Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2017
Wyróżnienie w konkursie Męski Blog Roku Men's Health 2016
Mateusz Kobus - Blog

Obserwuję, a później o tym piszę.
Nie mam boga, polityki i idei.

Jestem wieśniakiem i kocham Polska wiochę.

Zwiń to zdjęcie

Nigdy nie było mi do drodze z literaturą jaką oferował mi system edukacji w czasach licealnych. Jakoś zawsze wolałem kontrowersję pokroju „Miłosne Grzechy Mojej Żony” – Thomasa Chelli czy „120 dni Sodomy” Markiza de Sade. I choć nie przepadałem wtedy za twórczością Reymonta, Żeromskiego czy tej starej dewoty Orzeszkowej  – to lubiłem czytać o folklorze i polskiej wsi. Zawsze w tych opowieściach był jeden motyw wspólny – nieziemska orka w pełnym słońcu i kufel zimnego, beczkowego piwa po wykonanej robocie.

Posiadanie domu jednorodzinnego w młodym wieku, to przywilej w czasach, gdzie młodzi ludzie muszą brać kredyty na 30 lat, aby móc zamieszkać na swoim. Niestety, to też wielki obowiązek – zwłaszcza w sezonie letnim, kiedy wiejska flora zaczyna zmieniać się w żywiącego się każdym wolnym centymetrem ziemi potwora. Serio, to upierdliwe monstrum, z którym przychodzi mi podejmować nierówną walkę podczas każdego wakacyjnego sezonu! W tym roku, ten mieszczuch we mnie wyjątkowo i konkretnie dostał po zgrabnej dupie – wiem czym jest prawdziwa, ciężka dwunastogodzinna praca w 37 stopniowym upale. Mimo wyszukanego arsenału, w którego skład wchodziły stalowe grabie, całkiem spora kosiarka i spalinówka z metalowym ostrzem – nie było łatwo… plac boju to ponad 50 arów podwórka gwałconego przez 1,70 cm chwastów i inne ustrojstwa. Choć przelatywanie zawsze było dla mnie prostą sprawą, ba.. przyjemną, to dziś muszę stwierdzić: Miejmy szacunek za każdym razem, gdy zobaczymy „wieśniaków” zapierdzielających w polu, czy to na żniwach czy po prostu – ja wiem dziś jedno – to prawdziwi Ironmani przy których Rambo to mała pipka z buszu.

Tak spędzałem sporą część weekendów podczas tegorocznego lata. Mimo wszystko lubię prace ogrodowe – można się świetnie dociąć od spraw miejskich. Satysfakcja, gdy widzisz owoc swojej pracy – bezcenna. Mam w tym wszystkim też swój mały cel.

A w zasadzie to wielki cel, bo moja działka to dla mnie wyjątkowe miejsce, gdyż spędziłem tam sporą część swojego beztroskiego dzieciństwa pogrywając w ping ponga i zajadając wyśmienite wiśnie, śliwki… gdy wracam tam wspomnieniami to widzę 3 centymetrową trawkę, oczko wodne, pięknie usadzone kwiatki i złote zachody słońce oblewające swoją aurą zborze – poczucie wolności i kwintesencja naturalnego piękna. Chcę powrócić do tego – i tego lata niemalże się to udało.

Polska wieś jest super! Wszechobecny spokój, świetnie zintegrowana społeczność sąsiedzka i czas, który wydaje się jakby płyną wolniej. Kocham tamtejsze poranki, podczas których można usiąść na tarasie z kubkiem ulubionej mrożonej kawy i wziąć głęboki haust powietrza odcinając się do bieżących spraw. Ponadto, nisko latające skowronki, bezkres polnych horyzontów, lasów i błękitno-żółte światło oblewa korony drzew. Najlepiej!

Dodam jeszcze, że jest we mnie pewna sprzeczność. Nie mieszkam tam, bo jestem rozdarty między miastem, a wsią. Całe życie przyszło mi mieszkać w dużym mieście i dostrzegam w tym tyle samo plusów co w małej wsi. Mówi się, że każdy mężczyzna powinien zasadzić drzewo – w moim mniemaniu powinien też postawić dom, a po robocie odlać się pod tym drzewem.

Co przyniesie najbliższa przyszłość?
Chyba najlepszą opcja byłoby osiedlenie się na peryferiach dużego miasta i wtedy wszystko byłoby pogodzone, lecz czy tak łatwo jest zamienić miejsce pełne sentymentów?

A co Ty sądzisz o Polskiej wsi?
Przypał czy przywilej?

Komentarze

Polecane wpisy

  • 2016.2016. Rok 2016 przeszedł już do historii. Mam nadzieję, że udało Wam się pozamykać zeszłoroczne rozdziały, bo przecież nowy rok charakteryzuje […]
  • Jesteśmy tak szczęśliwi, jak myślimy, że jesteśmy.Jesteśmy tak szczęśliwi, jak myślimy, że jesteśmy. Wydaje mi się, że będziesz właściwą osobą do której powinnam zwrócić się ze swoim problemem. Czytam cię od pewnego czasu i twoje zdanie […]
  • Kilkakrotnie straciłem dziewictwo na TINDERZE.Kilkakrotnie straciłem dziewictwo na TINDERZE. Często spotykam w PKP te same twarze, zazwyczaj młode, studenckie o osowiałym porannym wzroku wbitym w telefon. Chłopak po prawej, […]

Dzień dobry

Jestem Mateusz, a to miejscu, w którym dzielę się przemyśleniami i poglądami - często kontrowersyjnymi, ale z poczuciem humoru oraz autoironią. Mam dość wyrachowane, ekstremistyczne spojrzenie na to wszystko czym osacza nas dzisiejszy świat. Obserwuję ludzi, bo robią rzeczy o jakich nawet mi się nie śniło. Róbcie zatem to co robicie, a ja później o tym opowiem.

Więcej na Facebook:

The Best of:

Sorry. No data so far.

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z tekstów zamieszczonych na tej stronie nie może być kopiowany, publikowany,
reprodukowy i wykorzystywany w jakikolwiek sposób bez zgody autora.

Jestem wieśniakiem i kocham Polska wiochę.

Nigdy nie było mi do drodze z literaturą jaką oferował mi system edukacji w czasach licealnych. Jakoś zawsze wolałem kontrowersję pokroju „Miłosne Grzechy Mojej Żony” – Thomasa Chelli czy „120 dni Sodomy” Markiza de Sade. I choć nie przepadałem wtedy za twórczością Reymonta, Żeromskiego czy tej starej dewoty Orzeszkowej  – to lubiłem czytać o folklorze i polskiej wsi. Zawsze w tych opowieściach był jeden motyw wspólny – nieziemska orka w pełnym słońcu i kufel zimnego, beczkowego piwa po wykonanej robocie.

Posiadanie domu jednorodzinnego w młodym wieku, to przywilej w czasach, gdzie młodzi ludzie muszą brać kredyty na 30 lat, aby móc zamieszkać na swoim. Niestety, to też wielki obowiązek – zwłaszcza w sezonie letnim, kiedy wiejska flora zaczyna zmieniać się w żywiącego się każdym wolnym centymetrem ziemi potwora. Serio, to upierdliwe monstrum, z którym przychodzi mi podejmować nierówną walkę podczas każdego wakacyjnego sezonu! W tym roku, ten mieszczuch we mnie wyjątkowo i konkretnie dostał po zgrabnej dupie – wiem czym jest prawdziwa, ciężka dwunastogodzinna praca w 37 stopniowym upale. Mimo wyszukanego arsenału, w którego skład wchodziły stalowe grabie, całkiem spora kosiarka i spalinówka z metalowym ostrzem – nie było łatwo… plac boju to ponad 50 arów podwórka gwałconego przez 1,70 cm chwastów i inne ustrojstwa. Choć przelatywanie zawsze było dla mnie prostą sprawą, ba.. przyjemną, to dziś muszę stwierdzić: Miejmy szacunek za każdym razem, gdy zobaczymy „wieśniaków” zapierdzielających w polu, czy to na żniwach czy po prostu – ja wiem dziś jedno – to prawdziwi Ironmani przy których Rambo to mała pipka z buszu.

Tak spędzałem sporą część weekendów podczas tegorocznego lata. Mimo wszystko lubię prace ogrodowe – można się świetnie dociąć od spraw miejskich. Satysfakcja, gdy widzisz owoc swojej pracy – bezcenna. Mam w tym wszystkim też swój mały cel.

A w zasadzie to wielki cel, bo moja działka to dla mnie wyjątkowe miejsce, gdyż spędziłem tam sporą część swojego beztroskiego dzieciństwa pogrywając w ping ponga i zajadając wyśmienite wiśnie, śliwki… gdy wracam tam wspomnieniami to widzę 3 centymetrową trawkę, oczko wodne, pięknie usadzone kwiatki i złote zachody słońce oblewające swoją aurą zborze – poczucie wolności i kwintesencja naturalnego piękna. Chcę powrócić do tego – i tego lata niemalże się to udało.

Polska wieś jest super! Wszechobecny spokój, świetnie zintegrowana społeczność sąsiedzka i czas, który wydaje się jakby płyną wolniej. Kocham tamtejsze poranki, podczas których można usiąść na tarasie z kubkiem ulubionej mrożonej kawy i wziąć głęboki haust powietrza odcinając się do bieżących spraw. Ponadto, nisko latające skowronki, bezkres polnych horyzontów, lasów i błękitno-żółte światło oblewa korony drzew. Najlepiej!

Dodam jeszcze, że jest we mnie pewna sprzeczność. Nie mieszkam tam, bo jestem rozdarty między miastem, a wsią. Całe życie przyszło mi mieszkać w dużym mieście i dostrzegam w tym tyle samo plusów co w małej wsi. Mówi się, że każdy mężczyzna powinien zasadzić drzewo – w moim mniemaniu powinien też postawić dom, a po robocie odlać się pod tym drzewem.

Co przyniesie najbliższa przyszłość?
Chyba najlepszą opcja byłoby osiedlenie się na peryferiach dużego miasta i wtedy wszystko byłoby pogodzone, lecz czy tak łatwo jest zamienić miejsce pełne sentymentów?

A co Ty sądzisz o Polskiej wsi?
Przypał czy przywilej?

Komentarze

Powrót na stronę główną