół!

Jestem zły na to życie, że nie bywa sprawiedliwe – nawet jak ktoś cholernie chcę i się stara! Los daje drugą kartę, ale tylko na chwilę, po to, aby ją odebrać… w ten sam sposób odbiera szanse miliona ludzi, dzieciom chorym na raka, młodym ludziom po wypadkach, starcom. To niesprawiedliwe, bo życie ma tylko tępy śmiech ma dla nas.

Zacznijcie doceniać każda chwilę, która macie, bo nie wiecie co przyniesie jutro. Cieszcie się najdrobniejszymi pierdołami, bo niektórzy ich nie mają i marzą o nich całe życie. 

I ostatnie… NIE PRZECHODŹ OBOJĘTNIE OBOK POTRZEBUJĄCYCH,
SPÓJRZ IM W OCZY, A NAUCZYSZ SIĘ KOCHAĆ.

PS. Jeśli wśród twoich znajomych są osoby obojętne to udostępnij im to, a nawet wrzuć na ich tablice – niech otworzą oczy!!
Niech ten wydarzenia nie pójdzie na darmo i niech każdy z nich wyciągnie coś dla siebie…

Komentarze

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

Przykry finał. Gdzie nie zawodzą ludzie, tam zawodzi życie…

W grudniu 2014 roku tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, spotkałem bezdomnego mężczyznę i w życiu bym nie przypuszczał, że to krótkie spotkanie tak cholernie zmieni mnie i moje życie.

Do dziś mam w głowie jego zielone jak lipcowe liście oczy, które wyrażały więcej niż widziałem przez całe swoje życie.

Należy Wam się zatem ta ostatnia informacja, o której dowiedziałem się w piątek od bezdomnych spod Kauflandu.

Przypomnij sobie dzieciństwo i swoje zaszklone oczy,
kiedy to odpakowywałeś wymarzony prezent siedząc pod choinką w ciepłym domu. Dla dziecka nic poza tą chwilą wtedy nie istniało, nie było problemów, świat był dobrym miejscem i przecież wszyscy otrzymują choinkowe prezenty. Później dorosłeś i zrozumiałeś jak bardzo się myliłeś i jak wiele osób tych prezentów nie dostaje.

Jego oczy wtedy też były zaszklone od łez,
bo znajdował się w supermarkecie, gdzie każda kolorowa pólka i lecące w tle kolędy, dobitnie przypominały mu, że to kolejne strasznie mroźne Boże Narodzenie, które przyjdzie mu spędzić na ulicy. Mimo to był szczęśliwy, bo jak się dziś domyślam, ktoś w końcu zwrócił na niego uwagę i okazał choć odrobinę serca i zrozumienia, nie obrażając go, nie wymachując przed twarzą pięścią, jak przywykli robić ludzie, których prosił o kupienie zwykłej suchej bułki. Nie był już niewidzialny.
 
Dalszą historię znasz, bo opowiedziałem o tym na fb – jest tutaj. Ponad 70 tysięcy osób polubiło tamten wpis, a prawie 30 tysięcy przesłało dalej, pokazując, że nie są obojętni na ludzki dramat.

Dzięki waszej pomocy koniec roku dla tego wrażliwego, uczciwego, choć bezdomnego człowieka okazał się zbawienny. Ktoś z Was zaprosił go na wigilię. Jak się później dowiedziałem – przyjeżdżali do niego nawet ludzie nawet z okolic śląska, aby udzielić mu wsparcia. Pojawiły się oferty pracy – nie tylko w kraju.

Ostatni raz widziałem go już po nowym roku, w marcu – dziękował, bo dostał niebywała szansę rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Mówił, że musi to zrobić, bo jest to winien osobom, które niestety nie przetrwały zimy na ulicy i zawsze marzyły o normalności. Widziałem, że się boi zmian, ale chciał ich. Do marca pracował na magazynie budowlanym, gdzie też nocował i niecierpliwie czekał na kwiecień, bo miał dostać decyzję o przyznaniu lokalu mieszkalnego.

Tyle wiedziałem na tamtą chwilę.
Chciałem się czegoś dowiedzieć czegoś więcej, aby móc napisać na swoim blogu jak potoczyły się jego losy, bo wielu z Was nadal dopytywało.

Pan Henryk nie żyje.

Miał zawał na początku maja i podobno od lat cierpiał na niedokrwienie serca – czy coś takiego. Chyba nie muszę Wam pisać jak się czuje. Nie znałem tego człowieka, poza kilkoma rozmowami, ale czułem się za niego odpowiedzialny. To właśnie dzięki niemu, dziś jestem lepszym człowiekiem –  nie jestem zobojętniały na krzywdę innych. Zauważyłem go i pomogłem, aby przestał być niewidzialny jako bezdomny dla innych ludzi. Pomóc powinien każdy. 

Jest mi wstyd za nas wszystkich po kolei – za polityków, biurokrację, którą stworzyli – ten człowiek przez tyle lat nie doświadczył ani chrzty zrozumienia…
Ludzie kochani, przecież w nim biło takie samo serce jak bije w waszych dzieciach, takie samo jak w matkach, które dały Wam życie!
Obudźcie się, jeśli widzicie potrzebujących, bo nie każdy to pijus – często nie mają wpływu na swoje losy, bo życie spuszcza im takie kłody, że ich miażdży i stacza w dół!

Jestem zły na to życie, że nie bywa sprawiedliwe – nawet jak ktoś cholernie chcę i się stara! Los daje drugą kartę, ale tylko na chwilę, po to, aby ją odebrać… w ten sam sposób odbiera szanse miliona ludzi, dzieciom chorym na raka, młodym ludziom po wypadkach, starcom. To niesprawiedliwe, bo życie ma tylko tępy śmiech ma dla nas.

Zacznijcie doceniać każda chwilę, która macie, bo nie wiecie co przyniesie jutro. Cieszcie się najdrobniejszymi pierdołami, bo niektórzy ich nie mają i marzą o nich całe życie. 

I ostatnie… NIE PRZECHODŹ OBOJĘTNIE OBOK POTRZEBUJĄCYCH,
SPÓJRZ IM W OCZY, A NAUCZYSZ SIĘ KOCHAĆ.

PS. Jeśli wśród twoich znajomych są osoby obojętne to udostępnij im to, a nawet wrzuć na ich tablice – niech otworzą oczy!!
Niech ten wydarzenia nie pójdzie na darmo i niech każdy z nich wyciągnie coś dla siebie…

Komentarze

Powrót na stronę główną