Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

Modne ździry w NIKE, myślą, że są FIT.

Zwiń to zdjęcie

Pamiętasz Karolinę? 
Tylko na nią popatrz, wyrzuciła wczoraj na fb zdjęcie z siłowni, wygląda jakby na nią chodziła… całe dwa dni. Prezentuje się świetnie, bo wygląda jak chodząca reklama firm sportowych – tank top Adidas Old School, kolorowe wagino leginsy Under Armour i te różowe, limitowane buty Nike dla biegaczy. Karolina jak typowa czytelniczka sportowych blogów lifestylowych codziennie rano wycina płatki Nestle Fitness lub płatki owsiane z borówkami – takie wiecie… z niby sprawdzonych przepisów zamieszczanych przez blogerki, która też wyglądają… jakby zdrowo się odżywiała – od trzech dni. Kasza jaglana, makaron ryżowy, jogurty fit, owoce, coca cola zero – w lodówce niby wszystko się zgadza, ale biedaczysko nie wie, że wiemy o tych schowanych kokosowych Bounty w jej torebce. W półce gdzie zwykle trzymała skąpe majtki zaczynają pojawiać się suplementy – magnez, cynk, jakaś l-karnityna, no i cudowny spalacz, który ostatnio kupiła w promocyjnej cenie w pobliskim centrum handlowym za jedyne dwie stówy. Przyzna się szczerze – kupiła zanim zaczęła ćwiczyć, bo przecież jak rezultaty tylko na suplach. Popołudniami, dwa lub trzy razy w tygodniu, dziewczyna przykładnie pakuje swoją oryginalną, drogą, tęczową torbę. Poza czystą parą biodrowych majtek i ręcznikiem, pozycjami obowiązkowymi są: książka Ewy Chodakowskiej, nowy iPhone, różowe słuchawki i shaker… również różowy, bo wszystko musi się zgadzać i być na maxa kolorowe. Pozostaje już tylko droga do mekki wyrzeźbionych brzuchów i jędrnych tyłków – miejsca, w którym kolesie z metrowymi wzwodami i napompowanymi klatkami piersiowymi tworzą kolejki znane z czasów PRLó, gdy na ich horyzoncie jakaś dupa w obcisłych wagino leginsach zacznie gwałcić bieżnie (wybaczcie dygresja, ale to prawda). Karola śmiga na nie byle jaką siłownie, ba… kupiła najdroższy karnet, uznając, że jeśli nie wytrzymała trzech dni biegając z koleżanka, to chociaż wygórowana cena wejściówki powinna być odpowiednią motywacja do uprawiania sportu. Dziś mogłaby się szczerze przyznać, że nie chciało jej się jechać i ćwiczyć, no, ale umówione były treningi z Wojtkiem – prywatnym trenerem, którego opłaciła kilka tygodni temu. Wojtek ostatnio podrzucił jej opaskę magnetyczną – ale to chyba widzieliście, bo Karolina jeszcze w ten sam dzień zrobiła unboxing na fb, a później rozsyłała nagrania jak głupia na snapie. Zresztą, dalsza historia jest Wam znana, bo na bieżąco obserwowaliście feeda Karoliny.

Dodam tylko tyle, że koniec końców, po trzech tygodniach mogłoby się wydawać aktywnego trybu życia, poza faktem że instagram Karoliny zamienił się w istną galerię mody branży sportowej, dziewczyna nie osiągnęła żadnych zadowalających rezultatów. Zawiedziona tym faktem wraca do punktu wyjścia i odpuszcza, bo ludzie już jakoś tak przestali klaskać i komentować doczesne poczynania. Fitness dla niej tego lata stał się passé, miała w nim swoje modne pięć minut, chwilę chwały i facebookowego poklasku – i nic więcej. Całe szczęście, że nie musiała się męczyć przez te kilka tygodni, bo ten Photoshop okazał się świetnym kremem wyszczuplającym.

Dziewczęta,
te cycate i te trochę mniej, musicie sobie uświadomić, że siłownię to nie wybiegi mody, na których liczą się najnowsze iPhony i najbardziej kolorowe Nike. Pozostawcie ten cały fb w monitorach i weźcie się za prawdziwe realizowanie sylwetkowych postanowień. Dzisiejsze informowanie znajomych na fb, że idzie się na siłownię jest równie idiotyczne jak informowanie znajomych, że spadł pierwszy śnieg lub wasza suka dostała okresu. Równie dobrze można by pisać, że właśnie się zjadło obiad, wróciło z pracy czy postawiło potwora po sobotniej imprezie. Na boga, ludzie, kogo to obchodzi?

Rozumiem, że żyjemy w czasach, w których trzeba się pokazać czy pochwalić wszystkim czym się tylko da, ale w momencie kiedy stwarzasz pozory, że fitness to twoje nowe, wielkie zainteresowanie (bo jest moda i jest lato… i wypada), a trzy czwarte czasu jaki spędzasz na niej poświęcasz na poprawianie włosków, tylko po to, aby odjebać sobie sesję zdjęciową rodem z amerykańskiego Hustlera, to coś tutaj nie gra. Raz, że jest to idiotyczne i mija się przeznaczeniem tych miejsc, a dwa – ech.. wiesz co? Naprawdę musisz być idiotką i generalnie już mi brak słów, przemyśl to.

Moi mili – takich Karolin jest tysiące – różnią się tylko imionami, ilością cellulitu na tyłku i kolorem shakera.
Dopóki my wszyscy, będziemy masturbowali lajki pod wyżej wspomnianymi zdjęciami, to ta moda się nie zmieni i zdziry będą pstrykać w lustra flashem z telefonów. Zróbmy coś z tym, tak jak zrobiliśmy z pannami co robiły dzióbki przy sesjach po porannym sraniu.

Szczerze? Życzę Wam i sobie, aby przypadkowo ten wpis wylądował na waszym wallu lub u takiej typowej Karoliny – niech poczyta, niech wyciągnie wnioski, niech spłonie ze wstydu.

Bananowe zdjęcia z siłowni usunięte?
Lajki poodbierane? Świetnie!

C.D.N

gym-selfie-2

b01e094e89ca5cec4112518fbcb8ce47

Zostaw lajka na moim fanpage i bądź na bieżąco z moimi tekstami:
https://www.facebook.com/mkobuscom/?ref=hl

Komentarze

Polecane wpisy

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

Modne ździry w NIKE, myślą, że są FIT.

Pamiętasz Karolinę? 
Tylko na nią popatrz, wyrzuciła wczoraj na fb zdjęcie z siłowni, wygląda jakby na nią chodziła… całe dwa dni. Prezentuje się świetnie, bo wygląda jak chodząca reklama firm sportowych – tank top Adidas Old School, kolorowe wagino leginsy Under Armour i te różowe, limitowane buty Nike dla biegaczy. Karolina jak typowa czytelniczka sportowych blogów lifestylowych codziennie rano wycina płatki Nestle Fitness lub płatki owsiane z borówkami – takie wiecie… z niby sprawdzonych przepisów zamieszczanych przez blogerki, która też wyglądają… jakby zdrowo się odżywiała – od trzech dni. Kasza jaglana, makaron ryżowy, jogurty fit, owoce, coca cola zero – w lodówce niby wszystko się zgadza, ale biedaczysko nie wie, że wiemy o tych schowanych kokosowych Bounty w jej torebce. W półce gdzie zwykle trzymała skąpe majtki zaczynają pojawiać się suplementy – magnez, cynk, jakaś l-karnityna, no i cudowny spalacz, który ostatnio kupiła w promocyjnej cenie w pobliskim centrum handlowym za jedyne dwie stówy. Przyzna się szczerze – kupiła zanim zaczęła ćwiczyć, bo przecież jak rezultaty tylko na suplach. Popołudniami, dwa lub trzy razy w tygodniu, dziewczyna przykładnie pakuje swoją oryginalną, drogą, tęczową torbę. Poza czystą parą biodrowych majtek i ręcznikiem, pozycjami obowiązkowymi są: książka Ewy Chodakowskiej, nowy iPhone, różowe słuchawki i shaker… również różowy, bo wszystko musi się zgadzać i być na maxa kolorowe. Pozostaje już tylko droga do mekki wyrzeźbionych brzuchów i jędrnych tyłków – miejsca, w którym kolesie z metrowymi wzwodami i napompowanymi klatkami piersiowymi tworzą kolejki znane z czasów PRLó, gdy na ich horyzoncie jakaś dupa w obcisłych wagino leginsach zacznie gwałcić bieżnie (wybaczcie dygresja, ale to prawda). Karola śmiga na nie byle jaką siłownie, ba… kupiła najdroższy karnet, uznając, że jeśli nie wytrzymała trzech dni biegając z koleżanka, to chociaż wygórowana cena wejściówki powinna być odpowiednią motywacja do uprawiania sportu. Dziś mogłaby się szczerze przyznać, że nie chciało jej się jechać i ćwiczyć, no, ale umówione były treningi z Wojtkiem – prywatnym trenerem, którego opłaciła kilka tygodni temu. Wojtek ostatnio podrzucił jej opaskę magnetyczną – ale to chyba widzieliście, bo Karolina jeszcze w ten sam dzień zrobiła unboxing na fb, a później rozsyłała nagrania jak głupia na snapie. Zresztą, dalsza historia jest Wam znana, bo na bieżąco obserwowaliście feeda Karoliny.

Dodam tylko tyle, że koniec końców, po trzech tygodniach mogłoby się wydawać aktywnego trybu życia, poza faktem że instagram Karoliny zamienił się w istną galerię mody branży sportowej, dziewczyna nie osiągnęła żadnych zadowalających rezultatów. Zawiedziona tym faktem wraca do punktu wyjścia i odpuszcza, bo ludzie już jakoś tak przestali klaskać i komentować doczesne poczynania. Fitness dla niej tego lata stał się passé, miała w nim swoje modne pięć minut, chwilę chwały i facebookowego poklasku – i nic więcej. Całe szczęście, że nie musiała się męczyć przez te kilka tygodni, bo ten Photoshop okazał się świetnym kremem wyszczuplającym.

Dziewczęta,
te cycate i te trochę mniej, musicie sobie uświadomić, że siłownię to nie wybiegi mody, na których liczą się najnowsze iPhony i najbardziej kolorowe Nike. Pozostawcie ten cały fb w monitorach i weźcie się za prawdziwe realizowanie sylwetkowych postanowień. Dzisiejsze informowanie znajomych na fb, że idzie się na siłownię jest równie idiotyczne jak informowanie znajomych, że spadł pierwszy śnieg lub wasza suka dostała okresu. Równie dobrze można by pisać, że właśnie się zjadło obiad, wróciło z pracy czy postawiło potwora po sobotniej imprezie. Na boga, ludzie, kogo to obchodzi?

Rozumiem, że żyjemy w czasach, w których trzeba się pokazać czy pochwalić wszystkim czym się tylko da, ale w momencie kiedy stwarzasz pozory, że fitness to twoje nowe, wielkie zainteresowanie (bo jest moda i jest lato… i wypada), a trzy czwarte czasu jaki spędzasz na niej poświęcasz na poprawianie włosków, tylko po to, aby odjebać sobie sesję zdjęciową rodem z amerykańskiego Hustlera, to coś tutaj nie gra. Raz, że jest to idiotyczne i mija się przeznaczeniem tych miejsc, a dwa – ech.. wiesz co? Naprawdę musisz być idiotką i generalnie już mi brak słów, przemyśl to.

Moi mili – takich Karolin jest tysiące – różnią się tylko imionami, ilością cellulitu na tyłku i kolorem shakera.
Dopóki my wszyscy, będziemy masturbowali lajki pod wyżej wspomnianymi zdjęciami, to ta moda się nie zmieni i zdziry będą pstrykać w lustra flashem z telefonów. Zróbmy coś z tym, tak jak zrobiliśmy z pannami co robiły dzióbki przy sesjach po porannym sraniu.

Szczerze? Życzę Wam i sobie, aby przypadkowo ten wpis wylądował na waszym wallu lub u takiej typowej Karoliny – niech poczyta, niech wyciągnie wnioski, niech spłonie ze wstydu.

Bananowe zdjęcia z siłowni usunięte?
Lajki poodbierane? Świetnie!

C.D.N

gym-selfie-2

b01e094e89ca5cec4112518fbcb8ce47

Zostaw lajka na moim fanpage i bądź na bieżąco z moimi tekstami:
https://www.facebook.com/mkobuscom/?ref=hl

Komentarze

Powrót na stronę główną